Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 4 min czytania

Z tamtej strony trwa noc

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Było ich troje, gdy wkraczali w wieczorną mgłę. Było ich troje, a jeden śmierdział jak bezdomny pies, więc w jakiś nieludzki sposób był szlachetniejszy niż pozostali. Światła latarni wyrywały się z mroku ostatnią siłą woli. Wydawały się chore z wycieńczenia, zalęknione i mdłe. W gęstym mleku unosiły się sine fallusy, a oni, widząc je, chichotali do siebie, spętani więzami swych ramion, szaleni. Te mistyczne bezkresy absurdów przestrzennych dodawały im animuszu, wzmagały zachłanność wyobraźni, karmiły zmysły, wyschnięte już niemal jak dłonie starca. Środek nocy pełzał na czworakach tuż przed nimi. Nie myśleli o tym, by go gonić, znęcać się nad nim, przygniatając go ciężarem swych ciał. Pragnęli co najwyżej być jeszcze bardziej śmieszni, kompletnie śmieszni i banalni z tą swoją małą, słabą miłością. Wleźli w błoto po same kostki, coś z pewnością lepiło im się do butów, lecz postanowili brnąć dalej w tę matnię, w jej oślizgłą czeluść. Gdzieś w pobliżu nagie skrzypce zarzęziły sraczką dźwięków. Kolejny wariat próbował właśnie przemienić się w artystę. Rozbryzgane strzępy melodii zanieczyściły powietrze. Spojrzeli po sobie i zrobiło im się żal ulicznego grajka. Rzucili monetę, błyszczącą jak miniatura księżyca. Stanęła na krawędzi, niby znak zapytania, nie udzielając im żadnych wyjaśnień. Zrozumieli więc, że przecież w taką godzinę wszyscy mogli być poetami. Potykać się o własne słowa, pluć nimi na chodnik i rozmazywać czubkiem buta. Tylko po co aż tak się kompromitować, skoro inni patrzą, nękają wzrokiem, jak wszyscy oni - zawieszeni w próżni, anonimowi i wtórni? Dobrze choć, że sprzyja im ta mgła, może nie będzie trzeba się jutro wstydzić kilku chwil słabości. Idą: „śledząc zawistnie przepaść, gdzie gotowe do skoku szczury żrą się i piszcząc wyrywają sobie strzępy sztandarów”. Poczuli wyrzuty sumienia, że każdy patos umniejszają do własnych rozmiarów. Mniej więcej metr siedemdziesiąt pięć, sześćdziesiąt siedem kilogramów…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%