Z tamtej strony trwa noc
Chwila, która przeminęła...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Było ich troje, gdy wkraczali w wieczorną mgłę. Było ich troje, a jeden śmierdział jak bezdomny pies, więc w jakiś nieludzki sposób był szlachetniejszy niż pozostali. Światła latarni wyrywały się z mroku ostatnią siłą woli. Wydawały się chore z wycieńczenia, zalęknione i mdłe. W gęstym mleku unosiły się sine fallusy, a oni, widząc je, chichotali do siebie, spętani więzami swych ramion, szaleni. Te mistyczne bezkresy absurdów przestrzennych dodawały im animuszu, wzmagały zachłanność wyobraźni, karmiły zmysły, wyschnięte już niemal jak dłonie starca. Środek nocy pełzał na czworakach tuż przed nimi. Nie myśleli o tym, by go gonić, znęcać się nad nim, przygniatając go ciężarem swych ciał. Pragnęli co najwyżej być jeszcze bardziej śmieszni, kompletnie śmieszni i banalni z tą swoją małą, słabą miłością. Wleźli w błoto po same kostki, coś z pewnością lepiło im się do butów, lecz postanowili brnąć dalej w tę matnię, w jej oślizgłą czeluść. Gdzieś w pobliżu nagie skrzypce zarzęziły sraczką dźwięków. Kolejny wariat próbował właśnie przemienić się w artystę. Rozbryzgane strzępy melodii zanieczyściły powietrze. Spojrzeli po sobie i zrobiło im się żal ulicznego grajka. Rzucili monetę, błyszczącą jak miniatura księżyca. Stanęła na krawędzi, niby znak zapytania, nie udzielając im żadnych wyjaśnień. Zrozumieli więc, że przecież w taką godzinę wszyscy mogli być poetami. Potykać się o własne słowa, pluć nimi na chodnik i rozmazywać czubkiem buta. Tylko po co aż tak się kompromitować, skoro inni patrzą, nękają wzrokiem, jak wszyscy oni - zawieszeni w próżni, anonimowi i wtórni? Dobrze choć, że sprzyja im ta mgła, może nie będzie trzeba się jutro wstydzić kilku chwil słabości. Idą: „śledząc zawistnie przepaść, gdzie gotowe do skoku szczury żrą się i piszcząc wyrywają sobie strzępy sztandarów”. Poczuli wyrzuty sumienia, że każdy patos umniejszają do własnych rozmiarów. Mniej więcej metr siedemdziesiąt pięć, sześćdziesiąt siedem kilogramów…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil IwonaUrbi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…