Zakazana
Prolog. Opowiadanie o zakazanej miłości.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Myślisz, że dla mnie to coś znaczy? - Nie wiem. Miałam taką nadzieję... - odpowiedziała drżącym głosem. - Wiesz, że tak nie może być… Co powiedzą moi rodzice? Twoi rodzice.. To .. To dla mnie za wiele... Ja nie … Ja nie mogę tak po prostu.... - Kochasz mnie? - przerwała i spojrzała na nią energicznie oczekując jednej odpowiedzi. Czekała na nią może kilka sekund, lecz emocje sprawiły, że czas ciągnął się nieubłaganie. - Nie. - odparła, po czym wstała i wyszła.
*
Ostatnie dni wlekły się jak flaki z olejem. Stanęła przed lustrem i zaczęła poprawiać włosy. Spojrzała na swoje usta. Te same, które jeszcze niedawno dotykały ust Emily. Potem zerknęła na palce, którymi dotykała jej ciepłego, pachnącego miodowym balsamem ciała. Zaczęła drżeć. Chciałaby wrócić do tamtej chwili. Próbowała odgonić te myśli, jednak na próżno. Ciągle przypominał jej się ten moment. Moment, w którym miała ochotę krzyczeć i skakać z radości. Moment, który chciałaby przeżyć jeszcze raz. Kochała ją. Wiedziała jednak, że ona tego uczucia nie odwzajemniała. Mimo tego czuła, że musi coś zrobić. Tak! Rzuciła się w stronę fotela, na którym leżał sweter. Chwyciła go i szybkim ruchem włożyła na siebie hacząc przy tym rękawem o klamkę. Kiedy uwolniła rękę, zbiegła ze schodów i ruszyła do wyjścia.
- Ej, młoda damo, a ty dokąd? - Ja? Ja tylko... Muszę iść do Emily. - O tej porze? Po co? - Tato, mówiłam ci przecież o konkursie z biologii, który z nią piszę. - Niczego takiego sobie nie przypominam... - No jak nie? Naprawdę? Może mówiłam mamie... W każdym bądź razie muszę lecieć, bo jest sporo materiału i niewiele czasu. Wrócę na kolację. Pa! - No pa, pa. Nie siedź …
Nie usłyszała dalej tylko poleciała jak huragan. W rzeczywistości nie było żadnego konkursu. Musiała wymyślić coś na poczekaniu i nawet ta gra aktorska jej się udała. Biegła najszybciej jak potrafiła. Nie mogła złapać tchu, nogi zaczęły się same plątać. Upadła. Klęcząc, starała się ustabilizować oddech. Spojrzała na kolano. Dopiero zaczęło ją piec, zauważyła strużkę krwi płynącą wzdłuż linii chodnika. „Musiałam nieźle rąbnąć” - pomyślała, po czym wstała. Mimo ogromnego bólu szła dalej. Kulała, ale szła. Nie mogła się poddać. Za bardzo jej pragnęła. To było aż niezdrowe, nierozsądne. Nie była w stanie pohamować tego uczucia, a jednak coś ją tknęło. Zatrzymała się, a po chwili namysłu uznała, że to nie ma sensu. Emily i tak nie chce jej widzieć. Zaczęła się śmiać tak głośno, że pies w niedalekim ogródku zaczął szczekać. To nie był jednak śmiech radosny, z zachwytu. O nie. To był szyderczy śmiech. Drwiła sama z siebie. Była wściekła, ze złości nie chciało już jej się śmiać tylko płakać. Nie wiedziała, co ma teraz ze sobą zrobić. Nie mogła wrócić do domu z rozwalonym kolanem, bo co powie rodzicom?
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ala1688
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…