Wróć do katalogu

AvPD. Podtyp schizoidii czy głęboka fobia społeczn

Chorobliwa nieśmiałość, zaniżona samoocena, depresyjny światopogląd i permanentny chaos wewnętrzny. Osobowość unikająca (lękliwa) to coś więcej niż tylko powściągliwość i introwersja.

Natalia Julia Nowak, opublikowano , 23 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

AvPD. Podtyp schizoidii czy głęboka fobia społeczna?

Tajemnicza przypadłość

Unikające zaburzenie osobowości (Avoidant Personality Disorder – AvPD, F60.6 w międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD-10)[1] to prawdziwa zagadka dla badaczy i klinicystów. Jak mówi Todd L. Grande, Ph.D (amerykański znawca tematyki psychiatrycznej, profesor nadzwyczajny Wilmington University w północno-wschodnim stanie Delaware, gospodarz edukacyjnego wideobloga YouTube.com/user/RioGrande51), interesująca nas jednostka nozologiczna „zadebiutowała” w 1980 r., kiedy to w Stanach Zjednoczonych ukazał się podręcznik diagnostyczno-statystyczny DSM-III. Z wiedzy dr. Grandego wynika, że kategoria AvPD została utworzona w opozycji do starego pojęcia osobowości schizoidalnej (Schizoid Personality Disorder, F60.1). Miała ona obejmować pacjentów, którzy na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie modelowych schizoidów, ale w głębi serca zmagają się z zupełnie innymi rozterkami. Do dziś nie wiadomo, co właściwie dolega ludziom spełniającym kryteria diagnostyczne Avoidant Personality Disorder. Część specjalistów uważa, że osobowość unikająca – chociaż uwzględniona w klastrze „C” DSM-5 (2013) – jest niepsychotycznym syndromem ze spektrum schizofrenii. Oznacza to, iż ma ona dużo wspólnego z zaburzeniami osobowości należącymi do klastra „A” (schizoidalnym – SPD, schizotypowym – STPD, paranoicznym – PPD)[2]. Inni eksperci twierdzą, że AvPD to rodzaj ciężkiej, utrwalonej fobii społecznej (Social Anxiety Disorder, F40.1). Jeszcze inni postrzegają osobowość unikającą jako byt w 100% samoistny. Jedno jest pewne: F60.6 bardzo utrudnia życie swoim licznym ofiarom.

Kryteria diagnostyczne ICD-10, WHO.int/classifications/icd/en/GRNBOOK.pdf [tłum. Natalia Julia Nowak]

1. „Persistent and pervasive feelings of tension and apprehension” („Uporczywe i całościowe uczucia napięcia i obawy”) 2. „Belief that oneself is socially inept, personally unappealing, or inferior to others” („Przeświadczenie, że jest się społecznie nieudolnym, personalnie niepociągającym lub pośledniejszym od innych”) 3. „Excessive preoccupation about being criticized or rejected in social situations” („Nadmierne zaabsorbowanie doświadczaniem krytyki lub odrzucenia w sytuacjach społecznych”) 4. „Unwillingness to get involved with people unless certain of being liked” („Niechęć do angażowania się w związki z ludźmi, dopóki nie uzyska się pewności, iż jest się lubianym”) 5. „Restrictions in lifestyle because of need of security” („Ograniczenia w stylu życia z powodu potrzeby bezpieczeństwa”) 6. „Avoidance of social or occupational activities that involve significant interpersonal contact, because of fear of criticism, disapproval or rejection” („Unikanie społecznych lub zawodowych aktywności, które uwzględniają znaczący kontakt interpersonalny, ze strachu przed krytyką, dezaprobatą bądź odrzuceniem”)

Pesymistyczny fatalizm

Dr Todd L. Grande (korzystający głównie z jankeskiego podręcznika DSM-5) opisuje sylwetkę awojdanta jako człowieka głęboko przekonanego o swojej odmienności od reszty społeczeństwa oraz o byciu skazanym na wieczne odtrącenie. Osobnik cierpiący na AvPD wmawia sobie takie przywary, jak niedostosowanie społeczne czy deficyt umiejętności interpersonalnych. Niska samoocena – połączona z paraliżującym strachem przed negatywną ewaluacją – skłania chorego do wystrzegania się wszelkich okoliczności, w których mogłoby go spotkać odepchnięcie przez jednostkę bądź zbiorowość. Typowy awojdant woli sam podciąć sobie skrzydła (np. wykluczyć się z jakiejś istotnej dziedziny życia) niż czekać, aż zrobią to za niego rozczarowani bliźni. Gdy przeczuwa, że może się skompromitować w zawodzie wymagającym intensywnych interakcji międzyludzkich, decyduje, iż w ogóle nie będzie szukał pracy na takim stanowisku. Gdy podejrzewa, że nie jest przez kogoś bezwarunkowo lubiany, nie angażuje się emocjonalnie w daną znajomość. Sfera romantyczna to dla awojdanta „czarna magia” – zazwyczaj brakuje mu odwagi, żeby zrobić choćby mały krok w kierunku upatrzonego „obiektu westchnień”. Niewiara we własne siły oraz ubóstwo nadziei na lepsze jutro często biorą górę nad nieszczęśliwą miłością (i nie tylko!). Pacjent z AvPD raczej stroni od towarzystwa. Ma ogromną trudność w nawiązywaniu nowych kontaktów, a poza tym sądzi, iż nie pasuje do żadnej grupy koleżeńskiej. Obsesyjnie analizuje, jak jest postrzegany przez świat zewnętrzny. Wszędzie doszukuje się oznak spodziewanej krytyki.

