Pan w przebraniu królika.
pagePage trzymała w palcach słonce, które przesuwało się, albo to horyzont się przemieszczał, on zmieniał kąt padania światła na jej trampki przyklejone do chodnika gumą do żucia, i tak trwali w wzajemnym uwielbieniu dla tej chwili, kiedy pieski przed sklepem szczekały, dzień się kończył, a może dopiero zaczynał, a Page chciała żeby ktoś ją przewrócił na ziemie, wysypał wszystko z jej torebki prosto na jej twarz, wymaział buzie jej czerwona szminka, wyrwał kilka włosów z głowy i kopnął na dowiedzenia, bo bardzo niegrzeczna dzisiaj była.