Wróć do katalogu

Bernard Dentysta cz.I fragment III

Jest to trzecia część opowiadania o Bernardzie Morawieckim, dentyście z Warszawy. Cała historia osadzona jest w moim autorskim systemie "Horyzont". Jest to system fabularny post-apo z domieszką s-f.

Żubr, opublikowano , 9 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ciąg dalszy części I i II.

- Więc Bern? Jak to jest z tym dentystą?

Chyba tym razem musiałem powiedzieć prawdę.

- Ja... . - Dobra. Nie mów. Nawet nie chce wiedzieć. - Co? - Nie chce wiedzieć. Nadmiar informacji szkodzi. Nie słyszałeś?

Spojrzałem na Biesa który właśnie wstał i rozłożył śpiwór na starych deskach. Po chwili dodał, wyciągając z plecaka jakieś dziwne urządzenie.

- Mamy dwie godziny snu. Potem podwiozę Ciebie do Twojego przyjaciela i nasze drogi się rozejdą. - A warta? Przecież tutaj na pewno nie jest bezpiecznie?! - Te małe urządzenie - Łowca podniósł do góry kanciasty kształt.- To wykrywacz ruchu pracujący w obszarze od kilku do nawet kilkunastu kilometrów. Jest tak zaawansowany, że reaguje jedynie na wcześniej ustalone współczynniki. - Cholera! Gdzie takie coś można dostać?

Bies spojrzał się na mnie zdziwiony.

- To?! Nigdzie. To jest unikalna technologia. Powiedzmy, że jedynie Moja profesja posiada możliwość zakupu tego typu sprzętu. - Co Ty gadasz!? To znaczy, że macie jakąś pieprzoną wyłączność . Tak, wściekłem się. -... przecież taka technologia mogła by w bardzo dużej mierze pomóc naszym chłopakom. Może nie wygralibyśmy tylko dzięki niej, tej zasranej wojny o planetę ale przynajmniej mielibyśmy większe szanse i mniejsze straty w ludziach! - Bern. Odpuść.

Inżynier położył wykrywacz ruchu na kawałku krzesła.

- Jeżeli kiedykolwiek mamy wygrać tą wojnę to na pewno nie w otwartej walce i nie sami. A teraz, takie gadanie to tylko niepotrzebne strzępienie języka. Zrób głęboki wdech i wydech. Odpocznij. Masz tylko dwie godziny.

Łowca rozłożył się na swoim miejscu i odwracają się na bok odburknął.

- Gniew zostaw na wrogów, w pustych słowach on nic nie daje.

Zrobiłem jak kazał. Po dłuższej chwili poczułem się głupio. Przecież takie urządzenie to kropla wody w morzu potrzeb. Nawet gdyby każdy żołnierz ziemi byłby w nie wyposażony to i tak brakuje wśród nas jedności. Tak wiele organizacji współpracuje z Rdzawymi. Tak wielu ludzi przeszło na stronę Imperium. To nie ludzie przegrywają, to dobro. Dopiero teraz to do mnie doszło. Zło stało się potęgą i ta potęga przyciąga ludzi. Dobro już dawno przestało być atrakcyjne.

V Gdy zamknąłem oczy miałem wrażenie, że się unoszę. Lecę ponad wszystkimi moimi problemami. Ponad ruinami miast mojej ojczyzny, a gdy poczułem promienie gorącego słońca, które zaczęły mnie przyciągać łagodnością. Brutalnie ze snu zbudziła mnie ręka Biesa zamykająca moje usta i jego szept.

-... tylko spokojnie. Obok nas rozbił się patrol Rdzawych. Musimy zachowywać się cholernie cicho. Jeżeli rozumiesz, kiwnij głową. Dobrze, wycofujemy się na tył budynku. Tylko powoli!

Byłem trochę otumaniony nagłym wyrwaniem ze snu. Łowca musiał wiedzieć o nich wcześniej, za nim nadjechali, bo wszystko było wysprzątane i spakowane. No tak! Wykrywacz! Gdy wstałem, przez zniszczoną i brudną szybę, kątem oka zobaczyłem rzekomy patrol. Było ich może sześciu. Nie mieli żadnych odznaczeń, nikt z nich nawet nie miał na sobie munduru Rdzawych. Skąd w takich razie Bies wiedział, że to ludzie Rdzawej Ręki? Gdy przeszliśmy na tył budynku, Łowca zaczął sprawdzać swoją broń. Był skupiony, cholernie skupiony. Jego jednoślad stał w przy bocznej ścianie. Pewnie Bies wprowadził go przez sporą dziurę w ścianie na końcu korytarza. To musiało być kiedyś pomieszczenie socjalne, albo jakaś mniejsza stołówka.

- Skąd wiesz, że to Rdzawi? - Zapytałem się po chwili, też uzupełniają amunicję w mojej M30.

- Nie tylko mundur i oznaczenia mogą wiele powiedzieć o noszącym je osobniku. Ci akurat panowie zawsze są łatwi do poznania, przynajmniej dla mnie. - Dobra! Ale co daje Ci tą pewność, że to oni!

Spojrzałem na Biesa z niecierpliwością. Ale wiedziałem też, że ten człowiek myślami już planuje i sprawdza wszelkie ewentualności związane z dalszymi naszymi krokami, dlatego takie błahe pytania mogą dochodzić do niego o wiele dłużej niż zazwyczaj. W końcu jednak odpowiedział.

- Wszyscy są ścięci na łyso. Mają postawę wyprostowaną, wykonują czynności mechanicznie i energicznie. Nie widać wśród nich rozluźnienia, a to dlatego, że są

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych