śmierć żołnierza
śmierć starego żołnierza
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czerń nieba z wolna bledła. Od wschodu granat przechodził w błękit by po chwili przypadkowe chmurki pomalować pomarańczem. Ognista kula wyłaniała się zwolna zza horyzontu by zbudzić ze snu łany zboża, pola kukurydzy, niekoszone łąki, pojedyncze drzewa przy ścieżkach, ptaszynę w gęstym listowiu. Wciąż rozespana jeszcze chłodna z każdą chwila nabierająca temperatury. Letnie promienie przybierając na sile wypijały rosę z źdźbeł trawy gnając przed siebie wciąż dalej na zachód. Mijały ciche pola, mroczne lasy, małe strumyki i wielkie rzeki, betonowe domy i asfaltowe drogi. Biegły przed siebie niesforne za nic mając sobie pomruki wiatru. Na chwilę zwolniły, przycupnęły ciekawskie przy starym, omszałym płocie z lekka chwiejącym się nad wydeptanym klepiskiem, przyhamowały… Wyjrzały zza płotu. Wszędzie cisza. Drewniana, omszała szopa stała z otwartymi drzwiami wiszącymi na jednym zardzewiałym zawiasie. Przebiegły przez puste podwórko, po ubitej glebie bez ani jednego źdźbła trawy. Cichutko zakradły się by sprawdzić co dzieje się w środku. Przycupnęły na progu. Zajrzały do szopy… a tam cisza zmącona bzyczeniem zbłąkanej muchy. W kącie trochę gnijącego siana. Przez szpary w ścianach i dachu wdzierał się wiatr, w pochmurne dni deszcz, w słoneczne żar. Na próżno szukały zwierząt. Prześliznęły się szczeliną budząc ze snu pająka. Zakradły się za krzak bzu by zza niego obserwować mały dom, który z jednej strony zwolna już umierał. Cegłówka po cegłówce, dachówka po dachówce, ziarno po ziarnku ze spoin chylił się ku ziemi bez świadków. Omszały dach, trawa w rynnach, nagie ściany pozbawione tynku, szklane okna bez śladu firanki… Zakradły się do okna gotowe pustkę zobaczyć, walące się ściany, a tam… na łóżku, wśród starych szmat człowieka dojrzały… Wśliznęły się szparą pod oknem i na podłodze tuż obok istoty przycupnęły, przypatrując się uważnie, szukając iskry życia. Głęboki wdech… żyje. Po chwili znowu dłuższa przerwa, cisza i kolejny wdech. Wątłe, wygłodzone ciało walczyło o każdą chwilę życia
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil martaoleszczuk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…