Bajkał
Wspomnienia, z nietypowej podróży po Jeziorze Bajkał, w formie pamietnika. Pisane luźnym stylem zmarzniętego podróżnika. Pewnie powiecie, ze niepoprawnie napisane. Domyslam sie, ale wyobraźcie siebie w takiej sytuacji...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Bajkał
01.12.2003r. Właśnie dzisiaj zaczyna się moja przygoda. Zamierzam przejść na nartach PO Jeziorze Bajkał i Sylwestra spędzić na jego drugim końcu. Wydaje mi się, że powinienem zapisać jakie to COŚ ma wymiary! Wpierw fakty: Jezioro Bajkał jest najgłębszym jeziorem słodkowodnym na świecie. Nawet Wielkie Jeziora USA i Kanady nie mają tyle wody pitnej, co sam Bajkał! Lokalizacja: 52st.N 104st.E do 56st.N 110st.E (około). Licząc, że Bajkał ma powierzchnię ok. 37.5 tys. km kw. (Polska ma 312685 km kw. to znaczy, że Bajkał zajmowałby ok.12% powierzchni kraju), a średnią głębokość 730m, to pojemność zbiornika wynosi 27375000m sześciennych!!! Wystarczy, że powiem „to dużo”... Gdyby człowiek pił jeden litr wody dziennie, to by wystarczyło, a co tam niech pije i 10 litrów dziennie, to i tak jeszcze wystarczyłoby jej dla jego pra, pra, pra, pra, (...) wnuków. Jest to 1/5 zasobów słodkiej wody na całej Ziemi. Czyli tej wody jest DUŻO. Bajkał w najgłębszym miejscu mierzy 1620m. Jego największą wyspą jest Olchon. Mieszka tu ogromna ilość ryb, ptaków, a nawet foki. Wszystkich stworzeń jest tu ok.1800 gatunków. No, ale dość już tych faktów. Obecnie znajduję się w mieście Irkuck. Przyleciałem tutaj samolotem pięć dni temu, wpierw z Warszawy do Moskwy, potem do Irkucka. Podróż była długa i nudna. Przez te dni co tutaj siedzę, przyzwyczajałem się to zmiany czasu. W końcu to 7 stref czasowych. Kiedy u mnie jest 7 rano to w Białymstoku lub Warszawie dopiero północ. No ale dosyć tego. Za godzinkę mam autokar, który zawiezie mnie do miejscowości Sludzianka. Znajduje się ona na samym, południowym wybrzeżu jeziora. OK, jestem już na miejscu. Teraz pora zobaczyć, co tu ze sobą mam: 1. Ciepła kurtka 2. 2 ciepłe bluzy 3. 2 swetry 4. 6 pary wełnianych skarpet 5. 4 koszulki 6. 2 pary ciepłych spodni 7. Trapery 8. Bielizna 9. Kalesony par 3 10. Ciepła czapka 11. 2 pary rękawiczek Z ubioru to wszystko, teraz sprzęt: 1. Namiot 2. Śpiwór 3. Kuchenka gazowa i lampa 4. 6 butli po pół litra gazu (nie wiem czy nie za mało) 5. Latarka z zapasowymi bateriami 6. Scyzoryk wielofunkcyjny 7. Menażka 8. Narty z obuwiem 9. Wędki 10. Świder do lodu 11. Łopatka i siekierka 12. Taśma izolacyjna 13. 2 zapalniczki 14. Zeszyt i ołówki 15. Lektura (tylko nie wiem kiedy będę czytał) 16. Lekarstwa Żywności już nie będę wypisywał, w każdym bądź razie mam parę konserw i czekoladek, ale zamierzam wyżywić się rybami, które mam zamiar samemu nałowić. Zobaczymy, co to będzie!! Plan na dzisiaj: muszę znaleźć jakieś sanie, którymi to wszystko pociągnę. Dam radę!
