Wróć do katalogu

Zbrodnicza powieść

Jakie to uczucie napisać powieść życia, a może śmierci...

go24, opublikowano , 25 min czytania, 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Paweł obudził się w środku nocy. Zapalił nocną lampkę, nie zwracając uwagi na narzekanie śpiącej obok żony, wyjął z szuflady nocnej szafki papier i pióro. - Idź do kuchni – powiedziała zaspana Magda przewracając się na bok, głowę nakryła poduszką. Mężczyzna podniósł się i wyszedł z pokoju z uśmiechem na ustach. Domknął delikatnie drzwi, żeby już więcej nie denerwować żony.

Zaparzył kawę i usiadł przy stole. Zaczął opisywać sen, który dał mu natchnienie. Słowa zapełniały białe kartki. Czas płynął szybciej niż zwykle. Paweł nawet nie zwrócił uwagi, że za oknem widnieje. Nie zwracał również uwagi na żonę, która wstała i szykowała się do pracy, ani ośmioletniego synka jedzącego obok śniadanie. Był w transie, zawsze tak pisał. Zaczęło się kilkanaście lat temu, kiedy zamiast iść, jak co dzień do pracy do banku usiadł i opisał swój sen. Tak powstało jego pierwsze opowiadanie, wysłał je zaraz po napisaniu do kilku magazynów. Tylko jeden nie złożył mu propozycji. Rzucił pracę i zajął się pisaniem. Od tamtej pory napisał już dziewięć książek, każda była bestsellerem. Właśnie kończył dziesiątą. Nie wiedział skąd ma takie sny, albo kiedy nauczył się pisać. Nigdy o tym nie marzył, nie sądził również, że umie. W szkole proste wypracowanie sprawiało mu mnóstwo problemów, a tu jednego dnia budzi się i zostaje pisarzem. W chwilach, kiedy pisał czuł się częściowo jak narzędzie, był tylko pośrednikiem między snami, a piórem, ale zdawał sobie również sprawę, że gdyby nie on to sny by uleciały. Pisał, pisał i pisał. Nie zwracał uwagi na czas, nic go nie interesowało.

Magda wróciła z pracy i zobaczyła Pawła siedzącego ciągle przy stole kuchennym ze stertą zapisanych kartek. Spojrzał na nią i kazał chwilę zaczekać. Dokończył ostatnie zdanie i z uśmiechem podszedł by ją pocałować. - Skończyłem kolejną powieść – powiedział ciągle się uśmiechając – kolejny hit. - Pewnie tak, kochanie, tylko czemu siedzisz cały dzień w pidżamie? Nie mogłeś oderwać się na chwilę i przebrać, albo chociaż umyć? – odpowiedziała z ironią. - Nie mogłem. Jeżeli bym wstał to pomysł by uleciał i nie skończyłbym, może nigdy bym nie skończył. Idę teraz się ogarnąć? Co na obiad? I gdzie nasz syn? – odpowiadał podekscytowany. - Moja mama go przywiezie. Dzwoniła, że ma jakąś sprawę, więc przyjedzie. – jeszcze raz spojrzała na męża stojącego w drzwiach - Na miłość boską, proszę, doprowadź się do porządku zanim przyjedzie. – powiedziała i poszła się przebrać.

{b}ROK PÓŹNIEJ{/b}

Wielkie studio telewizyjne, przez środek pomieszczenia biegnie rząd kabli podpiętych pod kamery na stojakach. Po jednej stronie siedzi publiczność, po drugiej znajduje się plan. Na czarnym skórzanym fotelu siedzi mężczyzna w średnim wieku, ubrany w wytworny garnitur. Naprzeciw niego na kanapie siedzi Paweł w dżinsach i czarnym podkoszulku. W tle widać powiększoną okładkę książki na wielkim ekranie. - Panie Kazimierski, to już dziesiąta pana powieść i do tego kolejny bestseller. Jak pan się czuje, jako najwybitniejszy pisarz naszych czasów? – prezenter uśmiechną się w kierunku gościa. - Nie uważam się za kogoś wielkiego, robię to co potrafię. Każdy, kto ma choć trochę wyobraźni i żyłkę do pisania jest w stanie zrobić to co ja. - Panie i panowie, nie dość, że wybitny to, jaki skromny. – nad kamerami zaświecił się wielki napis APLAUZ i cała publika zaczęła bić brawo i krzyczeć radośnie – Podobno opisuje pan swoje sny. Czy to prawda? - Tak, wszystkie moje dziełka tak powstają. – Paweł nerwowo się uśmiechnął przekręcając się na kanapie próbując zyskać chwilę na przemyślenie odpowiedzi – Czasami budzę się w nocy i wiem, że muszę zacząć pisać. Siadam więc i spisuję to co mi się śniło. - Chciałbym mieć takie sny. – prezenter uśmiechnął się, przed publiką znowu rozbłysnął napis i zaczęła wiwatować – Niestety nasz czas dobiega końca, jednak mam jeszcze jedno pytanie. Pański wydawca powiedział nam, że pracuje pan nad kolejnym dziełem, kiedy możemy się spodziewać ukończenia prac i o czym ono będzie? – Paweł niepewnie spojrzał na prowadzącego program. Czuł się całkowicie zaskoczył. Nie miał pojęcia co może odpowiedzieć. - Wkrótce zostanie ukończona… Jednak do wydania długa droga… Może za rok będzie już na półkach – uśmiechnął się czując, że odpowiedzi satysfakcjonują wszystkich zebranych – fabuły niestety nie mogę zdradzić, powiem jedynie, że będzie inna niż wszystkie moje książki do tej pory. – znowu rozległy się brawa. Czas programu dobiegł końca, prezenter podziękował Pawłowi za udział i życzył mu owocnych snów. Pisarz pożegnał go z ulgą.

