Aniołem być
O tym, jak to jest po śmierci i o kilku przygodach, które mogą nas tam spotkać.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 1
Biały żagiel stawał się coraz mniej widoczny , znikając za migoczącymi taflami morskiej przestrzeni. Wydawało się , jakby ten biały, maleńki punkcik , który z minuty na minutę robił się coraz mniejszy, miał za chwilę zniknąć na zawsze. Tak, zniknąć i już nigdy do niej nie wrócić. W końcu morze stało się tym, czym było przed niespełna godziną- wielką, pustą przestrzenią, na której unosiły się delikatnie kołyszące fale. Wprawiały one Melanię w stan dziwnej pustki, której wydawało się nie być końca. Nagłe poczucie osamotnienia ogarnąwszy całą jej duszę sprawiło, że łza spłynęła po jej policzku. Z sekundy na sekundę czuła się coraz gorzej- jakby zawieszona w próżni dusza nie chciała wracać do tego świata. Nie liczył się już nikt i nic nie miało znaczenia. Odczuwała nicość i tak chciała trwać na wieki. -Proszę wstać- usłyszała nagle czyjś donośny głos i poczuła, jak jakaś dłoń mocno chwyta ją za ramię. Odwróciła się ze strachem i zobaczyła mężczyznę, którego wzrok wydawał się przenikać ją całą .Ta niesamowita głębia błękitnych oczu przyprawiła ją o lekkie drżenie, być może nawet strach. Chciała wstać i natychmiast uciec , ale nieznajomy złapał ją mocno za rękę i nie pozwolił zrobić ani kroku dalej. -Musi pani pójść ze mną- odrzekł stanowczo. -Ale jak to...? Kim pan jest?- nie wiedziała , co się dzieje, a strach potęgował się coraz bardziej. – Proszę mnie puścić bo zaraz zacznę krzyczeć. -Proszę mi wierzyć, że to nic nie da. Itak nikt pani nie usłyszy. Pani krzyk nie ma sensu. Melania poczuła suchość w ustach, chciała wołać o pomoc. Być może ktoś by zareagował, jednak nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Mężczyzna zaśmiał się głośno . -Proszę nie komplikować sprawy. -Nie wiem kim pan jest i czego ode mnie chce? Nie ruszam się stąd pod żadnym pozorem! Mężczyzna zwolnił uścisk ręki ,spojrzał ciepło na dziewczynę i odrzekł łagodnie: -Melanio, znam twoja historię. Chcę ci pomóc. -Co takiego??Skąd pan zna moje imię?! –zaczęła wołać o pomoc i krzyczeć, ale nikt z przechodniów nawet nie zareagował. Zupełnie tak, jakby znalazła się w samym centrum tej pustki, którą odczuwała przypatrując się odpływającemu statku. Przestraszyła się nie na żarty, choć im dłużej trwała w tym stanie, tym lęk odchodził gdzieś coraz dalej i dalej, i dalej, aż w końcu poczuła dziwny spokój- być może pod wpływem wpatrujących się w nią niebieskich oczu nieznajomego. W końcu mężczyzna odrzekł: -Tym statkiem, za którym tak obłędnie patrzyłaś , odpłynął twój mąż. Czy zabrał wasze dzieci, nie mówiąc ani dokąd zmierza, ani kiedy wróci? Melania nie dowierzała w to, co sama usłyszała. Jak to możliwe? Skąd on wie o tym wszystkim? Proszę cię, nie komplikuj sprawy za bardzo. Po chwili dodał: - Więc jak, idziesz? Uwierz , że chcę ci pomóc. -Kim jesteś?!- purpura , która wystąpiła na twarzy dziewczyny świadczyła o jej złości. – Jak śmiesz tak bezczelnie wtrącać się w cudze sprawy? Wynajął cię mój mąż? Chcesz zrobić ze mnie wariatkę, myśląc, że zdołasz mnie odwieźć od pomysłu odzyskania dzieci?? Nic z tych rzeczy. Jestem prawnikiem i chcę ci pomóc. Tobie i twojej rodzinie- odparł.-Nie pytaj kim jestem, ani kto mnie tu przysłał. Po prostu pójdź ze mną, a ty i twoje dzieci będą szczęśliwe. Melania westchnęła głośno. Nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć. Może warto mu zaufać? Nie wygląda na kogoś, kto potrafiłby zrobić komukolwiek krzywdę. Po chwili pomyślała- pójdę i sprawdzę o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Jestem pewna, ze to Thomas nasłał tego faceta na mnie, ale udam wariatkę i postaram się wszystko dokładnie zbadać. Odpowiedziała więc: -Dobrze, chodźmy , ale pod jednym warunkiem. Nim dokończyła mówić, odezwał się mężczyzna : -Tak, tak, wiem. Jeśli będę chciał posunąć się do jakiegoś haniebnego czynu, to wyciągniesz z torebki cos ostrego i mnie tym potraktujesz-salwy śmiechu wstrząsały jego ciałem. Doprawdy, jesteś zabawna- rzekł nieomal dławiąc się ze śmiechu. -Skąd wiedziałeś...skąd u diabła…? zapytała zdziwiona . -Nieistotne- odpowiedział. —Za tym hotelem mam swoją kancelarię prawniczą. Porozmawiamy tam, zadam ci kilka pytań, na które myślę, że odpowiesz, a na końcu dowiesz się, kim jestem i czego chcę od ciebie. -Ale to nie potrwa długo?=- zapytała. –Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. Jakich spraw?- spytał mężczyzna. Melania poczuła się nieswojo,. Nie lubiła kłamać, ale tym razem musiała: -Mam do załatwienia pewne… hm… sprawy urzędowe. Poza tym trochę papierkowej roboty w domu-po czym delikatny rumieniec pojawił się na jej twarzy. -Więc dobrze. Pospieszmy się w takim razie- odparł. Nie zamieniając ze sobą ani słowa, szli aż do momentu, gdy znaleźli się przed drzwiami biura- Jesteśmy na miejscu- powiedział. Melania zawahała się przez chwilę- wejść , czy nie ? A może ten człowiek jest naprawdę niebezpieczny i nie warto ryzykować? Ale z drugiej strony muszę to zrobić, bo on wie coś na temat Stefanii i Manuela- pomyślała, po czym odrzekła: -Proszę otworzyć., Załatwmy to szybko. Drzwi zostały otwarte. Najpierw weszła Melania, potem on. Mieszkanie, w którym się znaleźli, wyglądało jak opuszczone, choć z drugiej strony panował tam jakiś dziwny porządek. Ale wyglądało tak, jakby tam nikt nigdy nie pracował- żadnych papierów, akt, zeszytów, a przecież była to kancelaria, w której musiał przyjmować klientów! Aż trudno było w to uwierzyć .To miejsce było naprawdę dość dziwne, jak na kancelarię, ale zbytnio się tym nie przejęła, gdyż poczuła tam jakiś dziwny spokój i odprężenie. Mężczyzna przypatrywał się jej badawczym wzrokiem, jakby chciał ukraść myśli krążące w jej głowie. W pewnym momencie Melania zobaczyła pod samym sufitem, w rogu ściany wiszącą pajęczynę, jakby nie było tam sprzątane od dawna. – To dziwne- odezwała się- to jest twoje biuro? Wydaje się, jakby tutaj nikt nie przebywał od bardzo dawna. -Owszem, pracuję tu. Ale pewnie chodzi ci o to, ze nie ma tu żadnych śladów życia? Otóż wyjaśnię ci- to jest moje drugie biuro. Bardzo rzadko w nim przebywam. Jest to miejsce raczej na odludziu, więc sama rozumiesz, że nie ma sensu tutaj przyprowadzać interesowiczów. No dobrze, usiądź sobie, rozgość się . Może napijesz się czegoś, kawa herbata? -Poproszę gin z tonikiem- zażartowała Melania. Mężczyzna zniknął za drzwiami i pojawił się po chwili, przynosząc to, o co prosiła. Melania zaśmiała się, widząc, ze ma przed sobą szklaneczkę z trunkiem. -Widzę, że jesteś w pełni zaopatrzony? -Tak Melanio. Wszystko dla moich klientów. Moja kancelaria jest świetnie przygotowana, w razie gdyby któryś z gości poprosił na przykład o gin tonikiem-zaśmiał się mężczyzna, po czym odparł po chwili- No więc przejdźmy do sedna sprawy. Z tego co wiem, twój mąż wyjechał z dziećmi, a ty nie możesz się z tym pogodzić. To jest oczywiste, że sytuacja wymknęła się spod twojej kontroli i zapewne czujesz narastającą frustrację i złość. Bezradność, jaką teraz odczuwasz jest chwilowa, uwierz mi. Melania poczuła, że nie potrafi już dłużej poradzić sobie z narastającym buntem, który w niej rósł coraz bardziej. Czy on sądzi, że tak łatwo jej będzie przejść do porządku dziennego, po tym wszystkim, co się wydarzyło? Zresztą, co się tak naprawdę stało, że jej mąż zabrał jej dzieci? Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że nie pamięta niczego, co się wydarzyło przed chwilą, gdy ujrzała opływający prom, na pokładzie którego zalazły się jej dzieci. Przecież to niemożliwe żebym dostała amnezji-pomyślała. Wiem, że zawsze po pracy odbierałam dzieci z przedszkola, potem wracaliśmy wszyscy do domu i resztę popołudnia spędzaliśmy razem. -Nie wiem jak to się wszystko stało… sama już nie wiem. Nie przypominam sobie niczego, co by mi mogło pomóc w zrozumieniu tego wszystkiego. Wiem, jak wyglądało moje życie, ale to wszystko jest raczej zamazane. To, co stało się dzień, dwa, trzy dni wcześniej nie ma żadnego związku z tą sytuacją.. Nawet nie mam pojęcia czy wchodzą tu w grę dni, tygodnie, a może nawet miesiące? To mnie przeraża najbardziej. Jak mogę nic nie pamiętać? Od momentu, w którym znalazłam się na plaży wszystko jest takie dziwne. Dziewczyna wydobyła z siebie gorzki lament, który zatrząsł jej ciałem. Płakała, to znów krzyczała, by po chwili się uspokoić. Mężczyzna stał oparty o framugę drzwi i przypatrywał jej się ze współczuciem . Po…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil KASIA27
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…