Schizoidzi i paranoicy?

Chociaż dr T.L. Grande potwierdza, że osobowość unikająca w dużej mierze przypomina osobowość schizoidalną, wysuwa tezę, iż podobieństwa te ograniczają się niemal wyłącznie do symptomów behawioralnych. Zarówno schizoidzi, jak i awojdanci są powściągliwymi odludkami, lecz za ich niestandardowym zachowaniem kryją się całkiem inne motywy. Schizoid to urodzony samotnik, aspołeczny i apatyczny z natury. Izoluje się od społeczeństwa, bo nigdy nie lubił działań integracyjnych i nie czuł tak jak większość gatunku Homo sapiens. Nie ma on absolutnie żadnego problemu ze swoją alienacją. Egzystuje zgodnie z własną wolą i nie przejmuje się opinią postronnych obserwatorów. Natomiast awojdant może tylko pomarzyć o takiej harmonii ducha. Daleko mu do spokojnego flegmatyka – jest raczej rozdartym wewnętrznie melancholikiem, ponadprzeciętnie neurotycznym i przewrażliwionym na własnym punkcie. O ile pacjent z SPD (F60.1) biernie usuwa się w cień, o tyle jego odpowiednik z AvPD (F60.6) aktywnie omija niezręczne sytuacje. Dr Grande informuje, że osobowość unikająca bywa też mylona z osobowością paranoiczną, ale to kolejne zbędne nieporozumienie. Różnica między awojdantami a paranoikami polega na tym, że ci pierwsi borykają się z lękiem i wstydem, a ci drudzy – ze złością i wrogością. Człowiek z PPD (F60.0) jest nader podejrzliwy względem swojego otoczenia. Uchodzi za srogiego, pamiętliwego odwetowca. Ma o sobie wysokie mniemanie, czuje się stale atakowany, postępuje w sposób defensywny lub pasywno-agresywny. Nałogowo projektuje na innych własną nienawiść[3].

Śnięte ryby

Zdaniem dr. Todda L. Grandego, korzenie osobowości unikającej sięgają dokładnie tych samych dylematów, jakie leżą u podstaw osobowości zależnej (Dependent Personality Disorder, F60.7). Może się wydawać, że zachowanie ludzi dotkniętych AvPD radykalnie odbiega od zachowania osób cierpiących na DPD. Tymczasem prawda jest taka, że oba te syndromy z klastra „C” DSM-5 mają wspólny mianownik. Pacjenci z F60.6 i F60.7 są nadwrażliwi na krytykę i odrzucenie. Czują się słabi, ułomni, mniej ekspansywni od większości dojrzałych obywateli. W związku ze swoimi kompleksami realizują jednak nieco inne strategie. Awojdanci skazują się na bezterminową izolację, gdyż przewidują, że i tak będą kiedyś zdani wyłącznie na siebie. Żywot autsajdera jawi im się jako ponure fatum, przed którym nie ma drogi ucieczki. Przypominają śnięte ryby płynące bezwiednie z prądem rzeki. Jeśli chodzi o osoby zależne, to boją się one samotności jak diabeł święconej wody. Myśl o samodzielnej egzystencji napawa je bladym przerażeniem, albowiem uznają się za niezdolne do przetrwania na własną rękę. Jednostki z DPD „włażą w d…” wszystkim dookoła: są miłe, zgodne, potulne, uległe. Potrzebują wszak zaplecza społecznego, aby mogło za nie decydować i odpowiadać[4]. Niestety, serwilizm chorych na F60.7 wynika z chronicznego lęku tudzież braku zaufania do drapieżnego świata dorosłych. Co się tyczy ludzi unikających, nie zawsze wegetują oni w totalnej alienacji. Często mają pojedynczych krewnych bądź przyjaciół, na których polegają niczym osoby zależne na swoich dominujących „opiekunach”.

