Archaidowe Wzgórze
Nareszcie wena po długiej męczarni równie duszącej jak ten fragment:) Bardzo prosze o komentarze, najlepiej długieeeee. Nie rubcie tego że dajecie ocene i nie czytacie wogule opowiadania i zbieracie punkty
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Archaidowe wzgórze Skład i łamanie:Ja:)
Szary mrok osłonił Drenn Street, a może jej pozostałość. Neon od baru skwierczał nie radośnie, a wokół roiło się od smrodu siarki i przygasających płomieni. Szare chmary dymu spacerowały po ulicach, słonąc po martwych ciałach. Gdzieniegdzie ozwał się zduszony jęk, zdradzony załamany i niemal bez życia. Kolonie cykad maszerowały po drzewach i oblepiały budynki, skrzynki pocztowe, i inne miejsca na które nie mogli sobie pozwolić w tak wielkim mieście, za czasów dawnej cywilizacji- ludzi. Pozostaje pytanie czy ktoś jednak przeżył i co się stanie z tymi co przeżyli pod wpływem takiej atmosfery. Rosyjska elektrownia atomowa stała w płomieniach i sto innych elektrowni każda bez wyjątku w każdym zakątku świata. Wciąż jeszcze następowały wybuchy i kawałek po kawałku ostatki życia równały się z ziemią. Najgorszym widokiem były ogromne głazy, podobne jak skórę ściągnął do meteorytów, pięćdziesięciu metrowe zanurzone po krańce w ziemi. Gdzieś jednak wśród gruzów paru zapadniętych domów i wieżowców, dyszał ledwo Joe. Joe Tarek. Jedyny który przeżył. Z trudem i przeraźliwym jękiem uwolnił się z przygniatającej nogę latarni, połyskującej zdechłym, zamarłym światłem. Twarz krzywiła mu się z bulu, a z warg obfitym strumieniem spływała krew. Strasznie szczypała ale Joe nie wiedział na co by zwrucić uwagę i na co ponarzekać, tak wszystko go bolało. Najpierw od pierwszej przytomności brzuch zwijał go w niesamowitych skrętach wykrzywiając usta niczym tubkę od pasty do zębów. Barki miał chyba strzaskane albo doszczętnie połamane. Noga drżała w bólu wygięta w przedziwnym stopniu w górę. Ból przesłaniał mu oczy, zęby ściskały z bólu, nacierając na obolałą chyba też nie w całości czaszkę. Gdyby nie pół przytomność, nie zemdlenie nie przeżył by tego zabójczego bólu. Godziny dłużyły mu się albo tak mu się tylko zdawało w chorej głowie może to minuty umykały a może wolne sekundy- ale trwało to wieczność. Ból godzinami nie odpuszczał ani też powyginane, nie złożone kości, wywołujące jeszcze większe pobudzenie w organizmie, i cholerne skurcze. Szyja rwała go do szkieletu aż do krańca kręgosłupa przy pupie, ale kręcił nią wściekle próbując coś dojrzeć jak to żyrafa w gorsecie pod sam podbródek, zalany w gips. Nie gips był bardzo wygodny, to musiał
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil PrawoZjazduDoRowu
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…