Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 3 min czytania

Miłość, taka dziwna rzecz

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Podchodzi bliżej pod dom z białym obiciem heblowanych desek. Ostatnie piwo zmogło go na tyle, że wytoczył się z baru z dojmującym pragnieniem, którego tam zaspokoić już nie mógł. Na zewnątrz owionęło go rześkie powietrze nocy. Nad pustynią unosił się kurz i wilgotna mgła, widoczna w jaśniejącej poświacie. W oddali zawył dziki pies lub szakal, zrobiło się jakby bardziej uroczyście, noc wije się tu inaczej niż gdzie indziej, przynajmniej kilku z nich, podobnych jemu, chciałoby tak myśleć. W głowie szumiało mu bardziej niż zwykle. Chwiał się na nogach, które jednak niosły go dalej, przed biały dom. Stopa za stopą, jeszcze je widział, jeszcze dawał radę wyznaczać im kierunek. Nie jest źle, prawie doszedł do celu. „Rany, ale mnie wzięło, chyba zaraz się porzygam, a może wcale nie, chłodne powietrze zaraz mi pomoże, powoli, nie wolno się spieszyć.” To co, że wszystko wokół zaczyna wirować? I gdzieś w kieszeni zapodziały się klucze i fajki. Może jeszcze uda się wygrzebać zapałki? Pstryk zapala jedną. „Jak tu ciemno, gdzie ja jestem? Aha, no tak”, pomyślał, że przyjdzie tu na chwilę, popatrzy choć z daleka. Jeden momencik, co to komuś szkodzi? Ileż można tak kręcić się w kółko, krąg za kręgiem, ląd za lądem, bar za barem, gdy się tęskni, nawet nie wiadomo za czym, ale się tęskni tak, że aż ściska w żołądku, chce mu się rzygać,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%