Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

kawałek ciszy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

kawałek ciszy, czy czegoś, co na to wygląda w tym pokoju, przy tym biurku przy moich dłoniach, których nie mogę uspokoić. Czy wiecie, że cisza jest smutna? Tak mi się teraz wydaje, bo właśnie teraz mam na uszach ciszę. Smutną ciszę. Słucham jej uważnie, a ona opowiada o pyłkach kurzu, których nie zauważam, o śpiących o tej porze ludziach, o moich bosych stopach gdzieś tam na podłodze. Cisza, której kawałek tutaj jest ze mną mruczy czyimś głosem przeciągając się rozkosznie wzdychając głęboko pod kołdrą śpiewając do siebie daleko za oknem gasnąc. Niezupełnie ktoś zapyta czytając te słowa, ale zawsze gdzieś w momencie najmniej spodziewanym, najabsurdalniej wyczekiwanym, najwytrwalej dążonym następuje i koi swym szeptem gasnącej ulicy, świstem czegoś tam za szybą, karetką mknącą bez sensu, bo przecież zaraz będzie wracać. Ciszy kawałek pod moimi palcami. Powinienem powiedzieć raczej opuszkami, ale i tam nikogo to, więc pod palcami moimi kawałek ciszy. Zupełnie ten sam, utulony, zamyślony, tajemniczy, baśniowy, cichy, cichy, cichy wzdychają cudze płuca, mruczący gulgoczą czyjeś brzuszne czeluście. Wydawałoby się, że na ten temat już zupełnie wszystko, ale tak by się tylko wydawać. Tym razem cisza jest nieco inna. Zwiastuje. Tym razem nieco inaczej zwiastuje coś, co nieuchronnie nastąpić musi, i co zawsze wyrywa z odrętwienia, z zupełnego odrętwienia. Delikatny hałas. Pomruk raczej. Szelest. Szczęk. Zgrzyt. Zamek. Mało smaru. Coś w kółko, ale wcześniej nie może trafić do zamka. Zupełnie nie wie jak trafić. Szlag może trafić, bo czyż nie było przyjemnie, cicho i kiedy nagle ten zgiełk, gałgan, harmider do ciężkiej… Tak, tak, wiem, ale przekręca, już przekręca. Cichutko przekręca, choć dla mnie to przecież okropny hałas, huk, stuk, bruk, wiadukt, kondukt, Wartburg, dukt. No. Przekręciła. Weszła. Udawać, że jestem? Wzruszyć ramionami? Przestraszyć się, kiedy dotknie swoimi ciepłymi ustami mojej szyi? Drgnąć wymownie, kiedy jej język przejedzie delikatnie acz zdecydowanie od zagłębienia małżowiny usznej do obojczyka, by zaraz, przy użyciu rąk oczywiście albo lepiej dłoni raczej, zabrać się do zdejmowania, ściągania, rozpinania, zsuwania, zdzierania, zrywania, wyrzucania, przewracania, przytulania, czołgania, przerzucania, wsuwania, drapania, stękania. Co też mi po tej mojej głowie?! Przecież to tylko ona weszła. Kochana Magda weszła do domu z zakupami, a ty wymyślasz tak niestworzone rzeczy, które… chciałbyś, by miejsce miały albo łatwiej, by się zdarzały albo szybciej, by wciąż istniały albo nie. Nie? Przestań. Po prostu zakłóciła ci ciszę. Tę chwilkę ciszy, którą miałeś na tą chwilkę czasu na ten moment na mrugnięcie na myślenie na pisanie na na, nanananan, na, naaaa! Wejdzie, a ja będę śpiewał nananana! Nie, nie wejdzie. Zajęta, pochłonięta, zatroskana, zaaferowana, za dużo za. Pewnie zaraz zapyta, czy coś napisałem, pokaż, proszę, nie?, ja

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%