Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 4 min czytania

BAJKA O MIŁOŚCI

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Była sobie miłość. Nie taka zwyczajna, którą podziwia się za każdym razem, gdy leci jakiś serial w telewizji. Gdy Pan i Pani patrzą sobie głęboko w oczy, gra nastrojowa muzyka i wszyscy w około są wzruszeni do granic możliwości. Gdy przysięgają sobie wszystkie te bzdury, które się przysięga w chwilach największego uniesienia. Bo skąd mogą mieć tą pewność, że za rogiem nie stoi ktoś, kto dałby im jeszcze więcej szczęścia. Taki ktoś, kto uśmiechnąłby się i wszystko byłoby już dobrze. Ona zawsze powtarzała, że miłość to zbyt górnolotnie. Że wszystko to, o czym piszą niezliczone grupy wierszokletów, nie mających pojęcia o życiu, to jedna wielka bzdura. Sama nie wiem, może po prostu chciała w to wierzyć. Rozmawiałam z nią kiedyś o życiu. To się zdarzało tak rzadko, że sama byłam zaskoczona. Ona wpadała w taki nastrój zawsze wtedy, gdy coś jej się sypało z rąk, nie wiedziała jak to naprawić, nie umiała nikogo zapytać o radę. Wtedy wyrastały jej z głowy tysiące złotych myśli, a ja zbierałam je dokładnie do swojego portfela na pamiątkę. Miałam nadzieję, że przetrwają próbę czasu. Ale już po miesiącu nie miałam pojęcia o co jej właściwie chodziło, gubiłam to gdzieś po drodze. A później żałowałam. Ona w chwilach największego zaangażowania sama zaczynała pisać to co zawsze nazywała „bzdurkami o miłości”. Ale tak jakoś negatywnie. Może inaczej nie potrafiła, czuła w środku tylko gorycz i żal, że to co sobie zaplanowała w żaden sposób nie chce się spełnić. I tak pisała, jak go nienawidzi, jak nim gardzi, wymiotuje jego zapachem, obrzydzają ją jego ręce i włosy. Gdy patrzy w jego oczy to widzi śmierć na dziecięcej huśtawce, bijającą się to w przód, to w tył. I jakieś inne straszne rzeczy. To wszystko pisała czarnym tuszem, a gdy ten jej się kończył, wyciągała z buta kawał węgla.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%