Wróć do katalogu

Abyss ll

krotka refleksja na temat anatomii pewnego zblizenia i ludzkiej wrazliwosci

dominik, opublikowano , 8 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wykonując rytmiczne, gwałtowne ruchy, zastanawiał się, co on tu właściwie robi. Z każdym pchnięciem ogarniało go poczucie rozpaczy, zniechęcenia. Ile dałby, by być teraz gdzie indziej, gdziekolwiek. Spacerować ulicą, szczelnie pokryta nocnym chłodem. Lub chociażby palić papierosa siedząc na parapecie, z kubkiem herbaty w ręce. Wreszcie zasnąć. Możliwości było wiele, a każda zdawała się być lepsza od sytuacji, w której aktualnie tkwił. A tkwił w mokrym i zniechęcająco przepastnym wnętrzu Emilii, byłej dziewczyny swojego kuzyna. Nie chciało mu się nawet zastanawiać, jak do tego doszło. W tym momencie pamiętał tylko presję, którą czuł, gdy przeszli przez drzwi jego mieszkania. Wyczuwał, że dziewczyna oczekuje od tego spotkania seksu. Było to wliczone w zestaw jak śmietanka do kawy czy keczup do pizzy. Tylko nie wiedział już czy jest bardziej pizzą czy keczupem. Zdawało mu się, że pełni raczej rolę hot-doga, a dziewczyna, której rozległe biodra tworzyły jasną plamę w półmroku letniej nocy, zdawała się konsumować go swoim ciałem. Nie potrafił znaleźć odpowiedzi na pytanie, dlaczego czuł się z nią tak przedmiotowo, poza tym trudno było mu myśleć abstrakcyjnie w momencie, kiedy cała krew odpłynęła z mózgu, by użyźnić genitalia. Nie wiedział już, czy był łowcą czy zwierzyną. Wiedział, jak bardzo łatwo zatracić tę subtelną różnicę. Sęk w tym, że niewiele osób tak naprawdę ona obchodzi. Może i lepiej, bo efekt jest ten sam, bez skutków ubocznych w postaci zagubienia, bez zbędnych pytań do samego siebie, bez niepotrzebnego hamletyzowania. Podobała mu się, więc zaprosił ją do siebie. Pili i rozmawiali przez jakiś czas, siedząc u niego, dopełniając udaną imprezę, na której się poznali. Jednak dopiero, gdy w nią wszedł, zdał sobie sprawę, że ta sytuacja jest wielkim, trwającym miesiące deja vu, inny jest tylko smak potu i odgłosy, wydobywające się z jej szeroko otwartych ust. „Eliza, gdybyś znała teraz moje myśli”, przeszło mu przez głowę. Nie, Emilia... Zwątpił. Nie był pewien, pamiętał tylko, że pierwszą literką jej imienia jest na pewno E. Wchodził w nią coraz mocniej, starając się dać jej więcej satysfakcji niż sam mógł dziś zdobyć. Pewnie zaraz usłyszy, że ma go wyjąć nim dojdzie. Potem będzie musiał iść po ręcznik. A na koniec ona zapyta, czy ma coś do picia. Może pójdą zapalić. Tak, dobry pomysł. Ścisnęła go udami, a ręką, paznokciami wbitymi w jego pośladek, przyciągała go do siebie. Naprawdę lubił seks, jego ostatnia dziewczyna była najlepszym świadkiem na to, jak bardzo uwielbiał tę formę spędzania czasu. Jednak teraz przeszkadzał mu ten brak nie tylko uczuć ale też emocji, pustka, w jakiej przyszło mu kochać się z Emilią. Elizą. Nieważne. Nie czuł nic, nie było żadnej bliskości, dał się zwieść chwilowej przyjemności, jaką niosło ze sobą poznanie tej, jak się mu wydawało, obiektywnie interesującej dziewczyny. Ale w tym momencie nie chodziło już o poznawanie się. To było wzajemne wykorzystanie. Obustronny gwałt. Tak samo jak jej początkowo ciasne wnętrze, teraz dziwnie nieprzytulne. Wiedział, dlaczego czuje się tak fatalnie. Nie mógł za to winić tej dziewczyny. Nie miała szans sprawić, by poczuł się tak jak dzień wcześniej, gdy dostał smsa od swojej nieodżałowanej partnerki, przyjaciółki, kochanki. Przypomniał sobie ten moment poprzedniego dnia. Gdy na wyświetlaczu telefonu zobaczył jej imię, poczuł jak niewidzialna pięść uderza go w klatkę piersiową, wytłaczając z niej całe powietrze. Potem już tylko skurcz żołądka i chłód, odczuwalny każdym centymetrem kwadratowym skóry. Przez jedno, beznadziejnie obojętne „Hej, co słychać.” Emilia, tak, chyba Emilia - była dobra. Naprawdę niezła. Drapieżna i ekspresyjna, nie wiedział tylko do jakich granic. Przeszło mu przez…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych