Wykład o Dębicy
Ot miasto rodzinne, skoligacone ze mna a może z Wami, whateva....
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Sobota
Jedziemy do Dębicy – śmigamy. Hej ho ! Przygoda ! Zwłaszcza dla Krzysia, mojego sztubackiego druha, który w Dębicy będzie po raz pierwszy. Ja już znam to miasto. Znam je nawet całkiem nieźle. Debilica. DCA. Znam je immanentnie, od zawsze penetrowałem trzewia i przeprawiałem się przez bebechy jego. W Dębicy się urodziłem i spędziłem całe dotychczasowe życie, aż do wyjazdu na studia do Krakowa. Zazwyczaj przyjeżdżam tu żeby zrobić sobie pranie i pogadać z tatką. Ale teraz jedziemy z misją, mamy zadanie do wykonania. Mamy poprowadzić warsztaty dziennikarskie organizowane przez moich ziomków stowarzyszonych w Power To The Small Massive. Nasz pekape wjeżdża już na stację tak mnie dobrze znaną, skąd wszystkie niemal w głąb kraju podróże swe rozpoczynałem, choć nie zawsze kończyłem. Pierwej kroki nasze kierujemy do mnie do domu, tu będzie nasza baza, po raz pierwszy Krzysia, moja od zawsze. Szybkie ruskie w barze na hali sportowej i już Krzysia po sąsiedztwie swoim oprowadzam. Mieszkam na tak zwanym Zatorzu, po północnej stronie torów kolejowych dzielących miasto na dwie części. Rozdzielają one Dębicę nie tylko na dwie części kulturalne – to na południu jest centrum i większość sklepów – ale i mieszkańców różniczkują na dwie grupy zwalczających się kibiców piłkarskich, hools. Zatorze to biało-niebiescy fani KS Igloopol, reszta miasta minus okolice ulicy Rzeszowskiej to biało-zieloni kibice KS Wisłoka, jednego z najstarszych klubów piłkarskich w Polsce; ale to Igloopol w swej historii ma większe osiągnięcia – występy w pierwszej lidze i sławnych wychowankowanków jak Pisz, Podbrożny czy bramkarz srebrnej reprezentacji Polski z olimpiady w Barcelonie Aleksander Kłak. Pamiętam, że niedługo po olimpijskim finale Kłak krążył po mieście w nowiutkim złotym polonezie caro. Respekt… Zatorze niemal w całości powstało w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku dzięki prężnie działającej centrali firmy-molocha Igloopolu. Zatorze miało być pokazowym cudeńkiem schyłkowego socjalizmu. Mamy więc kompleks lodowiskowo-basenowy, który na ukończenie czekał dobrych parę lat – przełom ’89 podciął skrzydła Igloopolowi, który podzielił się na wiele małych firm, które łatwo zidentyfikować po przedrostku igloo. Tak więc jest cegielnia Igloobud, producent konserw Igloomeat, chłodniami zajmuje się Igloocar, Igloo-Trans-Pol to firma spedycyjna… Na Zatorzu ostały się w spadku po PRL’u: basen olimpijskich rozmiarów, 3 wymiarowe boiska, halę sportową, lodowisko, korty tenisowe, bieżnie, siłownia - a wszystko to w odległości do 200 metrów od miejsca gdzie mieszkam. Nie bez kozery ulica zwie się Sportowa. Tak więc chodzimy, zwiedzamy, Krzysiowi podoba się stadion Igloopolu, siadamy więc na chwilę na trybunach. Jest bardzo ciepło. Żar leje się z nieba. Pokazuje Krzysiowi palcem moją podstawówkę, numer pięć, nosi ona teraz imię Leopolda Okulickiego pseudonim Niedźwiadek, ale nie był on dębiczaninem. Znane persony z mojego miasta to Krzysztof Penderecki, znany na całym świecie i Teresa Orlowski, znana głównie w RFN. Po chwili odpoczynku ruszamy do prezesa Power To The Small Massive – średniego z braci Morańców – Stefana. Power To The Small Massive to organizacja zajmująca się propagowaniem kultury i wartości europejskich, obok naszych warsztatów, prowadzi w te majowe weekendy zajęcia z malarstwa, fotografii i nauki gry na bębenkach dla młodzieży defaworyzowanej. Warsztaty noszą nazwę TransMisja i są darmowe. Stefan informuje nas, że dziś ma miejsce nietuzinkowe wydarzenie, piłkarze Wisłoki i Igloopolu staną w szranki i kontury o prymat w mieście. Derby Dębicy. Dwa dębickie czwartoligowe zespoły zmierzą się na murawie stadionu, na którego trybunach siedzieliśmy z Krzysztofem jeszcze chwilę temu. Historia powstaje obok nas. Magia…
Miałem 10 lat Gdy usłyszał o NIM świat Na Sportowej był NASZ KLUB KASA flagę niósł Usłyszałem wielki huk I ja też...byłem tam... Wyjazdowy szal Każdy z nas na mecz się rwał Zamiast dupsko W domu grzać Jabola łyk I w pociągu był już ryk Zawsze byliśmy Tam gdzie i TY... Odrodziłeś się Na Twych meczach mogę być Jak cudownie jest...znów żyć ! KS-ie Nasz Ty najlepiej w piłkę grasz Przecież każdy o tym wie Więc postaraj się Dziś zwycięstwo musi być Później będzie wielki bal... Wielu nas jest W każdym z nas inna krew Ale jeden przyświeca nam cel Za kilka lat IGLOOPOL nasz W ekstraklasie na pewno Ma grać ! W sektorze fan Mówi w pamięci mam To jak z gardeł Wyrywa się śpiew Wierny Tobie tłum Łapie tekst z moich ust.... IGLOOPOL’u KOCHAMY CIĘ !