Wrócił do domu i otworzył butelkę whisky. Zdenerwowany zalał szklankę z lodem alkoholem i nie czekając na schłodzenie trunku, wypił wszystko za jednym przechyleniem. Nalał następną szklaneczkę, tym razem usiadł na kanapie i się zamartwiał. - Co się stało? – zapytała Magda siadając obok. - Nie jestem w stanie nic napisać, a terminy mnie gonią. Nie mam żadnych snów, nie wiem co robić. – w jego głosie słychać było bezradność. - Nie martw się, będzie dobrze. Może powinieneś usiąść i pisać sam z siebie, nie czekać na sny. - Dobrze wiesz, że nigdy tak nie pisałem. Zawsze to były sny. Miałem ich tyle, że gdybym spisywał wszystko to by starczyło mi na tysiąc książek, a nie dziesięć. Teraz czas ucieka, a ich nie ma. Wyszła z pokoju bez słowa, Paweł rozsiadł się w fotelu i wolno sączył trunek. Po chwili wróciła niosąc stos czystych kartek i pióro. - Masz, zamiast pić postaraj się coś wymyślić i przestań gadać o snach. To zawsze byłeś ty, a nie jakieś sny. – podała mu papier. - Może masz rację, przecież potrafię pisać. Napisałem dziesięć dobrych książek, może i sny dawały mi pomysły, ale ja je opisywałem. – zamyślił się na chwilę – Teraz to będzie coś innego. To będzie horror. – wypił wszystko co zostało w szklaneczce i usiadł za biurkiem.

{i}Młoda kobieta szła ulicą. Za plecami usłyszała warkot silnika, który znieruchomiał. Z samochodu wyskoczył mężczyzna i chwycił ją. Skórę na głowie pokrywały mu poparzenia, nie miał włosów. Jego spojrzenie mroziło krew w żyłach, oczy nie miały wyrazu, były puste. Tępo patrzyły przed siebie. Ubrany był we wspaniały garnitur, który dawał straszliwym kontrastem między potwornym wyglądem i eleganckim, wyszukanym strojem. Dziewczyna zaczęła uciekać, jednak nieznajomy był szybszy. Podbiegając do niej wsunął swą nogę między stopy kobiety. Przewróciła się uderzając twarzą w chodnik. Z nosa popłynęła krew, z oczu łzy, krzyczała przerażona, jednak ulica zdawała się być martwa. Wszystkie domki miały pogaszone światła. Nawet latarnie świeciły jakoś ciemniej. Mężczyzna podbiegł do niej i chwycił za włosy z tyłu głowy. Silnym ruchem uderzył jej głową o chodnik. Dziewczyna straciła przytomność. Kiedy się ocknęła leżała naga w środku ciemnego lasu. Nigdzie nie było śladu jej napastnika. Podniosła się przerażona zasłaniając rękoma nagość. Usłyszała z tyłu głos. - Masz pół godziny, żeby się uratować. Później moi posłańcy zajmą się tobą. – z ciemności wyszedł jej oprawca. Miał w ręku jej ubrania- Ostrzegam, że musisz biec szybko, chociaż oni i tak będą szybsi, a do tego bardzo głodni. – Mężczyzna wolną ręką wyjął z kieszeni latarkę i ją zapalił. Słup światła rozświetlił mrok ukazując cztery wielkie psy przywiązane do drzewa. Oprawca rzucił w ich kierunku ubrania dziewczyny, dłoń, w której je trzymał, była zdeformowana, jakby zmiażdżona. Zwierzęta rozszarpały materiał w kilka sekund głośno ujadając i warcząc. Napastnik podszedł do swojej ofiary, odsłonił mankiet marynarki wystawiając zegarek. Spojrzał na godzinę – i… czas start! Kobieta ruszyła przed siebie, w mroku ledwo widziała kontury drzew, oczy zalewały jej łzy. Przy każdym kroku czuła jak w stopy wbijają się szyszki i odłamki patyków, jednak się nie zatrzymywała. Zwolniła troszeczkę, by złapać powietrza w płuca, kiedy odgłosy psów znikły daleko za nią. Postój jednak nie trwał długo, wiedział, że nie ma szans, ale łudziła się, że da radę dotrzeć do jakiejś cywilizacji i ktoś jej pomoże. Znów się zatrzymała wsłuchując się w odgłosy lasu. Usłyszała jedynie głośne warczenie i ujrzała przed twarzą ogromne zębiska. W oddali słychać było szatański śmiech oprawcy.{/i}

Paweł podniósł się znad biurka, rozpierała go duma. Napisał właśnie pierwszy całkowicie swój tekst. W pierwszej chwili chciał go pokazać żonie, jednak doszedł do wniosku, że najpierw musi go dokończyć. Jedna scena nie czyni tego jeszcze powieścią, chciał również sprawdzić, czy będzie w stanie dokończyć tę opowieść. Schował rękopis do szuflady i zamknął ją na klucz. Wstał i gasząc światło wyszedł z pokoju. Dopiero teraz dotarło do niego jaki jest śpiący, kiedy pisał odczuwał jedynie podniecenie. Teraz wróciły również inne emocje i stany.

