Inne · 2 min czytania
Krytyk
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie wiem kiedy się pojawił. Może był ze mną od zawsze , tylko go nie zauważałem. Może chował się po kątach nie manifestując swojej obecności. Jednak od pewnego czasu zaczął stawać się z dnia na dzień coraz bardziej zuchwały. Nie odstępował mnie na krok, udając, że jest cieniem. Lecz to był on. Czułem go wszystkimi zmysłami. Włóczył się za mną wszędzie i tylko czekał na okazję. Po miesiącu go usłyszałem. Niby szum wiatru w sitowiu. - Szzzuuu..., szzzuuu... . Widziałem co robiłeś. Ja bym to zrobił o niebo lepiej. - To trzeba było zrobić. - O nie! Ja mogę tylko oceniać. W końcu przyzwyczaiłem się do niego. Można powiedzieć, że stał się bliską osobą, choć czasami jego uwagi bardzo mnie bolą i doprowadzają do buntu. Wtedy on delikatnie daje następne rady, stara się mnie ułaskawić. Buntuję się jeszcze, lecz on nie daje za wygraną. Drąży wciąż świeżą ranę,