Sztama z borderline

Dr Todd Grande dostrzega również dziwne podobieństwo między Avoidant Personality Disorder a Borderline Personality Disorder (czyli osobowością „z pogranicza”. W krajach, gdzie psychiatrzy zamiast DSM-5 używają ICD-10, aprobowanym ekwiwalentem BPD jest EUPD, F60.3 – „osobowość chwiejna emocjonalnie”. Kategoria EUPD oficjalnie dzieli się na dwa podtypy: „impulsywny” – F60.30 oraz „pograniczny” – F60.31)[5]. Porównanie AvPD do BPD może wyglądać absurdalnie. Przecież awojdanci to bojaźliwi pustelnicy, którzy nie znoszą podejmować jakiegokolwiek ryzyka! Borderowcy słyną zaś z gwałtownych reakcji, niekontrolowanych poczynań i autodestrukcyjnych tendencji… Dr Grande podkreśla jednak, że obie grupy chorych widzą siebie w negatywnym świetle, mają olbrzymie problemy w relacjach międzyludzkich, a ponadto są ciągle przepełnione ujemnymi emocjami. Fakt, iż osoby unikające tłumią w sobie kłopotliwe odczucia, wcale nie czyni ich stabilnymi afektywnie. Może i zachowują pozory zrównoważonych myślicieli, lecz pod maską spokoju ukrywają same zmartwienia. Awojdanci – zupełnie jak borderowcy – doświadczają obezwładniającego strachu przed porzuceniem. Sprawia on, że poniekąd sami nie wiedzą, czego chcą: zacieśnienia więzi z drugim człowiekiem, czy prewencyjnego odsunięcia się odeń? Badania naukowe, do których dotarł dr Grande, sugerują, iż pacjenci z AvPD i BPD czują się niekomfortowo w obliczu „bliskości społecznej” („social proximity”). U tych pierwszych potęguje ona lęk, a u tych drugich – gniew. Z takimi doznaniami trudno funkcjonować w normalnej wspólnocie!

Unikanie w praktyce

Kerris Dillon, Ph.D (psycholog i parapsycholog ze stanu Iowa w centralnej części USA, a zarazem certyfikowana agentka nieruchomości, domowa edukatorka swoich nieletnich dzieci oraz właścicielka amatorskiego kanału YouTube.com/channel/UCDKCsUdOTo7FUdCNDDbGQ_A) twierdzi, że pracownicy z F60.6 zazwyczaj nie robią oszałamiającej kariery zawodowej. Tak bardzo wątpią w swoje możliwości, że nie szukają dla siebie miejsca wśród elit albo rezygnują/dezerterują z umówionych rozmów kwalifikacyjnych. Gdy – ku własnemu zaskoczeniu – otrzymują propozycję awansu, niejednokrotnie udzielają szefostwu odpowiedzi odmownej. Sądzą bowiem, iż nie poradziliby sobie w nowej roli lub nie spełniliby oczekiwań swoich wymagających przełożonych. Podobnie zachowują się zresztą w życiu prywatnym. Awojdanci często nie akceptują zaproszeń na przyjęcia bądź „nie docierają” na zaplanowane spotkania towarzyskie. Nie mają zaufania do samych siebie, toteż stronią od wszelkich sytuacji, w których mogliby popełnić jakąś „gafę” lub przypadkowo podpaść znajomym (i nieznajomym) osobom. Jednostki dotknięte AvPD utrzymują ograniczony kontakt z własną rodziną. W ten sposób uciekają od niewygodnych pytań, oceniających spojrzeń tudzież potencjalnych reprymend. Dr Kerris Dillon zaznacza, że ludzie unikający z reguły nie przyznają się innym do swojego nonsensownego lęku. Brak szczerej komunikacji z bliźnimi powoduje natomiast, iż postępowanie chorych bywa różnie – czasem błędnie – interpretowane przez otoczenie społeczne. Na przykład jako utajony narcyzm: pycha, snobizm, dufność, wzgarda.

Mroczne uniwersum

Athina Ehlen, BA [Hons] (szkocko-grecka absolwentka studiów artystycznych, coach kognitywno-behawioralna akredytowana przez Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne, inicjatorka pomocowego projektu „Courage Coaching” – YouTube.com/channel/UCZeoDmVdW7gTuBDqOcd7qkg) przedstawia nam odrobinę nowych ciekawostek o osobach z Avoidant Personality Disorder. Zacznijmy od tego, że pacjenci cierpiący na to zaburzenie psychiczne egzystują w świecie „dołujących” zniekształceń poznawczych. Obserwują rzeczywistość przez metaforyczne „czarne okulary” – wyznają…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych