Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 4 min czytania

Jeden dzień

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kolejny dzień budzi się ze snu. Swoim krzykiem wybija wszystko i wszystkich z nurtu zapomnienia, wtrącając wprost w codzienność. Boże! Jak ja nienawidzę tego momentu. W takich chwilach człowiek pragnie, żeby ostanie tchnienie snu pozostało w nas jak najdłużej. Pozostaje jedynie nadzieja, lecz za chwilę nie będzie nawet jej. Otwieram, więc oczy, im szybciej dobierze się do nich światło wyrzucając wspomnienie nocy, tym lepiej. Nie chcę pamiętać nic z tego, co wydarzyło się wieczorem w moim śnie. Wstaję szybko z łóżka uważając by nie obudzić nikogo i kieruję się w stronę łazienki, żeby zmyć z siebie ostatnie ślady snu. Po drodze kątem oka spoglądam w lustro mieszczące się w przedpokoju, jedyne, co tam widzę to twarz człowieka zniesmaczonego światłem dnia. Światłem nie dającym nadziei, ale i nie odbierającym jej. Myję twarz, myśląc jak zabić codzienną monotonię, jak wyrwać się z szarości dnia powszedniego. Nic nie przychodzi mi do głowy, więc pozostawiam to kwestii chwili. Wcześnie jeszcze, będzie przed dziesiątą- nikogo pewnie nie spotkam tak wcześnie, ale nie usiedzę też w domu, ta cisza mnie dobija. Ubieram się, więc w pośpiechu, im szybciej się stąd wydostanę, tym lepiej. Wychodząc z klatki mijam sąsiada, który patrzy na świat przez różowe okulary alkoholu, zastanawiam się skąd on bierze na to pieniądze i co ważniejsze zdrowie. Pewnie gdyby nie niektóre osoby w moim życiu sam bym tak skończył- dwudziestoletni, co tu ukrywać „menel”. Myśląc o tym, wydostaję się z klatki. Z odrętwienia wyrywa mnie oślepiający blask słońca. Przyroda o tej porze roku tworzy doskonałą oprawę dla szarości bloków. Kieruję się powoli w kierunku bliżej nie określonym, tak jak zawsze zresztą, gdy wybieram się na samotny spacer, rozmyślając o tym, co było i o tym, co może się stać. Jedyne, na co mam teraz ochotę to wsiąść do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%