Inne · 4 min czytania
Gość
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W sobotę zawitał do mnie gość. Można powiedzieć, niezwykły gość. Pisałem właśnie ostatnie sceny "Akwarium", gdy usłyszałem furkot na balkonie. Odwróciłem głowę. Siedział na progu, przekrzywił główkę i patrzył na mnie maleńkimi oczkami. Zastygłem w bezruchu, nie chcąc go przestraszyć. Rozpostarł jedno skrzydło, zwinął. Potem to samo uczynił z drugim. Szarobiałe pióra zalśniły w promieniach słońca. Kolorami tęczy zagrała kryza na szyi. - Dana, Łukasz! Chodźcie zobaczyć - zawołałem niezbyt głośno żonę i syna. Przybiegli do pokoju. Nie odfrunął. - Jaki śliczny gołąbek! Wyraziła swój zachwyt żona przystając w drzwiach. Znowu śmiesznie przekrzywił główkę, rozpostarł skrzydła i podfrunął na stołek stojący obok mojego fotela. Świdrował mnie swymi oczkami jakby chciał coś powiedzieć. Potem zainteresowała go popielniczka, ostukał obudowę monitora, przedefilował po klawiaturze i zeskoczył na podłogę. Nie posiadałem się ze zdziwienia. Ale śmiały drań. Wyminął nogi żony i na piechotę udał się zwiedzać mieszkanie. Przemaszerował przez pokoik, potem przedpokój. Dłużej zatrzymała go kuchnia. Powybierał okruszki z chodnika, co uświadomiło mi, że jeszcze nie odkurzałem mieszkania. - Andrzej, co jedzą gołębie? - spytała Dana. - Głównie ziarno, pszenica, owies. - A kaszę? - Chyba też. Odparłem mniej już pewnie. Na spodeczku pojawiła się garść kaszy. Żona z własnej inicjatywy dodała garstkę ryżu. W pierwszej kolejności zainteresował go ryż. Stukot dziobu o spodeczek stał się tłem muzycznym dla naszego zafascynowania jego poczynaniami. - A może on chce pić? Dana wykazywała nadmiar troskliwości. Czemu nie stara się tak o mnie? Obok spodeczka…