Wróć do katalogu

Anielski incydent

Opowiadanie na pierwszy żut oka trochę dziwne. Napisane w "stylu" Franka Peretti tylko w wersii "skatolicyzowanej. Zapraszam do - mam nadzieję - miłej lektury.

sensejG, opublikowano , 10 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

„Anielski incydent”

Virginia Nowak postanowiła, iż to właśnie dziś dziewiątego listopada wyzwoli się z więzów niepozwalających jej uzyskać pełnej możliwości zjednoczenia z Uniwersalnym Wszechumysłem Kosmicznym. Niestety, jak powiedział, Tarrun jej osobisty przewodnik duchowy w tym obrocie uzyskała już pełnię swego duchowego potencjału i by móc kontynuować doskonalenie się pozwalające na zjednoczenie z wielką mądrością Nadjaźni musi wybrać życie w innym obrocie koła - sansary. Poza pragnieniem duchowej perfekcji powodowało nią uczucie miłości do swego duchowego mistrza. Tarrun, bowiem jako przybysz z innego wymiaru – jak wytłumaczył Virgini – może się z nią połączyć tylko i wyłącznie po jej rytualnym przejściu w bezcielesny wymiar egzystencji, i to bardzo dobrze się składało, że właśnie w zeszłym tygodniu miała osiemnaste urodziny – mówił Tarrun, ponoć to miało pomóc w skuteczności procesu koniugacji egzystencjonalnej. Dziś rano zaraz po wstaniu z łóżka weszła w trans osiągając stan świadomości pozwalający na kontakt. Wkrótce znalazła się na kwitnącej łące. W wysokiej trawie roztrącając nabrzmiałe od porannej rosy kielichy kwiatów biegł ku niej jej Tarrun. Wkrótce trzymał ją w objęciach, szepcząc do ucha czułe słowa. Oboje ubrani byli w zwiewne szaty, mieli rozpuszczone włosy i bosymi stopami deptali wonne zioła. On wysoki blondyn o muskularnym ciele i ona piękna brunetka mogąca śmiało służyć mistrzowi Leonardo jako modelka przy malowaniu Mony Lizy. - Postanowiłaś zatem! – powiedział słodko Tarrun. - Przeto to już będziemy mogli się w pełni zjednoczyć!! A twoja koniunkcja z największą mądrością wszechświata stanie się faktem! Nareszcie!! Tak długo na to pracowałem! To znaczy czekałem! – poprawił się szybko. - Jestem zobowiązany aby Ci jeszcze powiedzieć co musisz zrobić by się ze mną znaleźć na stałe w tym świecie. – co mówiąc powiódł ręką dokoła pokazując piękne kwiaty, drzewa i uśmiechnięte ( tak – właśnie, uśmiechnięte!?!) zwierzęta. Cały ten świat jawił się Virgini na podobieństwo pogodnych kreskówek Disneya które tak lubiła w dzieciństwie. Jej ukochany przytulił ją mocno i obsypując czułymi pocałunkami, jej szyje, ramiona i twarz, namiętnym głosem szeptał do kształtnego uszka szczegółowe instrukcje niezbędne do wykonania procedury ich zjednoczenia, trzymając ją za rękę szczegółowo opisywał wszystkie czynności. Po wyjściu z transu ubrała się, zjadła śniadanie, spakowała do plecaka rytualny ostry jak brzytwa nóż – otrzymany od pani profesor Pasibądzkiej będącej jej wykładowcą psychologii w Akademii Świętokrzyskiej. Pani profesor dla szczególnie wybitnych, jej zdaniem, studentów prowadziła nadobowiązkowe zajęcia rozwijające zdolności mediumiczne. Virginia przy wyjściu zobaczyła swą babcię. Nie zwróciła na nią większej uwagi. Pani Genowefa martwiła się o swoją wnuczkę, która ostatnio zachowywała się szczególnie niepokojąco. Już od dawna „wnusia” była jakaś dziwna, zagubiona. Siedziała obok a jakby jej nie było. Podczas snu często wpadała w dziwne stany, cała wtedy była zesztywniała ( i to do tego stopnia, iż nieledwie unosiła się nad łóżkiem!), kilka razy zdarzyło jej się też, podczas tych ataków wymawiać słowa w jakichś dziwnych językach. Babcia początkowo miała podejrzenia co do narkotyków, lecz symptomy zdawały się wskazywać na coś znacznie gorszego. Co dnia modliła się w jej intencji a nawet ukradkiem podrzuciła do kieszeni jej kurtki poświęcony medalik z Najświętszą Panienką. Była godzina ósma trzydzieści pięć. Virginia wyszła z domu zamknęła drzwi i skierowała się w stronę warsztatu stolarskiego mieszczącego się na styku ulic Wardyńskiego i Radwana następnie przeszła chodnikiem w stronę „krzywego bloku”. – [...] no i właśnie dzisiaj będziesz pływał w dużym basenie. – powiedział chłopak w długich włosach. – Czy jesteś pewien, że dam radę?... –wyraził swą wątpliwość ten wyższy. Listopad w tym roku był wyjątkowo ciepły, co w pełni potwierdzała pewna dziewczyna przechodząca obok nich. Obaj obejrzeli się za dziewczyną ubraną w dżinsowy komplet – kurtkę i spodnie Red Star, sportowe buty Nike, oraz krótką, odsłaniającą pępek różową bluzę Adidasa. Dziewczyna szła jakoś tak mechanicznie, jakby sterowana, pod nosem mruczała coś na kształt jak gdyby mantry. -Niezła - westchnęli obaj. Autobus linii trzydzieści siedem jechał ulicą Bałtowską, następnie przed dawną szkołą nr dwanaście skręcił w ulicę Gulińskiego. Virginia wysiadła na przystanku tuż przed skrętem na dawny „Nowy Zakład” ostrowieckiej huty – która pomimo przejęcia jej przez hiszpańską „Celsę” ,i zwolnienia osiemdziesięciu procent ludzi, nadal była w europejskiej czołówce hutniczej. Dziewczyna przeszła na drugą stronę ulicy i po drodze z płyt betonowych udała się w stronę lasku okalającego Nowy Zakład. Weszła na szczyt porośniętej lasem i krzewami, dość wysokiej hałdy dawnych odpadów po hutniczej produkcji i wyszukawszy odpowiednie miejsce rozpoczęła przygotowania. Na ziemi narysowała skomplikowany wzór, w kluczowych jego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych