A tu był taki fajny wszechświat
Krótki dialog dwóch przypadkowych istot, po końcu naszego wszechświata.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Dzień dobry. Tu był kiedyś taki fajny wszechświat. Nie wie pan może, co się z nim stało? - Unicestwiony. - O matko! Ale jak to? - Przez istoty rozumne. - A, słyszałam. To niebezpieczne zjawisko. A dawno to się stało? - Niedawno. Parę tysięcy lat temu. A czemu pani pyta? - Byłam tam kiedyś z rodzicami na wakacjach. Spodobało mi się. Teraz zajmuję się organizacją wycieczek. Myślałam, że dołączę go jako atrakcję dla zwiedzających. - Przykro mi. - No trudno. Ale żeby tak istoty rozumne unicestwiły cały wszechświat. Dlaczego to zrobiły. - Po pierwsze dlatego, że są rozumne tylko z nazwy, którą nota bene same sobie nadają. A ponadto rozum nie jest dobrym narzędziem do analizy wszechświata. Rozum skupia się na jednym aspekcie. Najczęściej na tym co tu i teraz, a wszechświaty trzeba analizować w całości. To niestety przekracza możliwości poznawcze z perspektywy istoty „rozumnej”. Piękno wszechświata polega na tym, że nie jest jedynie sumą swoich składowych. Pani sobie wyobrazi: Jest pani na targu i widzi lewe skrzydło w dobrej cenie, ale myśli pani „Po co mi jedno skrzydło?”. Idzie pani dalej i widzi prawe skrzydło, i znowu „Po co mi jedno skrzydło?”, a mając dwa już mogłaby pani wzlecieć. Rozumie pani, dwa skrzydła, to coś więcej niż suma dwóch skrzydeł. - Pięknie to pan ujął. Mówi pan o wszechświecie tak poetycko. - Tylko tak można próbować go pojąć, ale to oczywiście też na dłuższą metę się nie sprawdzi. - Dlaczego? - Nie poznamy wszechświata, jeśli się w nim nie zagłębimy, a zagłębiając się stajemy się jego częścią, a jak niby część miałaby pojąć całość? Już pojęcie samej siebie jest na granicy jej możliwości, a zostaje jeszcze cała reszta. - Dużo pan wie o wszechświatach i w ogóle. - Ach, widzi pani, studiowałem Uniwersologię na Akademii Nauk Holistycznych. Miałem ambicję zostać Bogiem. Było się kiedyś młodym i głupim. Stare dzieje. - Rozumiem, że nie pracuje pan w zawodzie? - Nie. Coś pani powiem. To nie tajemnica. Starałem się o zlecenie na ten wszechświat, o którym pani wspomniała i prawie mi się udało, ale lepszy okazał się taki jeden facet, nie pamiętam imienia. Co będę ściemniał, wściekły byłem, że wygrał. Wtedy miałem wrażenie, że gościu oszukuje, i w ogóle coś z nim jest nie tak. - Jak to? - No bo… Uzna mnie pani za świra, Miałem wrażenie, że na niektórych prezentacjach pojawiał się nie on, ale jego ojciec. Byli do siebie bardzo podobni. Wie pani już po kilku tysiącach lat różnice wieku prawie się zacierają. - Rozumiem. - A czasem siedział spotkaniach jakiś nieobecny. Jakby był na nich tylko duchem. No nie wiem, w każdym razie ostatecznie ujął komisję koncepcją dobra i zła. - A tak, coś czytałam na ten temat. Ale to była ponoć bardzo obiecująca metoda utrzymywania równowagi we wszechświatach. - Równie obiecująca, co rozczarowująca. Dobro i zło sprawdza się w kontekście lokalnym. Globalnie nie da się wszystkiego podzielić na tak ostro zdefiniowane kategorie. A jak już wspominałem, wszechświat wymaga podejścia holistycznego. Niestety moje argumenty uznano za zachowawcze i przegrałem przetarg. - Żałuje pan? - Stare dzieje. To już z górka 15 miliardów lat temu było. Ale trzeba przyznać, gościu się uwinął. Nie uwierzy pani… - Niech zgadnę, do pojawienia się pierwszych istot rozumnych, jakieś 4 miliardy lat? - Tydzień! - Pan żartuje teraz. - Słowo honoru. Na tamte czasy, to była sensacja. Wszystkie gazety o tym pisały. - I co się stało z tym twórcą, gdy jego wszechświat się rozpadł? - A widzi pani, jego przy tym nie było. Gdy tylko pojawiły się tzw. istoty rozumne, dał im wolną wolę, nakarmił ideą dobrego i złego, trochę podszkolił i zostawił. To miał być taki samograj, jak nie przymierzając, nakręcony zegarek. Wie pani co to zegarek? Nie ważne. Potem na chwilę wrócił, żeby sprawdzić jak się sprawy mają, ale już go tam nie chcieli. Pani nie uwierzy, przybili jego awatara do kawałka drewna i potem przez parę tysięcy lat się z tym obnosili. - I on to tak zostawił? - Bo wtedy owe „istoty rozumne” zamieszkiwały jedynie jeden mały świat. W skali wszechświata to jak pyłek. Nawet ja bym się tym nie przejął. Ponadto całą wiedzę o wszechświecie zdobywały z krążących wokół fotonów i już po krótkiej chwili uznały, że wiedzą wszystko. - Z tych paru fotonów? To rzeczywiście „rozumne” w cudzysłowu. - Tak czy siak, nie wyglądało to groźnie, a i tak dla pewności gościu użył zabezpieczenia redukując prędkość światła do możliwie minimalnej. Podróż z jednej gwiazdy do drugiej trzeba by planować na lata, a większość gwiazd, to były jedynie nieprzydatne świecidełka. - Parę lat, to niewiele. - Dla pani i dla mnie niewiele, ale dla tych biednych istot to szmat czasu. No ale jakoś to shakowały. Po paru tysiącach lat były już wszędzie. - Nie rozumiem, na co w ogóle komu te istoty? O ile wiem, same z nimi problemy. - No i tu się pani myli. Bez istot rozumnych, wszechświat to jedynie zbiór różnorodnych galaktyk z gwiazdami. Niby każda z nich wyjątkowa, ale nie tworzą razem spójnej całości, a jak już pani wie… - Tak. Wszechświat…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil arti
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…