5 miesięcy z życia Isztar
To opowiadanie dedykuję ludziom znającym swój cel w życiu. Którzy brzydzą się kłamstwem, pochłonięci pozytywnym złem i zabawą która jest nacechowana czymś co kochają robić.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"5 miesięcy z życia Isztar"
Prolog
To opowiadanie dedykuję ludziom znającym swój cel w życiu. Którzy brzydzą się kłamstwem, pochłonięci pozytywnym złem i zabawą która jest nacechowana czymś co kochają robić.
Rozdział 1 - Listopad
"Tyle cierpienia jest na tym świecie, lecz pamiętajcie: wiarę w sobie miejcie."
Życie jest czymś ciekawym. Często trzeba w nim stawiać czoła wielu wyzwaniom tudzież fałszywym ludziom. Ale od czego jest Bóg. Inspiruje do działania, podnosi na duchu. Nie warto sobie zawracać głowy takim ludziom. Chociaż czasami to co mówią boli. Czasami nawet bardzo. Nie lubię jak ktoś ze mnie żartuje, chyba że jest to jakiś normalny żart z którego i ja się pośmieję. Najgorsze jest to że oni nie rozumieją jak bardzo są żałośni. Ale mówię sobie że kiedyś za to zapłacą. Bo skoro Bóg istnieje to tak musi być. Zastanawiam się też niekiedy czym zasłużyłem sobie na jakiegoś rodzaju cierpienie, i odpowiadam sobie że kiedyś musiałem robić coś podobnego i dlatego teraz mnie to spotyka. Ale jest wiara i komputer. Dwie rzeczy które sprawiają że chcę istnieć, że chcę patrzeć jak stawiam kolejne kroki w byciu kimś kim nikt inny nie jest. Moje imię Isztar. Kim jestem? Kimś to nie znosi kłamstwa, ludzi dwulicowych, bezmyślności. Kimś kto kocha komputery, spacery, książki, prawdomówność, kobiety i żyje po części dla innych. Nazywam siebie nienormalnym i jest to dla mnie komplementem, bo czymże byłby świat bez nienormalności? Byłby zwykły, a co za tym idzie bez poczucia humoru, a humor jest podstawą dobrego samopoczucia, a z kolei zdrowia. Nie znoszę jak ktoś jest dwulicowy. To jest takie ochydne, takie niezrozumiałe. Lecz istnieje sprawiedliwość która każe, która sprawia że ludzie się zmieniają. Nie warto zawracać sobie głowy tymi zakłamanymi. Bo i po co? Wiem że nie powinienem czuć nienawiści ale jest to trudne. Pozostaję przy obojętności. Chciałbym żeby jakaś dziewczyna mnie pokochała. Żeby się mną opiekowała, żeby przy mnie była, żeby była moim żywym aniołem stróżem. Dałbym jej to samo i więcej. Nie potrafie obrócić się przeciwko zakłamanemu człowiekowi z którym się trochę zaprzyjaźniłem. Nie wiem dlaczego. Może dlatego że jestem dobry. Czasami chciałbym nie być taki. Chciałbym umieć powiedzieć mu prosto w twarz że jest nikim i żeby nie wziął tego za żart. Ale to nie jest aż takie ważne. Lubię dziewczyny. Lubię z nimi rozmawiać, lubię z nimi żartować, lubię je słuchać. Odkąd nieszczęśliwię się zakochałem i zostałem rzucony coś się we mnie zmieniło. Nie jestem już tak odważny jak kiedyś w kwestii podrywania tudzież rozkochiwania. Chcę mi się płakać przy najmniej wzruszających sytuacjach. Jest to dziwne, aczkolwiek nie uważam to za jakąś wadę. Trzeba wierzyć w coś co daje ci motywację. Poprawiasz siebie. Poprawianie charakteru to bardzo trudna sprawa ale przyjemnie jest wiedzieć efekty. Zastanawia mnie postępowanie niektórych ludzi. Czasami nie wiem tak naprawdę czy są moimi przyjaciółmi czy nie. Czy chcą się ze mną przyjaźnić czy też jestem "tak na chwilę" jak nie ma z nimi ich ulubionych znajomych. Jeden wielki galimatias. Ale mam jeszcze książki i komputer. Chociaż myślę że mam przyjaciela. Coś odkrytego na nowo w czasie gdy coś starego co znałem odkrywałem powoli na nowo i odkryłem że nie potrzebuję tego. Co nie znaczy że do końca to porzuciłem, chociaż jestem o wiele bardziej obojętny niż przedtem. Daje mi to jakąś satysfakcję, ale jednak do końca nigdy czegoś nie zostawię co bardzo dobrze znam. I tego chyba w swoim charakterze nie zmienie. Jest to jakiegoś rodzaju przekleństwo i muszę z tym żyć. Ufność którą mam to dopiero jest przekleństwo. Tyle przez nią wycierpiałem. Żadko odmawiam. Taki już jestem. Czy się zmienię? Czas pokaże. Co raz częściej dochodzę do wniosku że młodsze kobiety nie rozumieją wielu aspektów starszych mężczyzn. Może jestem przewrażliwiony ale czasami jest przykro gdy twoi przyjaciele o tobie zapominają. A przynajmniej przyjaciel. No cóż. Pomimo że wiem że nie powinienem to jednak czuję gniew. Przechodzi ale myśl że o mnie zapomnieli zostaje. Dawać do zrozumienia że mnie olali czy nie? Sam nie wiem co czuć. Myślę o tym cały czas i właściwie nie mogę się doczekać aż zadzwonią. Jestem na chwilę. Czy jestem dla nich przyjacielem? Jak się tego dowiedzieć? Poczekam. Na ile będę stanowczy na tyl poczekam. Ludzie są dziwni. Nigdy nikogo nie zrozumiesz całkowicie. Właściwie nie ma po co bo wtedy przebywanie z nim nie byłoby takie ciekawe o ile jest. Nuda to coś strasznego. Bezradność i lenistwo to coś czego nie znoszę. Walka z lenistwem jest trudna i długa. Czy się uda? Nawet nie widzę efektów. Trwam a ze mna drum and bass. Coś dla mnie. Ta muzyka koi moje uszy. Chcę być między ludźmi. Moja miłość do komputerów czasami jest przebijana chęcią rozmawiania czy bycia z innymi. Brakuje mi prawdziwych przyjaciół. Brakuje mi dziewczyny. Coś się ze mna stało i chyba nie zmieni. Nie potrafię postawić na swoim. Nie potrafię czuć nienawiści, obrazać się. To nie w moim stylu. Ale w pewnym wypadku musze pokazać że nie jestem zabawką. Ja też czuję. Poczekam chociaż nie jestem cierpliwy. Ale muszę. Przyjaźń to dziwna rzecz. Jeszcze nie poznałem prawdziwego przyjaciela. Kogoś kto troszczy się o drugą osobę i jest z nim nie ważne w jakich okolicznościach. Ale jest Bóg i komputer. Czy to mnie nie trzyma przy życiu? Czasami nie wiem co czuję. Czy wogóle coś czuję. Mam mieszane uczucia. Jest ufny i nie jestem. Szkola że wiele wymyślonych ideałów nie żyje a ja nie mam sposobności z nimi porozmawiać. Czas leci nieubłaganie. Doświadczam tego codzień i za każdym razem jestem zdumiony szybkością z jaką mijają dni. To coś strasznego lecz czasem jest wskazane i mnie cieszy. Gdy wyczekuję czegoś czas ma zwyczaj biec szybko. Inaczej jest gdy muszę znosić coś czego nie lubie. Czas ma zwyczaj zaskakiwać nas. Jeżeli chodzi o kontakty międzyludzkie to nie wolno się za nadto przewrażliwiać. Działanie pod wpływem emocji jest najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić. Może to popsuć wzajemne relacje. Najlepiej jest ochłonąć i odczekać kilka dni zanim się coś powie lub zrobi. Taki ja... Różne rzeczy zalegają w moim umyśle. Niekiedy od nadmiaru informacji aż boli głowa. Chciałbym nie wiedzieć pewnych rzeczy bo wtedy żyło by mi się lepiej. Czasami gdy muszę wysłuchiwać obelg czy stanąć w sytuacji gdzie powinienem być spokojny, opanowany i nie zaprzeczać samemu sobie, mam wrażenie że to jest próba. Próba którą zadał mi Bóg. Czy dam radę? Czy się nie złamię? Staram się, chociaż czasami jest to bardzo trudne. Zło. Jeżeli ktoś nie ma pojęcia ile go w sobie posiada, jest biednym. Lecz zawsze powtarzam sobie że kiedyś za to odpowie. To w jakiś sposób podnosi mnie na duchu. Zimowa atmosfera to coś wspaniałego. Święta, przytulne przesiadywanie w domu, huczny Sylwester i Nowy Rok w którym postanawiamy że się zmienimy. Czuję się wtedy wspaniale. Myślę że fajnie by było mieć dziewczyne. O przyjaciela płci męskiej łatwiej, ale dziewczyne. No cóż... może kiedyś tak będzie. Póki co staram się realizować swoje marzenia. Marihuana to dziwny środek. Różnie działa. Można wierzyć w stereotypy na jej temat ale one nie zawsze się zgadzają z prawdą. Na jednych działą korzystnie a na innych nie. Jak jest ze mną? Czy ja wiem... Wiem że czasem lubię sobie zapalić jointa. Czuję się wtedy inaczej. Gdy zapalę raz na kilka miesięcy moje klikanie jest lepsze. Inaczej klikam bo coś się poprawia w moim mózgu. A może nie... Sam nie wiem co o tym myśleć. Ale cóż muszę mieć jakieś korzyści z życia. Ale zastanawiam się czy ich już nie mam a to tylko jest pretekst żeby dalej palić. Jak to jest. Czy kiedyś zgłębię tajemnicę czym być muszę... mam... Po części sam trochę kłamię. Lecz tymi kłamstwami staram sie nie krzywdzić ludzi. Nie powinienem opuszczać zajęć lekcyjnych. Gdy pójdzię się już jeden raz na wagary to następne opuszczenia lekcji sypią się jak lawina. Muszę przystopować. Jeżeli chcę coś osiągnąć w życiu to muszę się uczyć i dążyć. Taki jest mój cel i nic mnie nie powstrzyma. Co jeżeli ktoś z najbliższej rodziny jest kłamcą, fałszywym człowiekiem? To coś okropnego. Zawsze szuka się oparcia w kimś z rodziny. Przykro gdy patrzy się na inne osoby i ich odpowiedniki są ludźmi którym można ufać. Przykładni, chce się im zwierzać, rozmawiać z nimi. Cóż... Trzeba tylko wierzyć że kiedyś się zmienią. Nie wiem co czuć. To dziwne uczucie. Nie chce patrzyć temu komuś w oczy, trudno mi z nim rozmawiać, a już wogóle zwierzać się ze swoich problemów. Czasami to cholernie boli. Staram się być takim jakim powinienem i jakim chciałbym żeby byli inni dla mnie. Czasami się przełamuję i nie wiem czy dobrze robie potrzymując takie zachowanie. Biblia mówi że nie powinno się tracić czasu na rozmyślanie, że trzeba działać. Zgadzam się z tym. Ale marzenia nic nie kosztują i bardzo często lęże na łóżku i myślę nad różnymi sprawami które chciałbym rozwiązać, nad rzeczami które chciałbym mieć... Ale motywacja jest najważniejsza. Jej brak oznacza klęskę. Nie poddawać się może dziwnie brzmi ale tak trzeba... żyć żeby przerzyć. Bo jedno jest tylko w życiu pewne: że umrę. Poniekąd jestem bardzo ciekaw jak wygląda odejście na tamten świat i wszystko to o czym mówi Biblia. Nie wiem dlaczego ale mam w sobie dziwne uczucia. Np. podobało mi się gdy bolała mnie mocno głowa, gdy moje ciała wykonuje dziwne, nazwijmy to "tiki" nerwowe, lub gdy ni stąd ni zową leje mi się krew z nosa. To dziwne. Miłość do komputerów, nu-metal, drumnbass, ludzie który swoimi oczami przenikają przeze mnie a ja czekam aż zobaczę w nich coś mnie ruszy. Nie dokońca wiem czy dobrze robię olewając starych znajomych. Ale spójrzmy na to z innej strony - starzy znajomi wiele razy sprawiali mi przykrość i mnie nie rozumieją, nie potrafią się ze mną cieszyć. Mam mętlik w głowie i nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
Rozdział 2 - Grudzień
"Co począć gdy oszustwa i kłamstwa coraz szersze zataczają kręgi? Bądź tym kim chcesz być i rozwiń swych najlepszych zalet wstęgi."
Może nie warto się zaprzyjaźniać z nowo poznanymi ludźmi? Warto zaprzyjaźniać się z kimś kogo znasz bardzo długo i nigdy nie sprawił ci przykrości. Może to tylko jest tak w moim przypadku ale pewnie jest dużo takich jak ja. Takich którzy lubią pozytywne zło. Jest to człowiek który posiada dużo zalet i stara się tak przekierować wady aby dobrze wyglądały czy też nie rzucały się tak w oczy. Tylko obojętność wobec zakłamanych osób może cos zdziałać. Trudno wogóle myśleć o problemach, których jest przecież tak dużo, bo przecież nie ma człowieka bez problemów. Zmienianie swojego charakteru to jak już mówiłem trudna rzecz. Widzisz efekty a zaraz potem zauważasz że powracasz do swojego dawnego "ja". Trzeba się zaprzeć bo to jest jak uzależnienie, pewne przyzwyczajenia, trudno to rzucić. Jeżeli od początku nie buduje się u nowo poznanych osób takiego prestiżu jakiego się chce, to jeżeli przebywa się bardzo często z taką osobą, trudno jest zmienić wizerunek wewnętrzny. Jeżeli o mnie chodzi to staram się być asertywny ale nie lubię się bić. Jeżeli widzisz na co stać kogoś to trudno bić się z tym kimś bo wiesz co może zrobić drugiej osobie (mówię o przypadku w którym jeden drugiego pobija dość mocno). Zawsze można postawić wszystko na jedną kartę i bić się. Wtedy ta druga osoba może się od ciebie odczepić bo wie że będziesz się mu przeciwstawiał. Ale może lepiej wszystko załatwiać ugodowo? Lepiej być dobrym. Nie mówię tutaj o przypadkach w których musisz się wstawić za drugą osobą czy zostałeś osaczony przez kilku ludzi. W takiej sytuacji trzeba wszystko załatwiać honorowo bo przynajmniej będziesz miał satysfakcje. Nie rozumiem ludzi. Są całkowicie tajemniczy i niezrozumiali. Po co kłamać? Wiem że trudno jest powiedzieć prawdę prosto w oczy, że czasem to może zaboleć ale przynajmniej poźniej się wie na czym stoi. Moim zdaniem nie ma prawdziwej przyjaźni. Twój rzekomy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil isztar
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…