02.12.2003r. Ach, piękny ranek. Jest 6.00. Trochę zimno, ale nie narzekam. Byłem na to przygotowany. Za chwilkę pożegnam się z moim przyjacielem Miszą, którego znam z przyjęcia u kolegi. Mieszka w Irkucku, ale robi interesy w Polsce. Misza przyjedzie po mnie 2 stycznia do Siewierobajkalska (to miejscowość prawie na 2 końcu jeziora) i mnie stamtąd odbierze. Sprzęcik załadowany na sanie, które są małym zaprzęgiem dla psów pociągowych. Kupiłem je za 40 dolarów... Zobaczymy, jak będą chodziły. W domu miałem własne, ale były za duże, by wziąć je do samolotu. Mniejsza o to, wyruszam!! Resztę opiszę wieczorkiem! ZZZZZZIMNOOOO.... to wszystko, co ciska mi się na usta. Teraz siedzę sobie w cieplutkim śpiworku, a obok mnie gotuje się bajkalski śnieg. O niczym innym nie marzę, jak ciepła herbatka. Na szczęście nie wieje. Dzisiaj przeszedłem chyba 30km. Nie wiem dokładnie, ale mniejsza o to. Jutro z rana zamierzam połowić rybki. Dzisiaj pożywię się konserwą. Dam radę!
03.12.2003r. Ranek. Noc nie była za przyjemna. Troszeczkę zimo. Szkoda, że nie wziąłem karimaty, jak mogłem o niej zapomnieć!? Nie chce mi się wracać znowu cały dzień, by kupić nową. Dam sobie radę. Dobra, teraz pora na śniadanie, które przedtem trzeba złowić. Zobaczymy... No cóż... przebicie się przez warstwę śniegu i potem wywiercenie dziury w jedno metrowej warstwie lodu trochę mi czasu zabrało. To wszystko po to, by nic nie złowić... szkoda, ale mam nadzieje, że następnym razem będzie lepiej, bo konserw mam góra na 20 dni i przydało by się, od czasu do czasu, coś złowić, żeby nie głodować. Po śniadaniu w drogę! Dobra, zaliczyłem kolejne chyba ze 30 km. Jestem padnięty, zmęczony, głodny itp. Nie poddam się! Zaraz zamierzam wybić przerębel i zostawić wędkę na noc. Może coś się złowi. Szkoda, że ta część wybrzeża jest stepowa i nie rośnie tu żadne iglaste drzewo... (zapomniałem wspomnieć, że idę po lodzie, zasypanym śniegiem, 1km od zachodniego brzegu jeziora). Zrobiłbym z jego gałęzi mały daszek nad przeręblą, który trzymałby ciepło i nie pozwolił wodzie zamarznąć. Ciężko będzie, chyba poświęcę jeden sweterek. Robota wykonana. Nad dziurą w lodzie stoi stelaż z sanek i sweterka, przykryty śniegiem. Oby coś się złapało! Dzisiaj jeszcze skończę na konserwie. Pora na pierwszą czekoladkę. Dam radę!
04.12.2003r. Ałłł... wszystko mnie boli. Spodziewałem się tego. To tzw. dzień krytyczny. Organizm pokazuje, że jest bardzo zmęczony i że mu się nie chce iść dalej. Trzeba to przeczekać. No cóż i tak zaczyna padać śnieg, więc dzisiaj posiedzę i połowię rybki jak coś złowię, to będzie sukces! Teraz pora zobaczyć, co w nocy się złapało. AAA!!! NIC SIĘ NIE ZŁAPAŁO!!! Ale to nic! Przynajmniej mam jeden sukces, mianowicie przerębel nie zamarzł. To już jest coś! Teraz pozostaje czekać! Ciekawe, co będę dzisiaj robił. Na szczęście wziąłem książkę... SUKCES!! Jest jedna ryba! Szkoda, że nie znam się na gatunkach, ale będę ją jadł chyba 2 dni!! Spora sztuka!! Zarzucę jeszcze raz, co mi szkodzi, a tę zjem na obiadek. No to złapały się jeszcze 2 rybki. Dzień można nazwać udanym, mimo to, że nie przeszedłem ani jednego metra. Nie szkodzi. Jutro, jak będę się czuł lepiej, pójdę dalej. Dam radę!
06.12.2003r. Ominąłem jeden dzień, ale byłem za bardzo zmęczony, by go opisywać. Powiem tylko, że w między czasie przeszedłem ujście rzeki Angara, nad którą, parę kilometrów od jeziora, znajduje się Irkuck. Dzisiaj doszedłem do miejscowości rybackiej Bol Gołoustnoje. Na zimę, ta mieścina jest prawie pusta. Mieszka tu parę osób, ale jakoś tak…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dymeq
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…