Biały kruk
historia starszego pana i jego losow
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wyobraźcie sobie pewnie pokój. Pomieszczenie o średnim metrażu. Cztery ściany o białej barwie. Jedno okno. Jedne drzwi. Żadnych mebli. Kiedy rozmawia się w środku towarzyszy nam echo. Dźwięki odbijają się od pustej powierzchni. Pustka? Nie do końca. Przy ścianie stoi potężny kufer. Zbudowany masywnie jest niemym świadkiem wszystkich wydarzeń. Skrywa w sobie skarb. Cóż skrywa się wewnątrz? Dopóki nikt nie uchyli wieka jest to sekretem. Zatem konieczna jest odpowiedź na kolejne pytanie. Chcesz otworzyć ową skrzynię i poznać jej zawartość? Wydaje ci się, iż decyzja jest oczywista. Jednak czy z uwagi na to, że właściciel życzył sobie aby całość pozostała zamknięta, czy uszanujesz jego wolę? Na pewno kusi cię cenne znalezisko. Musisz rozwiązać to zagadnienie sam, w zgodzie ze swoim sumieniem. No i jak? Odważysz się?
- Nie. Mówię ci! To nie jest dobry pomysł. - Ależ jest! I najwyższy czas by do tego doszło. - Wcale nie. Zaufaj mi, wiem co mówię. - Ale ja ci po prostu nie wierzę. Dlaczego jesteś taki uprzedzony? - Powiem ci dlaczego. Znam go bardzo dobrze. On ma taką obsesję… to jest koszmar! Jeśli tylko coś go naprowadzi na temat to nie uwolni się nikt. A wystarczy naprawdę niewiele. - Czarek… przecież ja sama tylko raz widziałam się z twoim ojcem. Na naszym ślubie. Wydaje się elegancki, sympatyczny, ma poczucie humoru. Nie rozumiem czemu nie macie kontaktu. Separujesz go od nas. Jasio nie zna swojego dziadka. A tata ma 94 lata. Kto wie ile mu jeszcze zostało czasu. Nigdy nie poznałam własnego dziadka. Nie odbieraj tego synowi, proszę cię.
Kończąc swój monolog Alicja przytuliła się do męża. Cezary czując ciepło bijące od żony zmiękł nieco. Uspokoił się, objął kobietę i powiedział:
- Mówię poważnie. Te jego fobie są zaraźliwe. Matka go zostawiła, stracił przyjaciół, nawet kot od niego uciekł! - Proszę… daj mu szansę… kochanie… - Cholera… wiesz jak ciężko jest ci odmówić. Dobrze… ale to na twoją odpowiedzialność! Nie chcę mówić za tydzień: ‘A nie mówiłem!’ I nie lamentuj mi później, ja cię ostrzegałem!
Fobia?! Jaka znów fobia? Pasja - to tak, jak najbardziej by się zgadzało. Wiekowy starszy pan, o którym mowa to ojciec Cezarego. Profesor Daniel Radziwiłowicz. Wybitny znawca historii, autor wielu publikacji oraz książek cenionych za granicą, a z zamiłowania zapalony podróżnik. Nie byle jaki. Wojaże jakim poświęcał niemal całe życie uczyniły z niego także badacza kultur wszelakich. Nieprzypadkowe miejsca wybierał na cel wizyt. Od najmłodszych lat fascynował się on odszukiwaniem cennych artefaktów, dawno zaginionych dokumentów lub najprawdziwszych skarbów świata. Nigdy nie szukał dzięki temu jakiejkolwiek sławy, poklasku dla swoich niewątpliwych dokonań. Robił to ‘pro publico bono’. Uważał, iż wszystkie dobra jakie odnalazł należało zwrócić do prawowitych spadkobierców. Jeżeli natomiast tacy nie istnieli bądź nie byli oni zainteresowani posiadaniem tych dóbr pan Daniel przekazywał owe skarby instytucjom kulturalnym, naukowym czy bezpośrednio do zbiorów muzeum. Natomiast jeśli już absolutnie nikogo nie interesowało znalezisko to trafiało ono do kolekcji profesora. Wykazywał się niewyczerpaną energią, zawziętością, maniakalnym wręcz uporem w dążeniu do celu. Znał siedem języków obcych oraz kilkanaście dialektów różnych ludów i plemion z całego świata. A jeżeli uznał, że kolejny mu się przyda w wyprawie bezzwłocznie przystępował do nauki. Wertował setki książek w poszukiwaniu informacji. Wtedy naprawdę był w swoim żywiole, czuł się wybornie. Cieszył się takim życiem. Zwiększało to w organizmie poziom endorfin oraz adrenaliny. Ale… Właśnie, zawsze jest jakieś ALE. W tym przypadku - rodzina. Żona Małgorzata oraz synek Cezary. Nie akceptowali zainteresowań Daniela. Z początku gdy Małgosia poznała Daniela była zauroczona. Mężczyzna sprawiał wrażenie mądrego człowieka, ale nie aroganckiego. To częsta wada uczonych, po prostu patrzą na innych z góry, uważają się za lepszych. W Danielu nie dostrzegła tego problemu. Opowiadał z pasją, zawsze ciekawie i interesująco. Zaraził kobietę miłością do historii, a z czasem do siebie samego. Razem odkrywali zaginione przedmioty przeżywając niezapomniane chwile. Cudowne lata. Jednak narodziny dziecka zmieniły podejście Małgosi do takiego życia. Daniel wciąż pragnął ekstremalnych wypraw. Kobieta uznała, iż to niepoważne. Powinni się ustatkować, osiedlić na stałe w jednym miejscu. Przebywać wspólnie jako jedna, kochająca się rodzina. Profesorowi ciężko to przychodziło. Zupełnie jakby stracił obie ręce. Nie potrafił się podporządkować, bolało go wewnętrznie. Nie mógł długo usiedzieć w jednym miejscu. Dla Małgosi istniały teraz inne priorytety. Syn stał się najważniejszy. Oboje postanowili jednogłośnie - ‘musimy się rozstać’. Odbyło się to w pełnej zgodzie bez obwiniania kogokolwiek. Ona rozpoczęła nowe życie z dzieckiem, a wkrótce miała nowego partnera. On jak to miał w zwyczaju prowadził dwa życia. Poważnego profesora na uczelni- oficjalnie. Podróżnika szukającego przygód - półoficjalnie. Każdy wybrał swoją własną, autorską ścieżkę. Pozostali w kontakcie, nie tylko ze względu na wspólne dziecko. Wciąż łączyła ich sympatia, może nawet nigdy nie wygasłe gorące uczucie.
- Janek! Janek! Chodź tu na moment. Chcę ci coś powiedzieć. - Taak… a co takiego? - No więc widzisz. Pamiętasz jak kiedyś wspominaliśmy ci o dziadku, moim ojcu? - Aha, mówiliście że uczy gdzieś za granicą. Tylko… Włochy czy Francja?
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil moonky
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…