Zanim odejdziesz
Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że widzisz się z kimś ważnym po raz ostatni?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Otworzyła oczy. Biel otaczająca ją była niemal namacalna. Nie było nic, nie widziała nieba, nie czuła ziemi pod stopami. Na horyzoncie nie było widać budynków, gór, morza, czegokolwiek. Pustka. Jasność prawie przytłaczała. Z początku nic nie czuła. Zmysły miała wyłączone, niedziałające, z wyjątkiem wzroku. Mogła zatem obserwować wszystko dookoła. Była w białej otchłani. Przerażenie, które powinno nadejść, nie przychodziło. Przez krótki moment czuła spokój. Wiedziała, że to zaraz na nią naskoczy. Zawsze tak było. Zawsze pamięć bombardowała jej świadomość, kolejne porcje wspomnień, które zapamięta i które schowają się głęboko w niej na całe dziesięciolecia, dopóki koło po raz kolejny się nie zatoczy. Mrugnęła i była zupełnie gdzie indziej.
{i}Wspomnienia zbyt szybko przelatywały jej przed oczami. Siedziała w ławce, próbując skupić się na notowaniu. Jej głowę zaprzątał wysoki brunet o czarnych jak smoła oczach. Zagapiła się, nauczycielka zauważyła, że myślami jest daleko. Spuszczony wzrok, jedynka w dzienniku. Szybko wiązała sznurowadła trampek. Nie chciała spóźnić się na autobus. Serce biło jej szybciej, bo wiedziała, że to o tej godzinie on też wychodzi z domu. Te magnetyczne, czarne oczy przeszywające ją, poznające każdą jej tajemnicę w przeciągu krótkiego spojrzenia. Miała wrażenie, że roztapia się, rozpada pod ciepłem tych tęczówek. A potem szybko spuszczała wzrok, by nie wyszła na bezsensownie zakochaną w niedostępnym chłopcu. Sceneria szkolna się zmieniła. Nie była dziewczynką, tylko młodą kobietą, pogodzoną z jego nieosiągalnością. Chodziła do liceum, kończyła ostatnią klasę. Tuż przed końcem roku usiadł koło niej i spytał o ulubiony kolor. Bez przedstawienia się, bez przywitania. Tak po prostu. Nie mogła uwierzyć w swoje szczęście.{/i}
Obrazy śmigały jej w głowie coraz szybciej. Chciała podświadomie skończyć oglądać ten film, ponieważ wiedziała jak się skończy, zawsze tak było, choć za każdym razem inaczej. Z tego powodu jej serce krwawiło.
{i}Widziała, jak jego wspomnienie pochyla się i delikatnie muska jej wargi. Chyba miał zamiar zrobić to lekko, niezauważalnie, ale mu nie wyszło. Nawet oglądając to z boku czuła żar, który nią wtedy zawładnął i nie mogła powstrzymać się przed zagłębieniem się bardziej w ten moment. Szybko ulotnił się zostawiając po sobie cień wrażenia bycia trzymaną w ramionach. Deszcz bębnił nieprzyjemnie o szyby w jego domu. Mocno ściskała dłonie w pięści, słuchając wrzasków mężczyzny kłócącego się zawzięcie ze swoimi rodzicami. Nie sądziła, że jej przeciętna pozycja społeczna aż tak będzie przeszkadzać jego bogatym rodzicom. I nie sądziła, że będą chcieli zrobić wszystko, by usunąć ją z życia ich rodziny. {/i}
Bolesne wspomnienia trafiły do jej świadomości zaskakująco szybko, nie skupiała się na twarzach tamtych ludzi. Nadeszło ostatnie.
{i}Burza utrudniała kierowanie samochodem. Próbowała zachować spokój, nie dać po sobie poznać, jak bardzo się boi. Spojrzenie miała utkwione w jego zmęczonej, skupionej na jeździe twarzy. Ciepłe czarne oczy stały się jeszcze ciemniejsze, radosne płomyki zastąpiły wściekłość, przerażenie i cierpienie. Nie podejrzewali, że zaborczość jego rodziców popchnie ich do ucieczki. Cały czas miała przed oczami szaleństwo matki ukochanego. Nie rozumiała ich nadopiekuńczości graniczącej z potrzebą przejęcia całkowitej kontroli nad synem. Chciała tylko być blisko niego. Chciała być wolną od niebezpieczeństwa, które stworzyli ci ludzie. Mimo tak złych emocji malujących się na jego twarzy nie bała się go. Przepełniała ją absolutna miłość i szczęście, że to na nią postawił wszystkie swoje karty w życiu. To uczucie było ostatnim jakie odczuła. Usłyszała trzask, poczuła uderzenie, a potem spadała, spadali oboje w przepaść, a gdzieś z tyłu zatrzymał się samochód, który za nimi gonił. Następnie otworzyła oczy i uderzyła w nią krystaliczna biel.{/i}
Powoli odzyskała świadomość. Z powrotem leżała na białym podłożu, skulona, twarz miała mokrą od łez. To działo się raz za razem, mogła się do tego przyzwyczaić, lecz…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil domino
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…