------------------------------
Po długiej przerwie zacząłem coś skrobać. Przypomniały mi się stare historie, które wydarzyły się naprawdę i napisałem coś takiego. Nie dałem tytułu, gdyż czekam na wasze propozycje. Jest to ubarwiona sytuacja z moje życia, oczywiście większość z tyc
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Mam cię serdecznie dość. Nigdy mnie nie zrozumiesz! – Michael ze łzami w oczach trzasnął drzwiami i wybiegł na dwór. Z każdym oddechem z ust chłopca wydobywała się delikatna, srebrzysta poświata. Z pięknych oczu, jak to kiedyś mówili rodzice, leciały teraz małe kryształy, które spadały obijając się o blade policzki . Była to w końcu listopadowa noc, gdzie chłód dawał się we znaki. Michael uciekał ile tylko miał sił w nogach, młodych nogach. Nic już nie było ważne, chciał się oddalić od domu. Nie miał zamiaru tam wracać, gdyż wiedział, że znowu rodzice doprowadzą go do szału, wręcz do znienawidzenia ich. Ciągle mówili tylko o tym, że jest gorszy od brata, że nie wygrywa żadnych meczy i konkursów, ze najlepiej jakby się nie narodził i, że to przez niego się wszystko stało. Chłopak w wieku 16 lat potrzebuje oparcia, szczególnie ze strony ojca, nie mówiąc już o matce. Gdzie ma go szukać, w poradniach? Ależ skąd. Oczywiście pani psycholog usiądzie z nim, porozmawia, ale co z tego? Kiedy wraca do domu zaczyna się istne piekło. Woli nie tracić na to czasu. Może posiedzieć pod wielką topolą, wspominając stare czasy. Matka Michaela była kiedyś inna. Niecałe 3 lata temu, kiedy chłopak wylał wrzątek na swojego piętnastoletniego brata, matka dostała szału. Nie zajmowała się starszym, pokrzywdzonym dzieckiem, lecz krzyczała w niebogłosy na biednego Michaela. Wszystko skończyło się w szpitalu, gdzie doszło do przeszczepu skóry w miejscu oparzenia. - I to niby moja wina? To jej wina… Wiem, gdybym, tego nie ruszał… Nie doszłoby do nieszczęścia gdyby wiedziała co ma robić, a ona tylko stała i krzyczała, nienawidzę jej! Może mają rację. Najlepiej byłoby jak bym odszedł? Może i tak, ale będę walczył. – zrozpaczony chłopak mówił do siebie w myślach, nie wiedział co teraz zrobić, czy udać się do swojej najlepszej przyjaciółki, do dziewczyny, która nauczyła go wielu rzeczy. Może niekoniecznie dobrych, ale zawsze towarzyszyła temu miła atmosfera. Michael kiedyś się w niej podkochiwał, pierwszy pocałunek, papieros, trawa. Tego się nauczył i nie żałuje niczego. Po prostu ją kocha, jak nikogo na tym świecie. Wie, że zawsze znajdzie w niej oparcie. Chłopak po kilkunastu minutach siedzenia pod drzewem, wstał, otarł policzki i poszedł w stronę Ann. To właśnie imię tej wyjątkowej osoby. Mieszkała ona na Sun Street pod numerem 9. Miała siostrę Meg, która była dla niej kimś komu wszystko można powiedzieć, bardzo jej ufała. Mieszkała także z matką i ojcem, który zawsze wracał późno do domu, gdyż prowadził firmę znaną w całym stanie. Z jej mamą wiążę się bardzo długo historia. Ich kontakty były takie sobie. Często się kłóciły, prawie zawsze o błahostki. Jednak kiedy sprawy
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Marigos Xala
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…