Bezbarwne, zielone idee
Bynajmniej nie pierwsze i bynajmniej nie ostatnie zderzenie rozumności z nierozumnością
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
BEZBARWNE, ZIELONE IDEE
Szacki lubił wpatrywać się w Postać, paląc papierosa. Wpatrywali się w nią wszyscy, ale on miał to szczęście, że mógł obserwować ją z własnego mieszkania. Wystarczyło siąść na parapecie, a wzrok sam, automatycznie wyłapywał świetliste zarysy ludzkiej osoby , siedzącą na szczycie wieży kościoła. Wszyscy o niej mówili. Mówili bez przerwy, choć pojawił się już dwa tygodnie temu. Za każdym razem, gdy zapadały ciemności, w których się objawiał, tłumy zbierały się na rynku, obserwując ją, stojąc ze świecami i śpiewając pieśni. Samozwańczy mówcy wyłaniali się z tłumu, stając na prowizorycznym podium i krzyczeli do ludzi słowa pochwał lub pogardy. Ludzie słuchali, z różnymi reakcjami, jednak niezależnie od ich przekonań – chęci sprawdzenia oszustwa lub zbliżenia się do Boga, kościół był szczelnie chroniony przez kordon ochotników, przepuszczających do środka jedynie księży. Gdy jednak niebo robiło się czarne, uwaga ludzi odrywała się i od przemawiających ludzi, od nucącego religijne pieśni pierścienia ludzi, od kamer telewizyjnych, świec i straganów, wędrowała w górę kościelnej wieży, aż do tego niewytłumaczalnego skrawka przestrzeni, na którym materializowała się Postać. Właściwie trudno było powiedzieć, czym była Postać. Ludzie, nie mogąc sobie poradzić z nazwaniem tego zjawiska, przyjęli tą umowną nazwę, w wspólnej zgodzie, że zawiera w sobie i boskość i świeckość Szacki był dziennikarzem, wyłapał TO z przeprowadzonych wywiadów, ale również wychwycił TO w atmosferze, wywąchał zawieszone w powietrzu drobiny emocji, wyczuł przeszywające przestrzeń promieniowanie pytań, a przede wszystkim czytał TĘ bezradność w ludzkich oczach. Zaciągnął się głębiej papierosem i wydmuchnął dym przed siebie, a gdy rozpłynął się on przed jego twarzą, ujrzał swój olbrzymi pokój patrzący się na małe miasto ludzi, olbrzymi pokój cztery na trzy metra. ……………………
- Nie jest to w żadnym stopniu różne od czczenia błyskawic – powiedział Szackiemu wybitny naukowy autorytet. – Różnego rodzaju intrygujące zjawiska możemy od dawna obserwować nad dużymi metropoliami. Można to potraktować jako żart ponowoczesnego świata, że unoszące się w atmosferze spaliny i trucizny powodują przepiękne zachody słońca nad Los Angeles. - A więc mamy tu do czynienia z fenomenem naturalnym? - Naturalnym nie – podkreślił naukowiec. – Stworzonym przez człowieka, jak najbardziej. - Zostałem poinformowany, że usiłuje pan odtworzyć to zjawisko w warunkach laboratoryjnych. Jak idą prace? Po raz pierwszy naukowiec zdawał się tracić kontrolę nad sobą, jak to się często u ludzi nauki zdarza, gdy materia nie poddaje się ich woli. Zmarszczył czoło i odchrząknął gniewnie, ale i z zakłopotaniem, co Szacki także zanotował. - Próby wypadają niepomyślnie. Udało mi się stworzyć chmurę gazów, które odpowiednio podświetlone wydają się być zbliżoną materią do tej, która tworzy tą Postać. Pewni religijni fanatycy – kontynuował z narastającym gniewem – tak boją się, że magiczność ich idoli zostanie umniejszona choć w drobny sposób, że nie pozwalają mi przeprowadzić najmniejszych nawet pomiarów w okolicy zjawiska, ani też pobrać próbki. - A więc nie jest pan ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że Postać ma naturę czysto fizyczną? - Proszę pana – naukowiec pochylił się w stronę Szackiego. – Ludzie zawsze tworzyli sobie takich bogów, jakich akurat potrzebowali. Żydzi stworzyli wszechobecnego monoteistycznego Boga, ponieważ byli narodem wędrującym i chcieli, żeby bóg towarzyszył im w trakcie wędrówek. Chrześcijanie zaludnili swoją religię świętymi, żeby łatwo zakorzenić kościelną władzę na danym terenie. Dostrzeżenie Boga w jonizujących, trujących gazach, odpadach naszego stylu życia… Czy naprawdę staliśmy się tak zagubieni i zdesperowani … …………….
