Opowiadania.pl · 4 min czytania
Świeca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czas się narodzić. Płomień świecy odbił się w znudzonych tęczówkach, nadając im barwę złota. Ogień otulał najbliższą sobie przestrzeń ciepłym, przyjemnym światłem, rozganiając mrok. Wydłużał promienie, próbując ukryć w swoim blasku cały pokój, lecz ciemność uparcie nie dawała za wygraną. Przywarła do najgłębszych kątów, niczym w obronnym geście, chroniąc swoje terytorium. Chcąc nie chcąc, rywal zadowolił się postacią dziewczyny, wyciągniętej na podłodze, której oczy śledziły każdy jego delikatny ruch. Czas przejrzeć. Leżała na brzuchu, wsparta na łokciach, z głową ułożoną na delikatnych dłoniach. Jasne włosy przybrały w blasku ognia piękną barwę, idealnie pasującą do złota jej oczu. Niepewnie posłał w jej stronę nieco więcej promieni; czuł się dumny, że to właśnie on dodaje jej urody. Miły wyraz twarzy dodał mu odwagi; uśmiechała się łagodnie, tworząc w błyszczących policzkach urocze dołeczki. I tak zabawnie mrużyła oczy, wpatrując się w niego, urzeczona pięknem. Ostrożnie musnęła ogień koniuszkiem palca, wprawiając go w lekkie drżenie. Zadowolony z nowego doznania otoczył skórę, domagając się więcej pieszczot, lecz nagle dziewczyna odciągnęła dłoń. Szybki gest obudził niepewność; płomień zadrżał, kurcząc się, jakby osłaniając przed przewidywanym atakiem. Z któregoś kąta dobiegł drwiący syk ciemności; cieszyła się strachem rywala, wykorzystywała szansę, by zagarnąć część jego terenu. Ogień nawet nie dostrzegł niebezpiecznego ruchu wroga. Wystrzelił w górę, zagłębiając się w oczach dziewczyny. „Są piękne”, pomyślał. Falbanki sukienki kołysały się lekko, kiedy machała wesoło nogami w powietrzu, jak dziecko, które spotkała właśnie wielkiej przyjemności. Czas dorosnąć. Jej głos odbił się echem po jego głowie. Wniknął do umysłu, przebijając wszystkie bariery. Rozbrzmiewał w uszach, domagając się zapisu w pamięci, zagłuszając wszelkie myśli. Wszystko przestało mieć znaczenie, istniał