BAJKA O MIŁOŚCI
Gdy przysięgają sobie wszystkie te bzdury, które się przysięga w chwilach największego uniesienia. Bo skąd mogą mieć tą pewność, że za rogiem nie stoi ktoś, kto dałby im jeszcze więcej szczęścia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Była sobie miłość. Nie taka zwyczajna, którą podziwia się za każdym razem, gdy leci jakiś serial w telewizji. Gdy Pan i Pani patrzą sobie głęboko w oczy, gra nastrojowa muzyka i wszyscy w około są wzruszeni do granic możliwości. Gdy przysięgają sobie wszystkie te bzdury, które się przysięga w chwilach największego uniesienia. Bo skąd mogą mieć tą pewność, że za rogiem nie stoi ktoś, kto dałby im jeszcze więcej szczęścia. Taki ktoś, kto uśmiechnąłby się i wszystko byłoby już dobrze. Ona zawsze powtarzała, że miłość to zbyt górnolotnie. Że wszystko to, o czym piszą niezliczone grupy wierszokletów, nie mających pojęcia o życiu, to jedna wielka bzdura. Sama nie wiem, może po prostu chciała w to wierzyć. Rozmawiałam z nią kiedyś o życiu. To się zdarzało tak rzadko, że sama byłam zaskoczona. Ona wpadała w taki nastrój zawsze wtedy, gdy coś jej się sypało z rąk, nie wiedziała jak to naprawić, nie umiała nikogo zapytać o radę. Wtedy wyrastały jej z głowy tysiące złotych myśli, a ja zbierałam je dokładnie do swojego portfela na pamiątkę. Miałam nadzieję, że przetrwają próbę czasu. Ale już po miesiącu nie miałam pojęcia o co jej właściwie chodziło, gubiłam to gdzieś po drodze. A później żałowałam. Ona w chwilach największego zaangażowania sama zaczynała pisać to co zawsze nazywała „bzdurkami o miłości”. Ale tak jakoś negatywnie. Może inaczej nie potrafiła, czuła w środku tylko gorycz i żal, że to co sobie zaplanowała w żaden sposób nie chce się spełnić. I tak pisała, jak go nienawidzi, jak nim gardzi, wymiotuje jego zapachem, obrzydzają ją jego ręce i włosy. Gdy patrzy w jego oczy to widzi śmierć na dziecięcej huśtawce, bijającą się to w przód, to w tył. I jakieś inne straszne rzeczy. To wszystko pisała czarnym tuszem, a gdy ten jej się kończył, wyciągała z buta kawał węgla.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil sielafffa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…