Wróć do katalogu

A kiedy będę twoją żoną...

To nieprawdopodobne, nie można zapomnieć kilku lat swojego życia. A może jednak?

Ninette, opublikowano , 9 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Woda kapała z kranu. Obserwowałam spadające krople. Ich widok mnie uspokajał. Patrzyłam, jak uderzają o umywalkę i spływają wąskim strumykiem do otworu. Część odbijała się i odpryskiwała na boki. Kilka z nich spadło mi na twarz. - Wszystko w porządku? - usłyszałam głos przypominający ten należący do mojej kuzynki Uli. Podniosłam głowę, by spojrzeć na osobę, która zadała mi pytanie. Jednak zamiast Uli ujrzałam jakąś tęgą blondynkę wciśniętą w zbyt małą sukienkę w krwistoczerwonym kolorze. - Tak, już wszystko w porządku – odpowiedziałam niestety niezgodnie z prawdą. Blondynka uśmiechnęła się ciepło i odeszła zostawiając mnie samą. Postanowiłam spojrzeć w lustro. To niemożliwe by osoba, którą w nim widziałam przed chwilą, była mną. Niestety, znowu zobaczyłam to samo: młoda, dosyć ładna kobieta o moich rysach twarzy, moich oczach, lecz starsza ode mnie o jakieś 10 lat patrzyła na mnie ze zdziwieniem. Wzięłam głęboki oddech i starałam się uspokoić. Nie było to jednak takie proste. Jakieś 10 minut temu ocknęłam się na kanapie stojącej w damskiej toalecie. Nie pamiętałam niczego, co stało się w ciągu ostatnich kilku godzin. Ubrana byłam w długą białą suknię i welon. W głowie natomiast kołatała mi się jedna myśl – jestem panną młodą. Tylko to wiedziałam na pewno. Nie wiem czemu, nie wiem skąd, ale byłam pewna, że jestem na własnym weselu. Najpierw myślałam, że to jakiś głupi żart. Byłam prawie przekonana, że moi znajomi wykorzystali fakt, że byłam mocno pijana i mi wmówili, że wzięłam ślub, a do zwiększenia prawdopodobności, ubrali mnie w białą suknię. Wszystko to wydawało się sensownym wytłumaczeniem całej sytuacji. Niestety, w momencie, gdy byłam już prawie pewna, że to jakieś głupie żarty, spojrzałam pierwszy raz w lustro. I wtedy pojawiła się myśl, że coś jest nie tak, że to nie może być zwykły dowcip. Gdy tylko to pomyślałam, nogi się pode mną ugięły i prawie straciłam świadomość. Podeszłam więc do umywalki i odkręciłam kurek. Zimna woda mnie trochę otrzeźwiła. Czy to możliwe, bym naprawdę była na własnym weselu? Przecież to absurd, nie mam chłopaka a co dopiero narzeczonego… Ale czemu wyglądam na o wiele straszą niż jestem? A może… może minęło kilka lat a ja ich nie pamiętam? Znowu zrobiło mi się słabo. Usiadłam na kanapie. Rzeczywiście, Ula też wyglądała o kilka lat starzej, aż jej prawie nie poznałam. Ale czy to możliwe, by nie pamiętać kilku lat swojego życia? Czy realne jest, że czuję się tak jakbym wczoraj miała wciąż dwadzieścia lat, a dziś już trzydzieści? W tym momencie, gdy zastanawiałam się nad pytaniami bez odpowiedzi, do łazienki weszła młoda dziewczyna z widocznym niepokojem w oczach. Miała około trzydziestu lat, długie proste blond włosy i szare oczy. Była bardzo niska i szczupła. - Co się dzieje? – zapytała cienkim, ale nie denerwującym głosem. - Wszystko w porządku – odpowiedziałam mechanicznie. Nie uwierzyła mi. Widać za dobrze mnie znała. Szkoda tylko, że ja je wcale nie kojarzyłam. - Siedzisz tu już z piętnaście minut – słabo się czujesz? - Trochę – odparłam. - To przez ten stres i nerwy – powiedziała i usiadła obok mnie. Następnie objęła mnie ramieniem i lekko przytuliła. - Najgorsze już jednak za tobą… Nic nie jest tak stresujące jak składanie przysięgi małżeńskiej, a to już przeżyłaś. A jednak… Nie wyglądało, by żartowała. Naprawdę wyszłam za mąż. Tylko za kogo? - Chodź, goście na ciebie czekają. Wesele nie może odbywać się bez państwa młodych. Chciałam zapytać, gdzie się podział pan młody, ale chyba powinnam to wiedzieć. Posłusznie wstałam i skierowałam się do drzwi wyjściowych z łazienki. Po drodze jeszcze raz zerknęłam w lustro, niestety wciąż wyglądałam na jakąś dwudziesto paroletnią pannę młodą. Przeszłyśmy przez jasno oświetlony korytarz do większej sali. W pomieszczeniu był jeden bardzo długi stół, wokół którego siedziało bardzo dużo ludzi. Część z nich miała bardzo znajome rysy twarzy, części w ogóle nie znałam. Ci, których rozpoznałam, wyglądali kilka lat starzej niż tak, jak ich zapamiętałam. Ciocia Julia miała siwe włosy, kuzynka Marta była w ciąży, kuzyn Jacek miał długie włosy związane w kucyk… Wujek Krzysiek przytulał jakąś nieznajomą brunetką a nie ciocię Basię, a dziadek Lucjan miał okulary. Nagle przeszedł mnie zimny dreszcz, gdyż uświadomiłam sobie, że ci ludzie, których nie znam, to rodzina pana młodego. Gdzieś więc musi być on sam… I wtedy poczułam się jeszcze słabiej, gdyż zdałam sobie sprawę, że…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych