Andrzejek
Moje refleksje nad współczesną polską szkołą. Próba wytkniecia kilku absurdów.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Andrzejek
Andrzej Kwiatkowski miał trzydzieści lat i był niskim, szczupłym blondynem. Od czasu kiedy skończył zawodówkę pracował jako kelner w inowrocławskich restauracjach. Lubił tę pracę, bo lubił poznawać nowych ludzi. Miał opinię bardzo dobrego pracownika mimo, że coraz częściej po pracy nadużywał alkoholu i rano był ciężko skacowany Tego dnia wracał do domu po kolejnej zakrapianej imprezie. Od baru do Osiedla Piastowskiego na którym mieszkał dzieliło go około dwudziestu minut marszu. Mijająca go grupka nastolatków wyglądała zupełnie normalnie. Cios nożem padł niewiadomo skąd i był zupełnie niespodziewany. Andrzej zatoczył się i zniknął wciągnięty do bramy. Czy mnie słyszysz? Jak masz na imię? Słowa lekarza wyrwały ze snu. -Mam na imię Andrzej. Mam trzydzieści lat. A gdzie ja jestem? -Jesteś w szpitalu. Zostałeś napadnięty i uderzony nożem. Cieszymy się, że odzyskałeś tak szybko przytomność ponieważ na skutek zatrzymania krążenia twój mózg był bardzo długo niedotleniony. Następnego dnia przyszła kolej na badania psychologiczne i psychiatryczne. W ich wyniku stwierdzono u Andrzeja poważne zaburzenia w pracy mózgu. Okazało się, że wiele obszarów zostało uszkodzonych na skutek niedotlenienia. Uznano, że jego funkcje psychiczne są na poziomie ucznia trzeciej klasy szkoły podstawowej. Zgodnie z zarządzonym właśnie przez Ministerstwo Edukacji programem klas superintegracyjnych (polegającym na przydzielaniu dorosłych z zaburzeniami psychicznymi do odpowiadających ich poziomowi klas szkolnych) został skierowany do klasy trzeciej w pewnej podstawówce. Mimo, że decyzja wszystkim wydawała się absurdalna nikt nie śmiał togo powiedzieć wprost, jak to zwykle w gronach pedagogiczno-psychologicznych bywa. Władze zdecydowały, że musi chodzić do szkoły to musi. Przyszedł pierwszy wrzesień 2007. Pierwszy dzień w nowej szkole jest zawsze wielkim stresem. Andrzej nie wiedział, że musi przyjść w specjalnym mundurku i było mu bardzo przykro, że wyróżniał się wśród wszystkich. Chłopcy powiedzieli mu, że jak jeszcze raz zapomni stroju to wyślą go to poprawczaka a tam problemy rozwiązuje się kijem i kajdankami. Drugiego dnia Andrzej spotkał przed szkołą chłopców grających w piłkę, zawsze lubił sport i chętnie się do nich przyłączył. Grało się bardzo dobrze i tym większe było przerażenie kiedy zorientował się, że jest dziesięć po ósmej. Chłopiec strasznie się bał, ze będzie musiał iść o poprawczaka. Przyszedł o klasy, wszedł i usiadł w ławce. Pani nie zauważyła jego spóźnienia bo cały czas próbowała sprawdzić listę. Właśnie wrócił ze zwolnienia Mikołaj z ADHD i to przez niego pani nie mogła sprawdzić listy. Mikołaj ciągle przeklinał pod nosem, pluł na siedzących wokół kolegów i wyzywał koleżanki. Andrzej był przyzwyczajony do dzkoły w której należy siedzieć cicho i słuchać nauczyciela nigdy czegoś takiego nie widział i był przerażony. W końcu Mikołaj siarczyście zwyzywał panią i wyszedł, pani poszła za nim a lekcja w ogóle się nie odbyła. Pani była młoda, sympatyczna i Andrzej bardzo ją lubił. Lubił też kiedy opowiadała o imprezach i swoich chłopakach, co zdarzało się jej wtedy, kiedy nie zdążyła przygotować się do lekcji.
Pewnego dnia Mikołaj przez cały dzień denerwował panią i pani w końcu się rozpłakała. Wtedy Andrzej postanowił załatwić sprawę po męsku. Poczekał na Mikołaja w krzakach, które były ze dwieście metrów od szkoły. Strzelił dwa razy z worka w którym były twarde piłkarskie buty, które zawsze nosił i poprawił kopniakiem w twarz. Mikołaj zaczął wyć a z rozciętej wargi popłynęła krew. Następnego dnia w szkole zjawiła się mama Mikołaja, oznajmiła ze syn jest na terapii u psychologa a ona złożyła już zawiadomienie u prokuratora. Przyjechała policja i Andrzeja zabrali na przesłuchanie. Przesłuchiwała miła pani policjantka. Andrzej powiedział, ze nie mógł już dłużej znieść jak Mikołaj robi krzywdę pani, która naprawdę chciała dla wszystkich dobrze. Andrzeja przeniesiono karnie do innej szkoły ale zadzwonili do niego koledzy i powiedzieli, ze Mikołaj wyleczył się z ADHD i już nie przeszkadza na lekcjach. Obecna szkoła Andrzeja jest ciekawsza. Już pierwszego dnia w czasie gry w piłkę na przerwie zagadnął kolega z piątej klasy.
-Dobrze grasz -Dzięki -Słyszałem, że w poprzedniej szkole złamałeś nos jakiemuś frajerowi -Prawda -W takim razie możesz się z nami spotykać po lekcjach, jestem Tomek -Jestem Andrzej, gdzie się spotykacie -W komórce za garażami, pijemy browary i palimy fajki, przyjdź dzisiaj o szóstej -OK.
Andrzej był bardzo zdziwiony, że ktoś w piątej klasie podstawówki może pić piwo i palić papierosy. W jego czasach piątoklasiści myśleli wyłącznie o nauce i sporcie. No cóż, za komuny było…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Krys76
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…