Horror · 4 min czytania
Koszmarny sen?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stuk… stuk… obraz za oknem wolno zaczął przesuwać się. Stuk… pociąg ruszył i wolno nabierał rozpędu. Za oknem gęsty las rzedł, przez gęste korony zaczęły przepuszczać coraz więcej słońca. Po chwili nawet pojedyncze drzewa znikły, ich miejsce zajęły rozległe łąki. Spojrzała na dziecko. Spało słodko, a słońce cichutko przycupnęło na dziecięcej buzi. Spojrzała za okno. Przejeżdżała chyba przez jakiś rezerwat. Nigdy nie widziała tak pięknych kaczek, a wszystkie były takie ogromne, niesamowicie kolorowe, skrzydła mieniły się wszystkimi kolorami tęczy. Nie widziała wcześniej kaczek wielkości sarny. To musiał być rezerwat z wyjątkowymi zwierzętami. Po chwili ptaki zniknęły z jej oczu. Po drugiej stronie wagonu, za oknami, na wielkiej łące dojrzała kuropatwy, również imponujących rozmiarów, ale i te po chwili zostały w tyle za pociągiem. – Bilet! – szepnęła przerażona. Nie kupiła biletu, ale na stacji, na której wsiadała nie było nic poza kawałkiem betonu na ziemi. Nie miała gdzie kupić biletu. Konduktora nigdzie nie widziała. Zastanawiała się czy ktoś poza nią jest w pociągu, bo do tej pory nikogo nie widziała. Za oknem na łąkach zaczęły pokazywać się nieliczne, pojedyncze domy, które z czasem zaczynały gęstnieć i rosnąć zmieniając się w ruchliwe miasto. Tłumy ludzi zmierzały przed siebie. Samochody stały w korkach trąbiąc nerwowo. Spojrzała na dziecko. Dalej spało słodko. Pociąg wjechał na stację. Z jednej strony budynek dworca, z drugiej normalna asfaltowa droga, po której jechały samochody,