Wróć do katalogu

Winda

Kolejna z mojej strony zachęta do szukania Boga.

promyczek, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wyszedł z domu bardzo wcześnie i wreszcie po całym dniu pracy wraca znowu do siebie. Zmęczony, głodny i złakniony odpoczynku. Winda jak na zawołanie stoi na samym dole. Wystarczy tylko wcisnąć przycisk z numerem osiem i za kilkanaście sekund będzie na miejscu - w swoim ciepłym, przytulnym m4. To coś, czego teraz bardzo potrzebuje, po całym dniu spędzonym w pracy oraz przymusowym spacerze w mroźną noc. Ach te samochody, czy muszą psuć się akurat wtedy, kiedy są najbardziej potrzebne? Winda rusza, posuwa się powoli swoim starym, na granicy zużycia mechanizmem, mija piąte piętro. Jeszcze tylko trzy - myśli sobie - i będę w domu. W tej samej chwili pomiędzy piątym, a szóstym piętrem słyszy jakiś zgrzyt. Winda staje. Robi się ciemno, światło gaśnie. O nie! Co to ma znaczyć? Proszę, tylko nie teraz! - mówi sam do siebie. Jest wyraźnie zdenerwowany. Po omacku szuka potrzebnego guzika. Znajduje go. Wciska alarm, trzyma, puszcza i znowu naciska. W końcu prawie z agresją wali pięścią w ścianę. Nic się nie dzieje. Z jego ust wychodzi tylko jedno słowo: dlaczego? Opada z sił, siada w kącie i spuszcza głowę między kolana. Czy mam spędzić tutaj całą noc? - pyta niewiadomo kogo. Ale nie słyszy odpowiedzi. Jest tu sam. Zupełnie sam.

W tym samym czasie jego sąsiadka zza ściany modli się do Boga. Jak zwykle o tej porze klęka przed łóżkiem i prosi o swego przyjaciela. Właśnie teraz powinien wracać z pracy. Boże chroń go w tę mroźną noc - szepcze.

Ciekawe ile czasu już minęło... minuta, dwie, pięć? Przecież to niemożliwe, abym musiał siedzieć tu do samego rana. Gdybym chociaż nie był tak głodny... - siedzi i myśli, a winda uparcie stoi. Ciemność pobudza dodatkowo zdenerwowanie - że też to ja muszę mieć takiego pecha. Nie dość, że samochód, potem nawałnica w pracy i teraz jeszcze to! Czym sobie na to zasłużyłem?

Panie, nie wiem jak mam się modlić, ale wierzę w to, że mnie poprowadzisz. Ty znasz jego serce. Wiesz, w które miejsce trzeba uderzyć. Proszę Cię, daj mu szansę. Pozwól zrozumieć co do niego mówisz.

Nie, no przecież tak nie mogę. Zanudzę się tu na śmierć. Brak światła uniemożliwia cokolwiek. Z dwojga złego jednak dobrze, że chociaż jest to ciepło. No cóż, może po prostu... - wygląda na to, że zaczyna godzić się z faktem spędzenia nocy w tej małej klatce i pozwala na dojście do umysłu innych myśli niż złość - Może po prostu spróbuję zasnąć, - postanawia - chyba nic innego mi nie pozostaje. I tak, opiera głowę o ścianę kabiny, zamyka oczy i powoli wchodzi w świat snu. Przynajmniej wszystko na to wskazuje.

Wstaje i podchodzi do okna. Wygląda na zewnątrz. Na dworze prószy śnieg. Ciekawe, czy już dotarł do domu - przechodzi jej myśl po głowie - ale chwila, przecież zawsze otwiera drzwi tak głośno, że wszystko słyszę, a tym razem... nic... głucho - przypomina sobie. - Mam nadzieję, że nic się nie stało. - martwi się. Odchodzi od okna i siada na łóżku. Jej ulubiona świeczka rzuca cień na litery otwartej Biblii. Bierzę ją do ręki i czyta przypadkowe słowa. Nagle jej serce zaczyna bić mocniej. To co widzi niepokoi ją. "Walcz w modlitwie" - mówi jeden z wersetów. Panie czy chcesz, abym wróciła do modlitwy? Mam walczyć o niego? Teraz właśnie? - zastanawia się pytając Boga. Tak, otrzymuje tę pewność. Wraca z powrotem na kolana i zaczyna modlitwę. - Boże, - wychodzą z jej ust szepty - złam jego opór, daj mu wyzwolenie. Chroń go teraz, kiedy dociera do domu - jej oczy napełniają się łzami. Tak bardzo go kocha...

A on, niespokojnie wiercąc się w swoim kącie, walczy z myślami. Dlaczego nie mogę zasnąć? I skąd te pytania? Akurat teraz, tu i teraz? - nie rozumie niczego. Jak to było? - przypomina sobie - Zapytała mnie, czy wiem dokąd zmierzam, czy zdaję sobie sprawę z tego, że to życie, to tylko chwila, że jest niczym w porównaniu z tym, co czeka mnie po śmierci? Ale co ona miała właściwie na myśli? Chciała pokazać mi, że jestem nikim? Że…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych