Akcja · 6 min czytania
Przerwa na przerwę reklamową. cz.3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Budzę się w połowie, połowicznie się budzę. Z głową zwieszoną raczej ku mrokach piekielnych niż innych. Budzę się w połowie, tego nikt nie podważy. Emocje coraz to większe. Adrenalina rośnie, serca kibiców na całym stadionie pikają wręcz z adrenaliny. W ich żyłach, w ich wypłukanych już całkowicie z resztek normalności organizmach, prawdziwa bitwa się toczy. Bitwa na noże, na tasaki, na siekierki. Tętno im skacze, zawały serca im się robią, zakrzepy. Krzyk się wzmaga. Wszyscy poszaleli, wywieźli mnie razem z nimi o wariatkowa i krzyczą. O zbawienie do nieba bram błagają. Nikt im nie otwiera i teraz są na maksa wkurwieni, już się gotuje w nich. Będą się lać po pyskach, po mordach. Czuję, że zaraz jakaś nieziemska, piekielna rozróba tutaj wybuchnie. Wyrwą sobie swoje szaliki, rękawiczki z rąk i będą się nimi tłukli bez litości. Spiker jeszcze żyje, ale ma się coraz gorzej. Serce mu chodzi, układ wydalniczy i oddechowy mu chodzą. Na najwyższych obrotach. Gdyby mógł, to by tam poszedł do nich, bić się, wybijać sobie zęby nawzajem. Na tej wojnie. Jedni tacy drudzy tacy. W środku piłka i grają. Spiker cały w tych emocjach, już prawie schodzi na tej antenie. Krzyczy coś, gestykuluje, czego nie widać, bo wizję z niego zdjęli dal bezpieczeństwa. Stefan jak ostoja spokoju, jak posąg jakiś wyzłacany mosiądzem. Jak głaz na drodze, na rozdrożach. Siedzi. Ale tak siedzi siedząc. Taki jest siedzący. Cały się w to siedzenie zamienił. Zamarł w bezruchu i go nic nie obchodzi, ani ten mecz, ani ja leżąca tuż obok niego, ani nawet on sam. Tylko to siedzenie go tak zajmuje. I w tym siedzeniu taki jest doskonały. Taki oto król Stefan na tych wzniosłościach tej tutaj oto wersalki. A ja jego żona pięćdziesiąta trzecia leże i nić.
Wróciłaś? – mówi do mnie nie odrywając oczu od tego oto tutaj telewizora i od spikera, który już się tam zarzyna w tym całym zamieszaniu. Co wróciłam, mówię mu, a on na to że mnie długo nie było, że spałam. Zmęczona byłam pewnie, bo szczegółowo to nie pamiętam. Ta ławka mi w pamięci pulsuje i to ramie Stefana wymarzone. Przychodzi mi do głowy, że co właściwie zdarzyło się pomiędzy teraz, a tą fontanną i lipą kwitnącą. Stefan milczy. W tym jest przecież najlepszy. Nic i nic. Jeśli było to, co myślę, że było, to się wnerwiam. Bo co on właściwie sobie wyobraża, ten Stefan, ten cały wieśniak za przeproszeniem. Że co, że ja niby taka łatwa jestem, że jak już nic nie pamiętam, kompletne dziury mam w mej głowie, pod brokatem, to on może ze mną robić co chce? O nie mój drogi Stefanku. Jak ty się tak gapisz w ten telewizor, to ja ci powiem, co o tobie myślę. Dupek z ciebie Stefan.