24 - rozdział 1 .
Opowieść o przyjaźni, wspólnych marzeniach i historii, która już niedługo wstrząśnie światem.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Policja słucham? – w słuchawce Anna usłyszała miły kobiecy głos, głos dyspozytorki. - Mój syn zaginął – cichym głosem, z ogromnym zdenerwowaniem, przez łzy wypowiedziała Anna. - Dobrze, spokojnie. Jak ma Pani na imię? – dyspozytorka, próbowała uspokoić rozchwiane zmysły dzwoniącej kobiety, która wtedy nie zdawała sobie jeszcze sprawy, z tego, że w podobnej sytuacji jak Ona, znajduje się teraz o wiele więcej osób, może nawet kilkanaście lub kilkadziesiąt w skali całego kraju. Nie wiedziała, że może nawet w tej samej chwili ktoś na drugim końcu kraju dzwoni i w podobny sposób rozmawia z centralą policji. - Ja??!! – ze zdziwieniem zapytała Anna. W tej całej sytuacji w jakiej się teraz znalazła ona sama jest ostatnią osobą o której powinno się mówić. Teraz chodzi tylko i wyłącznie o jej syna, on jest najważniejszy, to on może być teraz w śmiertelnym niebezpieczeństwie, albo w sytuacji bez wyjścia. Co tą wstrętną Bąbę obchodzi moje imię?! - Mam na imię Anna. - Dobrze Pani Aniu, ja jestem Irena – przedstawiła się kobieta po drugiej stronie długiego telefonicznego kabla. – Ile Pani syn ma lat? -Paweł? Paweł ma 21 lat. To mój najstarszy syn – te słowa zabrzmiały tak jakby chciała pochwalić się swoim dzieckiem. - Dobrze rozumiem – z lekkim uspokojeniem wypowiedziała dyspozytorka, bo przecież wspomniany Paweł to już nie dziecko. Najprawdopodobniej sam wybrał sobie jak spędzi najbliższy czas i po prostu uciekł. Może nie chciał mieć nic wspólnego ze swoją matką, albo chciał się porządnie zabawić ze znajomymi, takie rzeczy zdarzają się często I to znacznie częściej niż czyny, które określić można by mianem „mających znamiona przestępstwa”. – Kiedy syn zaginął? - Wczoraj rano wyszedł na uczelnie i do tej pory nie wrócił. Te słowa, jeszcze bardziej uspokoiły dyspozytorkę. To już można śmiało powiedzieć – standard. Młody chłopak ucieka z domu, by po kilku dniach imprez i spania po znajomych powrócić do niego. Niczym biblijny syn marnotrawny. - Dobrze. Czy syn zachowywał się jakoś dziwnie w ostatnich dniach? Zwłaszcza wczoraj przed wyjściem z domu? - Nie. Wszystko było normalnie – odpowiedziała Anna. Jednak po chwili ciszy, dodała: - choć wie Pani co?…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil lord1991
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…