Zbyt wysoka cena
Błędy młodości i cena którą musimy zapłacić
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To wydarzyło się dwadzieścia pięć lat temu. Byłam wtedy młodą, wchodzącą dopiero w dorosłe życie dziewczyną, ufną i pogodną jak większość młodych kobiet. Ukończyłam szkołę pomaturalną i cała szczęśliwa zaczęłam szukać pracy. Znalazłam ją bardzo szybko i już w połowie wakacji usiadłam za biurkiem w dość dużym przedsiębiorstwie w sąsiednim mieście. Czułam się taka dorosła, miałam już swoją pracę, swoje pieniądze i jak każdy młody człowiek mówiłam rodzicom, że doskonale wiem co robię i właściwie wiedziałam. Żyłam sobie spokojnie z dnia na dzień bez większych uniesień, bez większych rozczarowań obok rodziny i wśród przyjaciół. Tak minął rok, zbliżał się urlop, który miałam zaplanowany na sierpień, cieszyłam się jak dziecko, że wyjadę na wakacje. Udało mi się dostać wczasy w pięknej nadmorskiej miejscowości, miałam mieszkać w domku kempingowym, a nie eleganckim w hotelu ale nie miało to dla mnie większego znaczenia, przecież jechałam nad morze, nad nasze piękne morze, na całe dwa tygodnie. Miejsce, gdzie przyszło mi spędzić pierwszy w życiu urlop było bardzo ładne, dużo kwiatów i zieleni, a wśród tego małe drewniane domki postawione bardzo blisko jeden obok drugiego. W każdym takim domku były dwa oddzielne mieszkania, w jednym z tych kempingów zamieszkałam ja a po sąsiedzku miałam starsze, spokojne małżeństwo. Po rozpakowaniu bagaży rozpoczęłam zwiedzanie ośrodka i oczywiście wybrałam się nad morze. Było tak cicho i spokojnie, usiadłam na piasku i zaczęłam przyglądać się falom leciutko szumiącym na morskich kamieniach. W pewnym momencie wyczułam, że ktoś stoi za moimi plecami, lekko zaniepokojona obróciłam głowę. Mężczyzna stojący za mną był bardzo przystojny, promienie zachodzącego słońca tańczyły mu w blond włosach, a szeroki uśmiech ukazywał dwa rzędy równych zębów. Przysiadł obok mnie na piasku i zaczęliśmy rozmawiać. Był bardzo miły i było mi z nim tak jakoś przyjemnie, umiał poprowadzić rozmowę tak, że wydawało mi się, iż znam go od lat , a przecież poznaliśmy się kilka minut wcześniej. Tego dnia spędziliśmy ze sobą cały wieczór, przy pożegnaniu umówiliśmy się na następny dzień i już od rana byliśmy razem. Czas mijał mi bardzo szybko, Szymon był wspaniałym kompanem i przyjacielem, ale przestało mu to wystarczać, najwyraźniej chciał czegoś więcej. Najdziwniejsze dla mnie było to, że i ja zaczęłam czuć dziwny niepokój gdy brał mnie za rękę, gdy dotykał mego ramienia, lub lekko głaskał moje długie do pół pleców włosy. Zaczynałam myśleć, że ten mężczyzna podoba mi się coraz bardziej i jak tak dalej pójdzie to zacznę darzyć go głębokim uczuciem. Bałam się, że wakacje zbyt szybko się skończą i już więcej go nie zobaczę, ale na razie wszystko było bajecznie piękne i coraz bardziej romantyczne. Mężczyzna potrafił tak mną kierować, że przestałam…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Alicja L
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…