Wróć do katalogu

Antek Moczymorda cz.1 Matka

Antek Moczymorda młody bezrobotny przedstawiciel polskiej wsi. Alkohol i kłopoty to jego chleb powszedni. Nie codzienny stosunek do życia oraz do władzy czynią go bohaterem polskiego sfrustrowanego społeczeństwa. Cykl opowiadań o Antku przeniesie czy

Adii, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

1. Matka

Był wrześniowy poranek Antek Moczymorda właśnie przebudził się w swoim barłogu. Warstwa pierzyny pod, którą leżał skutecznie utrudniała mu oddychanie co przy jego obecnym stanie który jego matka zwykła nazywać poldrink traumą mogło doprowadzić do rzygacjum pod siebie czyli pospolitym bełtem.Po wygrzebaniu się spod warstwy ciepłodajnej Antek stwierdził,że jak zwykle po libacji spał w opakowaniu. Zielony wełniany sweter i stare brudne jeansy koloru szaro-nijakiego nabrały zapachu malinowego drinka tego rocznego hitu jesieni wśród tubylczej ludności. Wspomnienia z wczorajszego wieczoru powoli wracały do głowy wzmagając pulsujący ból mózgoczaszki. Na pewno bibka była pierwsza klasa w końcu cała ekipa była po pierwszym więc gotówki nie brakowało. Impreza zaczęła się tuż po zmroku pod sklepem w Zadupicach Wielkich rodzinnej miejscowości Antka. Nikt z balujących nie żałował gotówki więc już po kilku chwilach całe towarzystwo było zdrowo wstawione i ochoczo nastawione na dalsze podboje. Ktoś z zebranych nieśmiało to znaczy wydzierając się na całe gardło zaproponował wyprawę do sąsiedniej wsi na gibane u stacha czyli do tamtejszej dyskoteki o dźwięcznej nazwie Luna przez miejscowe zawistne baby nazywana speluną właściwie nie wiadomo z jakich względów. Cała ekipa składająca się z Antka jego trzech koleżków i wszędobylskiego lumpa Cześka wyruszyła na podbój Luny. Droga nie była długa i już po kolejnym poldrinku ekipa złaknionej zabawy młodzieży znalazła się u bram raju. Jako, że portfele były jeszcze pełniutkie każdy ochoczo zakupił wejściówkę i hajda do zabawy. Bar w Lunie nie należał do najtańszych ale za to do najlepiej zaopatrzonych w okolicy można było dostać tu pryte w każdym smaku i kolorze. Wnętrze było wypełnione dymem papierosowym i pijanym towarzystwem. Półmrok który tu panował rozświetlały gołe żarówki dyndające pod sufitem pomalowane na przeróżne kolory w ogóle nie stwarzające dyskotekowego klimatu właściwie jedyne co stwarzały to zagrożenie pożarowe bo po malowaniu światła też już dawały nie wiele. Po przekroczeniu drzwi wejściowych grupę powitały złowrogie pomruki bawiącej się społeczności która z niezadowoleniem przyjęła nowo przybyłych.

Chwila zawahania trwała tylko kilka sekund Antek wesołym gestem zawezwał swoich kompanów do ruszenia w tany i dosłownie w tym samym momencie czyjaś kosmata i brudna pięść wylądowała na jego policzku skutecznie wyłączając mu wizje na kilka dobrych minut. Antek nigdy nie był wyrywny do bitki swoje porachunki wyrównywał w zupełnie inny sposób a teraz został jeszcze dodatkowo zaskoczony. Reszta Zadupian także wpadła w pułapkę przez co porażka była kompletna i w kilka chwil później wszyscy opuszczali teren dyskoteki na kopach prześladowców którym zaprzysięgli srogą zemstę. Świadomość powróciła do psychiki Antka przynosząc ból z którym mogło równać się tylko potrącenie przez cysternę. Po uświadomieniu sobie wczorajszej porażki oraz ilości spożytych trunków w głowie zaświeciła się z mocą elektrowni jądrowej lampka z oznaczeniem KLIN. Zbyt długie rozpamiętywanie dnia wczorajszego tylko pogorszyło sprawę bólu głowy co z kolei prowadziło do powiększenia suchoty w gardle która z każdą sekundą zdawała się głośniej domagać wody najlepiej z domieszką alkoholową.

Rad nie rad Antek musiał opuścić barłóg i wyruszyć na poszukiwanie antidotum a kwestie zniewagi i zemsty pozostawić na później. Wygrzebanie się z wyrka okazało się dość łatwą czynnością więcej problemów nastręczyło odnalezienie starych tenisówek które z nie wiadomo jakich przyczyn znalazły się w lodówce tuż koło dobrze schłodzonej buteleczki bombki truskawkowej której zawartość zadziałała kojąco na obolałe członki Antkowego ciała. Po dostarczeniu do organizmu niezbędnych enzymów zaczęły powracać moc i siły witalne czego pierwszą oznaką było olbrzymie burczenie wydobywające się z trzewi. Niestety na zawartość lodówki składały się trampki, teraz już pusta butelka po truskawkowej prycie rodzimej produkcji, światła i brudnych szczebelków lekko mówiąc sytuacja żywnościowa właściwie nie istniała. Szybki rzut oka na kalendarz uświadomił Antka, że jest niedziela i miejscowy sklep otworzy swoje bramy dopiero koło południa gdy cała wieś powróci z modłów jednym z nielicznych tego dnia PKS-em. Pozostawało tylko jedno rozwiązanie które budziło w Antku największe lęki ale cóż nie było innego sposobu trzeba będzie pójść na śniadanie do matki. Wiedział, że nie będzie to łatwa przeprawa i może zakończyć się dla niego kilkoma poważnymi ranami tłuczonymi która matka potrafiła zrobić mu w wielce profesjonalny sposób swoim ulubionym narzędziem tortur tłuczkiem, który zawsze trzymała pod ręką w razie gdyby Antka trzeba było z resocjalizować ewentualnie wytłumaczyć mu dość skutecznie pewne kwestie natury egzystencjalnej. Dom matki…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych