Przerwa na przerwę reklamową. cz.3
Takie moje fanaberie. Wszystko powywracane na lewo i na prawo.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Budzę się w połowie, połowicznie się budzę. Z głową zwieszoną raczej ku mrokach piekielnych niż innych. Budzę się w połowie, tego nikt nie podważy. Emocje coraz to większe. Adrenalina rośnie, serca kibiców na całym stadionie pikają wręcz z adrenaliny. W ich żyłach, w ich wypłukanych już całkowicie z resztek normalności organizmach, prawdziwa bitwa się toczy. Bitwa na noże, na tasaki, na siekierki. Tętno im skacze, zawały serca im się robią, zakrzepy. Krzyk się wzmaga. Wszyscy poszaleli, wywieźli mnie razem z nimi o wariatkowa i krzyczą. O zbawienie do nieba bram błagają. Nikt im nie otwiera i teraz są na maksa wkurwieni, już się gotuje w nich. Będą się lać po pyskach, po mordach. Czuję, że zaraz jakaś nieziemska, piekielna rozróba tutaj wybuchnie. Wyrwą sobie swoje szaliki, rękawiczki z rąk i będą się nimi tłukli bez litości. Spiker jeszcze żyje, ale ma się coraz gorzej. Serce mu chodzi, układ wydalniczy i oddechowy mu chodzą. Na najwyższych obrotach. Gdyby mógł, to by tam poszedł do nich, bić się, wybijać sobie zęby nawzajem. Na tej wojnie. Jedni tacy drudzy tacy. W środku piłka i grają. Spiker cały w tych emocjach, już prawie schodzi na tej antenie. Krzyczy coś, gestykuluje, czego nie widać, bo wizję z niego zdjęli dal bezpieczeństwa. Stefan jak ostoja spokoju, jak posąg jakiś wyzłacany mosiądzem. Jak głaz na drodze, na rozdrożach. Siedzi. Ale tak siedzi siedząc. Taki jest siedzący. Cały się w to siedzenie zamienił. Zamarł w bezruchu i go nic nie obchodzi, ani ten mecz, ani ja leżąca tuż obok niego, ani nawet on sam. Tylko to siedzenie go tak zajmuje. I w tym siedzeniu taki jest doskonały. Taki oto król Stefan na tych wzniosłościach tej tutaj oto wersalki. A ja jego żona pięćdziesiąta trzecia leże i nić.
Wróciłaś? – mówi do mnie nie odrywając oczu od tego oto tutaj telewizora i od spikera, który już się tam zarzyna w tym całym zamieszaniu. Co wróciłam, mówię mu, a on na to że mnie długo nie było, że spałam. Zmęczona byłam pewnie, bo szczegółowo to nie pamiętam. Ta ławka mi w pamięci pulsuje i to ramie Stefana wymarzone. Przychodzi mi do głowy, że co właściwie zdarzyło się pomiędzy teraz, a tą fontanną i lipą kwitnącą. Stefan milczy. W tym jest przecież najlepszy. Nic i nic. Jeśli było to, co myślę, że było, to się wnerwiam. Bo co on właściwie sobie wyobraża, ten Stefan, ten cały wieśniak za przeproszeniem. Że co, że ja niby taka łatwa jestem, że jak już nic nie pamiętam, kompletne dziury mam w mej głowie, pod brokatem, to on może ze mną robić co chce? O nie mój drogi Stefanku. Jak ty się tak gapisz w ten telewizor, to ja ci powiem, co o tobie myślę. Dupek z ciebie Stefan.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil sielafffa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…