Romans · 7 min czytania
prawdziwe życie u boku gwiazdy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czuła jak zmęczenie zamyka jej oczy. Spojrzała w stronę łóżeczka. Dziecko spało. Przykryła je kołderką, cichutko zamknęła drzwi i poszła do kuchni. W zlewie czekał na nią stos garnków i talerzy do umycia. Zawsze zastawała taki widok, gdy Mariusz gotował. Kucharzem był wyśmienitym, ale sprzątanie po nim trwało w nieskończoność. Brudne naczynia, zalana kuchenka, tłuszcz na ścianach… W łazience pralka kończyła pranie. Właśnie miała ostatnie wirowania i zaczęła wędrówkę po łazience, skończyła, gdy zatrzymała się na muszli klozetowej waląc o nią co chwila. Odsunęła ją na środek łazienki i trzymała dopóki nie skończyła prać. Potem zakręciła wodę i wyjęła wtyczkę z kontaktu. Spojrzała w lustro. Marzyła o tym by położyć się w końcu spać. Jak czuły się żony i partnerki gwiazd? Też wieczorami patrzyły w lustro i widziały zmęczona twarz? Pewnie nie. Siedziały otoczone luksusem i „pachniały” w wielkim, drogim domu. Nie martwiły się czy starczy pieniędzy do końca miesiąca, że dziecku kończą się czyste skarpetki, w łazience zabrakło mydła, a w kuchni śmieci wysypując się z kosza. Lustro zmętniało. Przetarła oczy przekonana, że zmęczenie odbiera jej ostrość widzenia. Nic się nie zmieniło, nadal widziała źle. – Chcesz zobaczyć jak żyje taka kobieta? W jakich luksusach żyje? Jak bardzo jej partner różni się od twojego męża? – dobiegło ją jakby z wnętrza lustra. – Patrz. Czuła jak jakaś siła podnosi ją i wciąga do lustra, po chwili znalazła się w obszernym pokoju. W rogu pomieszczenia stał kominek, w którym trzaskał płomień. W drugiej części stał olbrzymi telewizor, właśnie puszczali mecz. Mariusz też chciał go obejrzeć, niestety miał drugie zmiany i zamiast leżeć przed telewizorem siedział w pracy zostawiając jej do sprzątania kuchnię. Stał tam też duży fotel, ale nie widziała kto w nim siedzi. Podeszła bliżej, wychyliła się by spojrzeć w twarz osobie w fotelu i zaniemówiła…, to był on…, chyba wszyscy go znali, zwłaszcza ostatnio było o nim głośno, gdy znalazł sobie dwadzieścia lat młodszą dziewczynę i czekał na swojego potomka. Siedział przed telewizorem, ale nie wyglądał na zainteresowanego meczem. Sączył jakiś płyn ze szklanki. Po zapachu unoszącym się wokół niego wiedziała, że to na pewno alkohol. Usłyszała kroki na schodach prowadzących na piętro. Spojrzała w tamtą stronę. Domyślała się kto to, ale nie mogła uwierzyć własnym oczom. Zobaczyła kobietę, która znała tylko z plotkarskich portali internetowych. Miała już całkiem spory brzuszek i jakiś smutek w twarzy. Zatrzymała się na ostatnim stopniu, nabrała powietrza, otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć. – Czego znowu chcesz – usłyszała szorstki głos mężczyzny. – Może… – Co może? Czego znowu do cholery – wychylił się zza oparcia fotela i spojrzał na kobietę przyćmionym alkoholem wzrokiem. – Pomyślałam o kolacji. – A czy ja powiedziałem, że jestem głodny? Czy ja coś takiego powiedziałem? – jego głos był coraz głośniejszy. – Nie. – Więc cholera o co ci chodzi? – Chciałam ci zrobić kolacje. – Nudzi ci się? To znajdź sobie jakieś zajęcie. Jesteś tak durna, że nie potrafisz znaleźć sobie jakiegoś zajęcia i dać mi chwilę spokoju? Czy ja nawet meczu nie mogę spokojnie oglądnąć? – Przepraszam – szepnęła spuściwszy głowę. – I przestań znowu z tym przepraszam. Nie ma w tobie ani grama życia, snujesz się po tym domu jak cień. Przy tobie można nabawić się depresji, zwłaszcza o tej porze roku. Jasna…