Wróć do katalogu

27 minut

czy są? SĄ!...

maria-magdalena, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dzwonek budzika. Opcja „wyłącz”. Cisza. Sprawdzenie... Są. Pora wstawać.

Rytuał niezmienny od miesięcy. Kawa, prysznic, makijaż... Nerwowe spojrzenie... Są.

W drogę. Oczekiwanie na autobus. Poranna gazeta w kiosku, bułka w cukierni... Spojrzenie... Są.

Praca. Już nikt nie pyta. Kawa, komputer, miliony papierów, podpisów... Ukradziony ułamek sekundy... Są.

Szesnasta. Już nikt nie proponuje wyjścia do miasta. Zamkniecie biurka, szybkie „cześć”... Rzut oka... Są.

Bieg na tramwaj, autobus. Byle zdążyć... Droga, co dzień te same korki, ci sami pasażerowie. Poszukiwanie w torebce. Chwila strachu, napięcia... Są.

Przystanek. Ulica. Ten fragment zna na pamięć. Znajome płyty chodnikowe i w końcu brama. Pchnięcie. Jak zawsze otwarta. Kolejne spojrzenie... Są.

I w końcu On. Codziennie. Niezmiennie uśmiechnięty. Z błyskiem w oku. Codzienne spotkanie. Deszcz, śnieg, skwar. Każdego dnia...

Siada obok Niego. Zapala papierosa. Mówi: „Czy wiesz, ze pale tylko przy Tobie?”

I wtedy nie sprawdza. Nie patrzy nie spogląda. Każdego dnia, codziennie przez 27 minut jest całkowicie spokojna. Między 16:54 a 17:21...

Później się podnosi. Skradziony pocałunek. Szybki powrót. Czasami przy bramie spotyka Jego mamę. Wymieniają uśmiechy, kilka słów. Czasami...

Bieg do przystanku. Autobus. Powrót. Szybkie zakupy. Poszukiwanie kluczy. Spacer z psem...

Od przekroczenia bramy, znowu ten gest. Znowu wzrok błądzący... Szukający... Są. I kilka minut spokoju...

Wieczór. Wciąż taki sam. SMS od Niego, list... Łza na policzku. Spojrzenie... Są.

Łóżko, zgaszone światło. Modlitwa: „Boże, gdzieżeś jest, jeśliś jest”...

Ostatni raz tego dnia- -sprawdzenie... Są.

Tabletka, łyk wody... Bo inaczej nie zaśnie. Inaczej nie sypia. Był moment, że wcale nie spała. A później dostała małe, białe kapsułki... Połyka... 10 minut... On wraca. Głaszcze ją po włosach... Zasypia.

Poranek Pierwsza myśl: „Czy są?” SĄ!

Kolejny dzień...

27 minut...

Mniej niż dogrywka w meczu o mistrzostwo świata...

27 minut...

Tyle zajmuje przeciętny prysznic i kawa rano...

27 minut...

Średni czas do wykonania przez serce 1984 uderzeń... 1984- rok jej urodzenia...

27 minut...

Czas potrzebny do wypalenia 5 papierosów...

27 minut...

Czas, który każdego dnia spędza z Nim...

27 minut...

Ile zajmuje zgaszenie płomienia świecy? Dla niej 27 minut...

Wydawało się jej, że znienawidzi telefon. Że przestanie płacić abonament, poczeka, aż jej go odłączą, albo ciśnie aparatem z drugiego piętra i popatrzy jak rozbija się na kawałki...

Wydawało się jej, że znienawidzi siebie. Zapracuje się, zagłodzi, zamęczy i poczeka aż Bóg ją odłączy, albo ciśnie się z drugiego piętra i popatrzy na zbliżający się chodnik...

Ale przecież On...

Nie mogła się wykończyć. On zawsze powtarzał: „Dbaj o siebie.”. Więc dbała...

SMS-y od Niego. Telefon jako jedyny nośnik wiadomości tekstowych. Więc nie mogła go wyrzucić...

Kiedy pierwszy raz uciekła?

Nie wie. Chyba nigdy nie uciekała. Od chwili kiedy pojawił się w jej życiu, nauczył ją, że ten kto raz ucieknie, ucieka całe życie...

Kiedy pierwszy raz zwątpiła?

Nie wie. Bo nauczyła się przy Nim, ze nie można wątpić w coś, czego się nie jest w 100% pewnym. Bo nawet wiara musi być czasem nie do wiary...

Kiedy pierwszy raz uwierzyła?

Nie wie. Nadal nie wierzy. Każdego dnia siada obok Niego. Drżącą ręką zapala papierosa. Mówi mu o wszystkim, patrzy w Jego oczy. Każdego dnia, przez 27 minut nie wierzy, że to stało się jej udziałem...

Kiedy pierwszy raz była szczęśliwa? Nie wie. Może wtedy, gdy pojawił się w jej życiu, chociaż nie była tego jeszcze świadoma. I później zawsze, gdy z Nim się śmiała, droczyła, piła zielona herbatę. I teraz, gdy spędza z Nim te 27 minut. I gdy wieczorem On rozczesuje jej włosy...

Kiedy pierwszy raz płakała? Nie wie. Przy Nim nigdy. Przez Niego nigdy. Czytając SMS-y od Niego, płacze każdego wieczora. Ale może to łzy szczęścia. Krople nad słowem, które są śladem Jego obecności w jej życiu...

Kiedy pierwszy raz kochała? Nie wie. Złe pytanie. „Kochała” to czas przeszły. Ona kocha nadal...

Kiedyś ktoś ją spytał: „Kogo Ty tak nieustająco kochasz?”. Nie umiała odpowiedzieć. Każde słowo, jakim chciała Go określić, było zbyt banalne. Nie wyrażające Go całkowicie. Za małe. Człowiek przez duże „C”... DOBRY CZŁOWIEK w jej życiu. Człowiek, któremu poświęciłaby życie. Za którego poświęciłaby życie.

Poświęca Mu dziś 27 minut dziennie. Ktoś powie, że to za mało...

Być może. Ona wie, że to te 27 brakujących minut...

Dzień spędzony na wykładach. Kolejna duszna niedziela spędzona w dusznych murach uczelni, zamiast chłodu uczelni i spaceru po parku... Wykład za długi i za nudny. Wyłączony telefon na dnie torby- by nie zadzwonił i nie wyprowadził z…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych