Apollo-prawie jak bóg. cz 4.
Borys wpada na śla Apolla. Ten prowadzi ich na zawody w skokach,. Czy tam Tosia odnajdzie swojego przyjaciela i sens życia?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Po południu wybrały się z mamą na zakupy. Pogoda była wspaniała, jakby na przekór humorowi Tosi. Słońce błyszczało , po nocnej kąpieli wydawało się świeższe. Powietrze było przesycone zapachem kwiatów. Mama zabrała ją do kilku sklepów , ale Tosia nie była dziewczynką , która chce mieć wszystko natychmiast. Zadowoliła się zwykłymi biodrówkami, w miarę tanimi. Mama patrzyła na nią ze zdziwieniem i powtarzała w kółko „przecież możesz sobie wybrac coś jeszcze, po to tu jesteśmy!” . Kobieta chciała zaszaleć , ale Tosia ugasiła jej entuzjazm. Zadowoliła się tylko parą butów, spódnicą i żakietem. Jak na jej możliwości , to i tak było mało. Tosia dostrzegła mieszaninę zirytowania, złości i smutku w oczach mamy. Zrobiło jej się trochę wstyd. Ona zepsuła mamie humor. Aby jakoś to naprawić , robiła dobrą minę do złej gry i dała się zaciągnąć do fryzjera. Mamie to wystarczyło. Była w swoim żywiole, przedstawiała jej różne wzory i kolory. Krótkie czy długie, z grzywką czy bez, blond czy brąz? Dziewczyna oddała się całkowicie w jej ręce. Okazało się, że jednak mama ma trochę wyczucia. Tosia siedziała na fotelu i patrzyła beznamiętnie w ogromne lustro przed sobą. Miodowo - złote kosmyki włosów opadały lekko na podłogę. Dziewczynie wydało się , że każdy kosmyk, to jakaś chwila w jej życiu. Chwila stracona, smutna. Czuła się jakby fryzjer , za pomocą nożyczek, bezwzględnie pozbawiał ją przeszłości. Ale nie sprzeciwiała się temu. Potem grzywka. Nowa twarz, nowy wizerunek. Nowe życie. Nie pozwoliła zafarbować włosów. Lubiła ich osobliwy, miodowy blask. Cały salon pachniał lakierem do włosów i farbą. Klienci byli tu nieliczni. Kiedy w końcu fryzjer skończył pracę, Tosia podziękowała mu. Bo rzeczywiście, bez tych włosów, tej przeszłości , poczuła się lekka. Tak lekka , że mogłaby pofrunąć. Jej mama zachwycała się nową fryzurą Tosi przez całą drogę powrotną. Dziewczyna uśmiechała się tylko, co matka widziała w lusterku. I zrobiło jej się lżej. Pomyślała , że w końcu wszystko będzie dobrze. Nadszedł czas zmian. A one obydwie powitały go z otwartymi ramionami, jak starego, dobrego przyjaciela. Tylko dlaczego tak zwlekał z odwiedzinami? Dlaczego kazał na siebie tak długo czekać? A może miał w tym jakiś cel? Może chciał, aby zrozumiały co straciły, a raczej co odzyskały? ****************
Po tym wydarzeniu, wszystko uległo przemianie. Kolory wydawały się Tosi bardziej nasycone. Wszystkie ptaszki śpiewały dla niej piosenki o szczęściu. Wszystko było takie zwyczajne. Mama była w domu. Artur wpadał często i wnosił ze sobą radość. Często też wychodzili gdzieś razem z „Suzan” . Dziewczyna stwierdziła, ze wszystko jest tak jak trzeba. W szkole nadal dobrze jej szło. Koleżanki ją lubiły i często odwiedzały się nawzajem w domach, albo chodziły do kina. Kacper i Sylwia, rozwiali się jak mary z koszmaru. Tosia nie zaprzątała sobie nimi głowy. Za to coraz częściej nachodziła ją myśl o Borysie. Czuła wyraźną tęsknotę za nim. Postanowiła odwiedzić stadninę. Wybrała się tam w niedzielne popołudnie. Była piękna pogoda. Utrzymywała się taka już od tygodnia. Nie zastała w stadninie żywej duszy,wszyscy byli na dworze . Usiadła w swoim ulubionym fotelu i zamyśliła się. Nie chciała tam iść, między nich wszystkich. Podeszła do drzwi gabinetu i zapukała ostrożnie. Odezwało się znane proszę, a serce podskoczyło jej do gardła. Weszła cichutko. Stał tam, oparty o parapet. Wpatrywał się w resztę towarzystwa cieszącego się letnią swawolą. Minę miał tęskną, Tosia zgadywała , że musiał cos niezwłocznie zrobić, a wcale mu się nie chciało. Odchrząknęła . Odwrócił się bardzo szybko. Jeszcze szybciej dziewczyna znalazła się w jego ramionach. Jak dobrze było wtulić się w jego ramiona. Trwali tak chwilę. Borys odsunął ją na długość ramienia. Uśmiechnął się szeroko . - Martwiłem się. Dlaczego nie dawałaś znaku życia? Zresztą nieważne. Ładnie wyglądasz. W ogóle zmieniłaś się. Ostatnio widziałem bladego trupa. A tu proszę, wesoła jak skowronek, zadowolona, śliczna. Skąd ta przemiana? Tosia musiała się roześmiać. Chłopak potrafił ją rozbawić. - Martwiłeś się? Ty? Nie mogę uwierzyć Zakpiła. Była w wyśmienitym humorze - A teraz , opowiedz mi, co tu się zmieniło pod moją nieobecność. Kto z kim , co, jak i gdzie. - Myślisz , że to się da tak streścić w jednym zdaniu? Na stojąco?No coś ty. Za dużo się działo jak na jedną opowieść. A może tak pójdziemy do ciebie, albo do mnie i siądziemy w spokoju, a ja ci wszystko opowiem? Tosia podrapała się po głowie z udawanym zastanowieniem. - No nie wiem… Nie mogę zapraszać obcych do domu. Borys uśmiechnął się ironicznie. - A ja do nich należę tak? Nigdy nie słyszałem żeby obcy człowiek tyle się najeździł i nadzwonił dla ciebie. Dziewczyna wiedziała , że chłopak wcale nie czeka na pochwały. Znała go zabyt dobrze, żeby go o to posądzać. - No dobrze, pójdziemy do mnie. Wydaje mi się , że jednak gdzieś cię widziałam. - A więc idziemy. Tylko zamknę biuro. Pochylił się nad papierami na biurku i zamyślił się głęboko. Potem wsunął kartkę do
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tayco
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…