Wróć do katalogu

Zło we krwi cz.1

Historia pewnego (nie)zwykłego najemnika

leniush, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ciemność. Tylko ona pośrodku. Idealna. Naga. Kruczo czarne włosy opadające na ramiona. Stała do mnie bokiem, przyglądając się. Ta poza odsłaniała jej pierś, która wyglądała jakby wyrzeźbił ją najlepszy rzemieślnik. Skórę pokrywała złocista opalenizna. Jej pośladki i uda ciężko nawet opisać. Były piękne. Nigdy nie widziałem piękniejszej kobiety. Patrzyła na mnie uwodzicielsko. Nagle jej sylwetka pokryła się płomieniami, a oczy wypełniła czerń. Bałem się, ale jej piękno mnie obezwładniło. Nie mogłem wyksztusić ani słowa. -Już wkrótce kochany, już wkrótce. - Usłyszałem jej głos, ale nie zauważyłem ruchu warg. Te słowa wypełniły cały mój umysł i odbijały się echem przez sekundy, minuty, godziny. Stałem tam całą wieczność. Otworzyłem oczy. Zdałem sobie sprawę, że znów mi się śniła. Kim była? Marzeniem? Demonem? Na podłogę obok kapała woda. Dach ciągle przeciekał, nic nie zmieniło się od mojej ostatniej wizyty. Świece już prawie zgasły, ostatkiem płomieni oświetlały brudne drewniane ściany. Wtem rozległ się huk. Z początku myślałem, że to burza, ale po chwili stwierdziłem, że ktoś dobija się do drzwi. -Panie! Wstawaj pan! - gruby kobiecy głos rozległ się zza drzwi. To była gospodyni karczmy. Ciężko zwlokłem się z łóżka i otworzyłem drzwi. -Czego chcesz Berta? - wymamrotałem ospały. -Ileż można się kuerwa tłuc? Jakiś chop czeka na dole. - wyjazgotała. -Jaki chłop? - spytałem. Niezwykłem przyjmować gości o tej porze. W ogóle nikt mnie nie odwiedzał, chyba że wcześniej opłacone dziwki, ale to też była rzadkość. -A ja tam wiem jaki, idź se i zobacz. - rzekła, po czym skierowała się w stronę schodów mamrocząc coś pod nosem. Włożyłem spodnie i zszedłem na dół. Na środku pomieszczenia stał średniego wzrostu mężczyzna ubrany w czarny płaszcz sięgający kostek. Miał schludną, gładko ogoloną twarz i jasne włosy zakrywające uszy. Wyglądał na szlachcica. -Pan Regard? - spytał. Jego głos nie wyróżniał się. Był po prostu zwyczajny. -Tak, o co chodzi? - odpowiedziałem zirytowany. Nie lubiłem kiedy ktoś mnie budził, czas na załatwianie interesów jest w dzień, a gdyby chciał mnie zabić nie ryzykowałby robiąc to w obecności gospodyni. -Nazywam się Edgard Volks – Mężczyzna wyciągnął w moim kierunku dłoń, ale nie miałem zamiaru podawać mu swojej. Nie przepadam za zawieraniem nowych przyjaźni, szczególnie w środku nocy. -Eh, mam pewien problem, a za jego rozwiązanie mogę dobrze zapłacić. - Powiedział zmieszany cofając rękę. Milczałem. Czekałem na ciąg dalszy, ale mój rozmówca najwyraźniej wolał omówić sprawę na osobności, bez nasłuchującej gospodyni. -Wejdźmy na górę – Rzekłem wykonując gest zapraszający go do mojej izby. Weszliśmy po schodach, otworzyłem drzwi, po czym zatrzasnąłem je za Edgardem. Usiedliśmy na krzesłach opartych o ścianę. -A więc sprawa wygląda tak – zaczął po cichu jakby wciąż obawiając się, że ktoś może podsłuchiwać. - Jak dobrze pan wie od kilku lat oba państwa południa muszą korzystać z przeprawy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych