Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 3 min czytania

Maskarada inności

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wiem, że cię nie przekonam. Jesteś inny tak jak ja jestem inna. Ale nasze inności nie łączą się ze sobą, jakże by mogły, są takie inne. Nasze inności szydzą z inności drugich, zaprzeczają im, choć są one tak niezbędne by na ich tle budować własne obwarowania. Nie da się tego pogodzić i może wcale nie trzeba. Trzeba, należy być innym w swej samotności, też innej, chłodnej, coraz bardziej wystygłej, coraz to ciaśniejszej w sobie, choć rozległej tak, iż pomieścić mogłaby wszystko. Tyle aż. Nie pojmuje jednak światła, lecz mrok tylko, co pokrywa wszystko, zakrada się jak złodziej by wykraść ostatnie słowo do ciebie, spojrzenie w tym kierunku, gdzie ty, sam, jak ja, marzniesz w ciemności. Lękam się, nawet nie wiesz jak bardzo, że rozłączyliśmy się już na początku. Ty powiedziałeś – „część”, ja – „witaj” i były to zwyczajne, kłamstwa, bo żadne z nas nie było gotowe by przyjąć to drugie, tak różne, tak nieznane. Przybraliśmy dziwny wyraz twarzy, niby maski, pod którymi kryła się nieosiągalna prawda, a jeśli jej nawet nie było, to może nic się tam nie kryje, żaden wizerunek człowieczy, ludzki kształt. Od początku. Więc do czego miałam cię przekonać? A tak, tak, przypominam sobie. Myślę o tym. No bo cóż w tym złego – opowiedzieć cichym wieczorem kilka bajek, nieskładnych może, lichych zupełnie, ale jednak własnych, ułożonych w starannie wyrysowane linijki, liniuszki, karteluszki, do ucha, poduszki, ciepłe, czasem mdłe, naiwne? Jestem tylko ja i ta głuchota świata teraz, no więc…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Maskarada inności — czytnik · opowiadania