Fantasy · 13 min czytania
MM: Miecz Przeznaczenia (odc. 4)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
- Napijesz się? – zaproponował Snake sięgając po dzban pełen wschodniego trunku. - Chętnie – odpowiedziała nieznajoma – Od tej pracy zaschło mi już w gardle...
Snake napełnił kielich, po czym przedstawił jej Justynę, Veronikę i Rollanda.
- A ja nazywam się Snake – jako ostatni podał rękę dziewczynie. - Ja mam na imię Amina. Miło mi was poznać. Przybyliście na Święto Ognia? - Nie... – roześmiała się Justyna – Sprowadza nas trochę inna sprawa. Chcemy wyjaśnić pewną zagadkę... - Wiesz coś może na temat tego co dzieje się na morzu? Chodzi mi o te tajemnicze katastrofy statków, kiedy cała załoga przepada bez wieści? – zapytała Veronica - Niewiele... – Amina ściszyła głos – Ludzie mówią że to jakaś klątwa, nikt nie chce płynąć na ocean, cierpi na tym handel, a już zaczyna brakować niektórych towarów. A dlaczego pytasz? - Mamy zamiar bliżej przyjrzeć się tej sprawie. Jestem niemal pewna że za tym stoi jakiś czarnoksiężnik. Ja też trochę zajmuję się magią... - Wielu już próbowało – powiedziała Amina – Ale jak dotąd bez powodzenia... - Wiem że wyglądamy jak typowi łowcy przygód – wtrąciła się Justyna – ale mamy pewien plan. - I świetną załogę pod dobrym dowództwem – uzupełnił z dumą Rolland. - Wypada mi tylko życzyć wam pomyślnych wiatrów – uśmiechnęła się ich nowa znajoma, po czym wróciła do rozmowy z Veroniką. - Mówisz że jesteś czarodziejką? - Cóż... Znam kilka sztuczek – odpowiedziała jej skromna jak zawsze blondynka – Wiem że najpierw musimy znaleźć pewien artefakt... A właśnie, widziałam jak twój medalion pomógł ci z tym natrętem. Ty też...? -Nie... Ja nawet nie wiem jak to się stało. Medalion jest w naszej rodzinie od kilku pokoleń, ale jakiś czas temu zaczął się dziwnie zachowywać. Najpierw świecił po nocach, a teraz to... - Mogłabym go obejrzeć? – zapytała czarodziejka.
Amina zdjęła z szyi srebrno-czerwony dysk, zdobiony w linie biegnące pod różnym kontem. Nie układały się jednak one w żaden sensowny kształt. Były one narysowane na trzech ruchomych tarczach. Dwa zewnętrzne pierścienie dodatkowo były wyposażone w kilka nieregularnie rozmieszczonych, małych szafirów a obrzeża medalionu przyozdabiały cztery diamentowe gwiazdki. Veronica wzięła do ręki amulet i zaczęła gładzić dłonią po jego powierzchni.
- Bardzo starannie wykonany... Ale też bardzo dziwny...
Veronica przez chwilę oglądała misterne wzory na powierzchni dysku, ale kiedy wyciągnęła rękę do Aminy z zamiarem oddania go właścicielce, stało się coś dziwnego. Medalion zaczął jarzyć się delikatną, błękitną poświatą a młoda czarodziejka otworzyła szeroko oczy i pobladła wpatrując się w niego jak zahipnotyzowana. Snake, Rolland i Justyna nie zdążyli jeszcze zareagować, kiedy ich lekko oszołomiona towarzyszka upuściła amulet na podłogę, a sama opadła na oparcie krzesła biorąc głębszy wdech. Za moment jednak doszła do siebie.
- Veronica, co to było? – zaniepokoił się Snake. Rolland chwycił ją za rękę. - Dobrze się czujesz? - Tak... W głowie mi się zakręciło... Miałam jakąś wizję, pokażcie mi dysk...
Część 22 / 2
Justyna ostrożnie podała jej leżący na ziemi medalion, który nie emitował już żadnego światła. Veronica zaczęła przekręcać pierścienie amuletu, aż narysowane na nich linie utworzyły coś na kształt ryby, a maleńkie szafiry ułożyły się w dolnej części dysku w nieregularny półksiężyc.
- To jest wyspa Al-Affath! – wykrzyknęła Amina – Na oceanie, blisko cieśniny! - Tak, pół dnia żeglugi po wyjściu z morza – potwierdził Rolland znający okoliczne wody jak własną kieszeń. - Myślę że to jest jakiś znak – Justyna również uległa powszechnej euforii – Płyniemy tam? - Jak dotąd to jedyna konkretna wskazówka – zgodził się z nią Snake – A ty jak myslisz Veroniko?
Jasnowłosa czarodziejka nadal majstrowała przy tarczach amuletu. Tym razem przesunęła jeszcze wewnętrzny pierścień, dodając do wizerunku ryby trójkątny symbol na jej boku. W tej właśnie chwili dało się słyszeć delikatne puknięcie i wszystkie trzy tarcze odskoczyły lekko do przodu. Ostrożnym ruchem zdjęła je i pięciu parom oczu ukazał się ukryty wewnątrz dysku płaski nożyk. Był on niezwykle ostry wykonany z niezwykle błyszczącego, srebrnego metalu i mieścił się w zamkniętej dłoni. Zdumienie zebranych przy stole młodych ludzi nie miało granic.
- To jest... To jest... Miecz Przeznaczenia! – wyszeptała Veronica - To jest Miecz? – zdziwił się początkowo Snake – Trochę inaczej go sobie wyobrażałem... - Mamy tym ocalić ludzkość? – uśmiechnął się z niedowierzaniem Rolland. - Nigdzie nie było napisane że to ma być miecz – powiedziała Veronica – Ale jest to broń... Tyle ze magiczna... - To wiele wyjaśnia – rzekła Justyna wlewając sobie do kielicha resztkę likieru ze dzbana. - Powiecie mi o co chodzi? – włączyła się do rozmowy cicho dotąd siedząca Amina.
Wyjaśnili więc jej sprawę magicznego Miecza i wizji którą miała Veronika. Snake i Justyna opowiedzieli co nieco o sobie, a Rolland opisał jej swój poprzedni pobyt w tych stronach, kiedy to jego statek omal nie padł ofiarą piratów, od których kilka lat temu roiły się przybrzeżne wody.
- Piraci to odwieczny problem, mają tu prawdziwy raj. A przynajmniej mieli, dopóki nie zaczęła działać ta tajemnicza siła. – powiedziała ciemnowłosa mieszkanka Ashabdah – Teraz prawie się o nich nie słyszy... - Amina, a może popłyniesz z nami? – zaproponowała Veronica – W końcu medalion jest twój, a ty również możesz służyć nam dobrą radą. Wiesz o tych wodach znacznie więcej niż ktokolwiek z nas. - A poza tym bardzo miło byłoby tam płynąć w twoim towarzystwie – dodała Justyna – To jak, zgadzasz się? - Sama nie wiem... No... dobrze! I tak miałam już dość tej pracy!
Zrobiło się już naprawdę późno, więc Amina zaproponowała im nocleg w swoim domu położonym po drugiej stronie wzgórza na którym usytuowane było miasto. Ponieważ na ulicach było jeszcze dość tłoczno z okazji święta, a oni nie chcieli przeciskać się przez tłum – najkrótsza droga prowadziła brzegiem rybackiej zatoki. Znaleźli się przy niej po kilkunastu minutach marszu bocznymi uliczkami miasta, a teraz wędrowali po…