Rankiem wstał wypoczęty i gotowy do dalszego tworzenia. Wszedł do kuchni zrobić śniadania. Nalał kawy pozostawionej w dzbanku przez Magdę. Jak co rano, od pewnego czasu, uruchomił mały telewizorek stojący na szafce na wprost stołu. Trafił akurat na wiadomości. Na ekranie pojawiały się zdjęcia lasu przepełnionego policjantami, taśma odgradzająca była przeciągnięta między drzewami. - Dziś w rano znaleziono zwłoki studentki w lesie niedaleko Wilczej Góry. – Spiker komentował wydarzenia na ekranie – Dziewczyna została znaleziona naga, jej ciało pokryte jest w całości pogryzieniami. Nie wiadomo co dokładnie się wydarzyło i jak dziewczyna znalazła się w lesie. Na zwłoki natrafił myśliwy patrolujący ten obszar. – Kubek wypadł z ręki Pawła rozbijając się o podłogę. Zakręciło mu się w głowie. Nie wierzył w to co słyszy. Spiker opisywał ofiarę zbrodni opisanej przez niego wczorajszej nocy. Wydawało mu się to nieprawdopodobne. Ręką wymacał krzesełko, żeby jak najszybciej usiąść. Nie słuchał już tego co się dzieje w telewizorze, ani dźwięki, ani obrazy nie docierały do jego świadomości. Miał przed oczyma dziewczynę rozszarpywaną przez psy, on to widział. Czuł się współwinny, może powinien zadzwonić na policję. I co im powie? Że wie kto to zrobił, elegancik ze spaloną głową i zdeformowaną ręką, wie bo go wczoraj wymyślił. Dopiero po chwili zaczął logicznie myśleć. Przecież to jest jakiś chory zbieg okoliczności, musi być. Nie ma innego wytłumaczenia. Doszedł do wniosku, że musi szybko się opamiętać i wrócić do pracy.

Popołudniu doszedł do siebie. Zrozumiał, że on nie ma nic wspólnego z tą straszną zbrodnią. To był tylko pechowy zbieg okoliczności, każdemu mogło się coś takiego przytrafić, bardzo rzadko spotykana sytuacja, ale nie miał z nią nic wspólnego. Po oczyszczeniu umysłu z niepotrzebnych myśli zasiadł z powrotem do pracy. Zasłonił żaluzje w pokoju i zapalił lampkę, wolał pracować przy sztucznym świetle. Starał się nakreślić dalszy ciąg rozpoczętej historii, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Nie potrafił rozwinąć dalej fabuły, miał jedynie przed oczami kolejne zbrodnie. Po dłuższej chwili doszedł do wniosku, że najlepszym sposobem w tej chwili będzie opisanie kilku zbrodni, które tak malowniczo ukazują się w jego wyobraźni. Dopiero później połączy je fabułą i ewentualnie zmieni. Chwycił za pióro i skierował swój wzrok na kartkę papieru.

{i}Mały chłopiec radośnie wybiegł z wielkiego domu. Matka jeszcze w drzwiach żegnała się z rodzicami. Dzieciak wsiadł do samochodu stojącego na podjeździe, wyjął z plecaka przenośną grę komputerową i uruchomił. Na ekranie pojawiły się auta. Chłopiec przyciskami sterował jednym z pojazdów. Nie zwrócił nawet uwagi nawet na wsiadającą matkę. - Czemu na mnie nie poczekałeś? Dziadkowie chcieli się jeszcze z tobą pożegnać. – powiedziała z wyrzutem kobieta. - Przecież powiedziałem im cześć – syn nie podnosił nawet wzroku z nad gry, zdawał się mówić do urządzenia. Matka nie starała się już więcej zagadywać, wiedział, że nie ma to sensu. Chłopiec był za bardzo pochłonięty swoją zabawką. Odpaliła silnik i odjechała. Brama posesji otworzyła się automatycznie wypuszczając samochód na opuszczoną drogę. Kobieta wpatrywała się w asfalt ciągnący się przed nią, jednak myślami była gdzieś daleko. W ostatniej chwili zauważyła mężczyznę wychodzącego przed maskę samochodu. Silne uderzenie wyrwało ją z zamyślenia. Pojazd podskoczył przejeżdżając po przeszkodzie. Nacisnęła hamulec i wyskoczyła z auta. Synek był nadal wpatrzony w swoją grę, nie zwracał na nic uwagi. Kobieta obiegła…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych