Inne · 5 min czytania
śmierć żołnierza
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czerń nieba z wolna bledła. Od wschodu granat przechodził w błękit by po chwili przypadkowe chmurki pomalować pomarańczem. Ognista kula wyłaniała się zwolna zza horyzontu by zbudzić ze snu łany zboża, pola kukurydzy, niekoszone łąki, pojedyncze drzewa przy ścieżkach, ptaszynę w gęstym listowiu. Wciąż rozespana jeszcze chłodna z każdą chwila nabierająca temperatury. Letnie promienie przybierając na sile wypijały rosę z źdźbeł trawy gnając przed siebie wciąż dalej na zachód. Mijały ciche pola, mroczne lasy, małe strumyki i wielkie rzeki, betonowe domy i asfaltowe drogi. Biegły przed siebie niesforne za nic mając sobie pomruki wiatru. Na chwilę zwolniły, przycupnęły ciekawskie przy starym, omszałym płocie z lekka chwiejącym się nad wydeptanym klepiskiem, przyhamowały… Wyjrzały zza płotu. Wszędzie cisza. Drewniana, omszała szopa stała z otwartymi drzwiami wiszącymi na jednym zardzewiałym zawiasie. Przebiegły przez puste podwórko, po ubitej glebie bez ani jednego źdźbła trawy. Cichutko zakradły się by sprawdzić co dzieje się w środku. Przycupnęły na progu. Zajrzały do szopy… a tam cisza zmącona bzyczeniem zbłąkanej muchy. W kącie trochę gnijącego siana. Przez szpary w ścianach i dachu wdzierał się wiatr, w pochmurne dni deszcz, w słoneczne żar. Na próżno szukały zwierząt. Prześliznęły się szczeliną budząc ze snu pająka. Zakradły się za krzak bzu by zza niego obserwować mały dom, który z jednej strony zwolna już umierał. Cegłówka po cegłówce, dachówka po dachówce, ziarno po ziarnku ze spoin chylił się ku ziemi bez świadków. Omszały dach, trawa w rynnach, nagie ściany pozbawione tynku, szklane okna bez śladu firanki… Zakradły się do okna gotowe pustkę zobaczyć, walące się ściany, a tam… na łóżku, wśród starych szmat człowieka dojrzały… Wśliznęły się szparą pod oknem i na podłodze tuż obok istoty przycupnęły, przypatrując się uważnie, szukając iskry życia. Głęboki wdech… żyje. Po chwili znowu dłuższa przerwa, cisza i kolejny wdech. Wątłe, wygłodzone ciało walczyło o każdą chwilę życia