- …, że zrobimy wszystko, żeby nie widzieć Boga? – zapytał ksiądz. – Wychwalanie fizyki jako naczelnej zasady nie jest jeszcze złe, gdyż Bóg JEST fizyką, ale w ten sposób może ją przekraczać. - Rozstępując, na przykład, wody Morza Czerwonego? - Nie jest istotne, czy wody zostały rozgarnięte przez boskie dłonie czy przez zjawiska sejsmiczne. To jest tylko spór o narzędzie, sposób, jaki wybrał Bóg dla okazania swojej woli. Szacki kiwał głową; na skraju swojego notesu zanotował: „Ludzie przekonani o własnej racji są niepokonani”. Po chwili namysłu przekreślił „niepokonani” krótkim ruchem długopisu, a pod spodem poprawił: „nie do pokonania” ………………
Szacki lubił obserwować miasto, paląc papierosa. Patrząc się pod odpowiednim kątem, nie widziało się Postaci, tylko ludzi w całym ich podnieceniu i gorączce. Nie można wiedzieć wiele o jakimś zjawisku, nie podziwiając go choćby skrycie. ………………
Ci, którzy twierdzą, że kulminacja ludzkiego życia sprowadza się do orgazmu, są w błędzie. Tak naprawdę chodzi o chwilę po, osławione minuty absolutnej szczerości, gdy jest się tak blisko ciepła ciała drugiej osoby, że nie ma ani strachu, ani wstydu ani bólu. Światła świec odbijały się refleksami na gładkiej, pokrytej gorącym potem skórze Mawi. Leżeli spleceni razem, nago, a Szacki wsłuchiwał się w jej stopniowo zwalniający oddech. - Wiesz, mam wrażenie, że ze wszystkich tych ludzi, zebranych na placu, najnormalniejsi są tancerze – powiedziała nagle Mawi. - Tancerze? Chodzi ci o tych świrów w prześcieradłach, tańczącej do muzyki inspirowanej New-age? - Sama nie wiem, czemu… W tańcu jest coś najbardziej ludzkiego, jest tego więcej niż w modlitwach, śpiewach czy nawet wygrażaniu pięściami. - Kto by pomyślał, że rytmika religijnej pieśni… - parsknął pod nosem Szacki. - Przestań, mówię poważnie – obruszyła się Mawi, ale tylko na chwilę, bo to nie był czas na obruszanie się. Ciszę przerwało ciche buczenie jej komórki. Zwykle taką chwilę przerywało powracające podniecenie, sen lub wyrzuty sumienia. To jednak był ponowoczesny świat. - Muszę wracać do redakcji – powiedziała, wstając z łóżka. Jako pocieszenie zaoferowała mu krótki spektakl powolnego i pełnego pietyzmu ubierania się. Po kilku chwilach jednak wyszła, zostawiając Szackiego samego w swoim olbrzymim pokoju. ……………
Nawet we Flannagan’s, u Irlandczyka, Postać była głównym tematem rozmów. - Zjawy istnieją – powiedział przekonaniem Nalczyk, pijąc, bo był niedawno rozwiedziony i miał prawo pić. – Pewien facet widywał czasem zjawy osób, jak autentyczne. Szybko odkrył, że pojawiały mu się osoby, które właśnie ginęły lub…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil shuki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…