Skarb Von Frontzeka
Magnit12Był zimny jesienny poranek korony drzew kołysały równomiernie się uderzane nagłymi podmuchami wiatru,budynek na wzgórzu kamieniczka wydawał się ukrywać wśród drzew przed natarczywym lduzkim wzrokiem,był to stary obrośnięty winoroślą dom wybudowany jeszcze przed wojną przez miejscowego dziedzica Hrabiego Von Frontzeka który po wojnie został zesłany do rosji na przymusowe roboty do łagrów podczas wojny szłużył on ze względu na swoją niemiecką tradycje jak i spowodu okazałych rozmiarów jako komisariat ss.Po wojnie w latach sześcdziesiatych budynek został odnowiony i oddany jako liceum dla tutejszej młodzieży.Do zabudowań szkolnych zblizał się pewien barczysty mężczyzna w długim czarnym skórzanym płaszczu i ciemnych okularach szybkim raźnym krokiem wszedł do szkoły przywitało go przyjemne ciepło bijące od szkolnych kaloryferów i wżawa uczniowska rozlegająca się po całej szkole.