W celu dalszej penetracji miasta udajemy się na Rynek, idzie z nami Smok, najstarszy z braci Morańców. Fizyk. Oto niedawno odnowiony Rynek. Odnowiony? Wielka plama czerwonych kostek brukowych z muszlą koncertową i szaletami w jednym oraz 4 ogródki piwne. Siadamy w tyskim, ma wiklinowe siedziska, które wydają się najwygodniejsze. Kiedyś dębicki Rynek zdobił pomnik żołnierza Armii Czerwonej - popularny Karolek. Na początku lat dziewięćdziesiątych przeniesiono go na cmentarz radziecki gdzie spoczywa po dziś dzień. Byłem kiedyś go zobaczyć, nie robił już na mnie takiego wrażenia jak wtedy gdy byłem małym chłopcem; do tego dostrzegłem, że Karolek dzierży karabin (pepeszę??) z kwadratową lufą. Surrealizm czy Socrealizm? Ostatnio słyszałem pogłoski o planie budowy pomnika Teresie Orlowski, ale to chyba tylko plotki. Z Rynku ruszamy do redakcji dębickiego oddziału Dziennika Polskiego, poczytać gazetki, może coś się trafi na zajęcia. Jest 15 a warszaty zaczynamy o 18, mamy więc jeszcze trochę czasu. Przyjaciel Smoka opowiada nam historię o tym jak w PRL’u dorabiali sobie na zagranicznych turystach – biuro turystyczne na Krakowskim Rynku Głównym było słabo zaopatrzone w różnorakie broszurki, mapki i informatory o mieście Kraka, co budziło zdziwienie i nierzadko oburzenie turystów. Bohater tej opowieści robił dzień w dzień rundkę po okolicznych hotelach zbierając wszystkie ulotki, nierzadko o małej wartości turystyczno-krajoznawczej, i sprzedawał je uradowanym turystom, dla których nierzadko była to jedyna pamiątka z Polski, zaraz obok drożdży. Aby trochę odsapnąć od śmichów i chichów proponuje wyprawę na jedną z fajniejszych miejscówek w Dębicy - - na tamę. Bardzo sympatyczne miejsce. Szumi woda, burzy się, pieni. Skaczemy sobie po betonowych filarach, w dole woda kipi. Z napisu na metalowej budce dowiadujemy się, że Dębica to piękna okolica i gdyby nie Wisłoka byłaby stolica. Kiedyś w pobliżu tamy stał hotel robotniczy, gdy popadł w ruinę sprowadzili się do niego sataniści, których ja zwę szatanistami. Takie ziomki ubrane w czarne kufajki ze szpiczastymi kapturami i nierzadko nadrukowanymi pentagramikami, urządzający zbiorowe maltretowanie bezdomnych żab i kotów. Gdy o pobycie szatanistów dowiedzieli się kibole z Zatorze, urządzili straszny młyn w ruinach, z użyciem noży, kijów, kamieni i drewnianych belek i raz na zawsze wypędzili z hotelu szatańskie nasienie. Niedługo potem resztki budynku zrównano z ziemią. Gdy tak odpoczywamy na tamie w głowie pojawia mi się myśl. Jedna z tych złotych. Zadzwonię do mojego długo niewidzianego przyjaciela z Rzeszowa. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Marcin, bo tak mu było na imię, tak bardzo się zainteresował wieczornym ogniskiem na jednostce wojskowej z użyciem dwóch głośników po 500 wat każdy i nowiutkiego miksera, że obiecał niezwłocznie przybyć. Respekt… Czas ruszać na rzeczoną jednostkę wojskową - do Muzeum Regionalnego - to tam odbywają się warsztaty. Dębica ma niecałe 50 tysięcy mieszkańców, nie mamy więc izby wytrzeźwień a rządy w mieście sprawuje burmistrz a nie prezydent, ale mamy linie trolejbusową, co
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tit
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…