Wigilia
Opowieść wigilijna
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wigilia
Gospodarz zajmował samotnie cały parter i czasem przychodził w towarzystwie psa na górę. - Kuba, jesteś tam? – wołał z salonu i Kuba do niego wychodził. – Psu się nudzi i ciągnie do ciebie na górę – wyjaśniał Srebrny i Kuba ze zrozumieniem kiwał głową. Siadali w salonie i rozmawiali o wszystkim i o niczym, czyli jak to się mówi, o niebie i o chlebie. Co do chleba, to bez trudu znajdowali wspólny język. Srebrny nazywał watą kupowany przez Kubę tostowy chleb i Kuba milcząco przytakiwał, ale dalej ten chleb kupował. Głównie z lenistwa, bo nie musiał dużo gryźć. Tak więc z chlebem doszli do ładu, trudniej było Srebrnemu wytłumaczyć, jak się można dostać do nieba. Uznawane przez niego środki transportu kończyły się na rakiecie i Kuba zastanawiał się chwilami, czy Srebrny go nie podpuszcza. Być może chciał za pomocą rakiety sprowokować głębszą dyskusję. Możliwe, że tak było, bo kilka dni później zafundował Kubie test na inteligencję. Przyszedł na górę i poprosił o pomoc. - Możesz mi pomóc? – zapytał. - Co się stało? – Kuba przerwał pisanie. - Zepsuł mi się samochód. - A gdzie ten samochód? - W garażu. - Co się zepsuło? – zapytał Kuba, kiedy zeszli do garażu. - Nie mogę wyciągnąć kluczyka ze stacyjki. Kluczyk faktycznie nie dawał się wyciągnąć i Kuba zastanawiał się dlaczego. Nie znał się na automatycznych skrzyniach biegów, ale przestawił na parkowanie pozostawiony na biegu drążek dźwigni, a potem bez trudu wyciągnął kluczyk. Porozmawiali chwilę i wrócił do siebie. Usiadł z powrotem do pisania, ale zanim odpłynął w kreowaną rzeczywistość, zastanawiał się przez chwilę o co tak naprawdę chodziło z tym kluczykiem. - Skoro ma samochód od wielu lat – myślał o Srebrnym – to przecież musi wiedzieć, jak się wyciąga kluczyk ze stacyjki. A zresztą, jeżeli mnie sprawdzał, to co z tego? Korona mi z głowy nie spadnie, bo jej nie mam – podsumował. Peszyło go wprawdzie trochę, kiedy słyszał jak Srebrny się chwali, że u niego mieszka powieściopisarz, ale szczerze mówiąc, starszy człowiek budził w nim sympatię. I dlatego uśmiechnął się ciepło, kiedy dostał od niego zaproszenie na Wigilię i powiedział, że przyjdzie. Doceniał zaproszenie, bo się domyślał, że Srebrny jest innego wyznania i robi tę Wigilię dla niego. Kiedy na niebie rozbłysła pierwsza gwiazdka, dwaj samotni mężczyźni usiedli razem do wigilijnej kolacji. Wcześniej obdarowali się nawzajem życzeniami i prezentami. Starszy podarował młodszemu prawie nowe, markowe adidasy, a młodszy jemu jedną ze swoich powieści z wpisaną dedykacją. Przygotowany przez starszego posiłek składał się z kilku dań, między innymi z zupy grzybowej i zielonego groszku na talerzu. Centralne miejsce na stole zajmowała zalatująca zjełczałym tranem ryba i Kuba od samego początku trzymał się od niej z daleka. Nakładał i wyjadał z pozostałych talerzy, zapewniając gościnnego Gospodarza, że ryb nie jada. - Kuba, co ty mówisz? Nie lubisz? – pytał zdziwiony Gospodarz. – Ja tę rybę specjalnie dla ciebie kupiłem. Zapłaciłem siedem i
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Voyager
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…