Black or white. Or grey or red or blue or...
(...)Poza tym, tak naprawdę wcale nie chciała być grzeczna...(...)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Usłyszał stukanie obcasów w korytarzu mieszkania. Rano wyszedł przed nią, dlatego dopiero teraz zobaczył, jak jest ubrana - elegancka, ale obcisła spódnica, wysokie szpilki, biała koszula i grzeczne uczesanie wywołało u niego dziwny rodzaj podniecenia. - Ślicznie wyglądasz, kochanie... - zaczął, podświadomie próbując wprowadzić ją w odpowiedni nastrój. Jednak po chwili zrozumiał, że nie musiał nic robić, bo była już odpowiednio nakręcona. - Dla ciebie, kochanie. - odparła stając nad nim - I dlatego ty musisz zrobić teraz coś dla mnie... - ten błysk w jej oczach, ton wypowiedzi, sposób w jaki na niego patrzyła były wystarczające. Chciał wstać z fotela, ale pchnęła go na niego spowrotem grożąc palcem - ...nie ruszać się, dopóki ci nie pozwolę. - podniecenie wymieszane z napięciem wzrastały w nim z każdą chwilą. Ona natomiast, z miną nieugiętej bizneswoman sięgnął do pierwszego guzika własnej koszuli...
Poczuła delikatne muśnięcie ust na swoim policzku, mimowolnie uśmiechnęła się i otworzyła oczy. W pokoju panował półmrok poranka, pachniało ciepłymi świecami i nim. Uwielbiała zapach jego perfum. Od razu uderzała ją fala wspomnień, najprzyjemniejszych, jakie miała do tej pory. - Nie chciałem cię obudzić, kochanie... - szepnął, gdy spojrzała w jego dobre, ukochane oczy. Śmiały się patrząc na nią, nieprzerwanie, od wielu miesięcy, zdradzając tym samym jego uczucia. Był szaleńczo zakochany, od początku, od dnia w którym ją zobaczył. - Więc przepraszam, że się obudziłam... - odparła przekornie, przeciągając się równocześnie i robiąc mu miejsce na łóżku. Położył się obok i pogłaskał czule jej policzek. - Jesteś śliczna, uwielbiam cię, wiesz o tym? - szepnął i pocałował ją, a ona oddała mu pocałunek. Nigdy nie pomyślałby, że ten przesadny romantyzm może jej się spodobać. Przy nim odkryła jednak, że lubi płatki róż na poduszce, stokrotki do śniadania do łóżka i smsy ociekające słodkimi wyznaniami...
Poczuła jego rękę na swoim pośladku i wiedziała już na co się zanosi. Na samą myśl przebiegł po niej dreszcz podniecenia. W odpowiedzi jego dłoń zacisnęła się jeszcze mocniej, a druga odnalazła biust. Przymrużyła oczy. Leżała do niego tyłem, jedyne co mogła zrobić to na pół odruchowo poruszyć biodrami. Znała dobrze jego reakcje, nie zawiodła się i tym razem, czując jego rosnące podniecenie. - Myślisz, że taka jesteś sprytna...? - usłyszała jego głos i poczuła, jak jego dłoń wędruje w kierunku jej szyi by po chwili lekko się na niej zacisnąć. Samo to podniecało ją wywołując najpierwotniejsze uczucia, ustalając bezsporną hierarchię i nadając odwieczne prawo wygranej silniejszemu. - Będziesz robiła, co ci każę...? - Jej usposobienie i charakter oponował najgłośniej, jak się dało, zdawała sobie jednak sprawę, że jeśli się nie zgodzi nie dostanie niczego. Chwila zawahania, wewnętrzny bunt, silniejszy uścisk na jej gardle... prawie czuła chłód jaskini i zapach mamuciego mięsa, jak praprzodkini rzucona na niedźwiedzią skórę. Tyle że tamta na pewno nie miała żadnego wyboru. - Będę... - zabrakło jej tchu, kiedy niespodziewanie druga jego dłoń znalazła się miedzy jej nogami...
...bardzo powoli rozpinała kolejne guziki, odsłaniając czarny stanik i swoje wysportowane ciało. Przez myśl przeszło mu, że przecież on nie wytrzyma bez dotykania jej. Postanowił jednak kontrolować się jak najdłużej, w końcu to ona dziś wydawała dyspozycje. Podeszła do niego, pochyliła się tak, że miał przed oczami jej piersi, jednym ruchem ręki rozpuściła włosy, które opadły niegrzecznie na ramiona, i zaczęła równie powoli rozpinać jego koszulę. Niespodziewanie chwyciła jego rękę i wsunęła ją sobie między uda. - Czekałam na ciebie cały dzień... - szepnęła mu zmysłowo do ucha, dokładnie w momencie, gdy poczuł jej wilgoć i brak jakiejkolwiek bielizny. Był gotów...
...delikatnymi pocałunkami obsypywał jej twarz - oczy, skronie, czoło, nos, usta. Później zsunął się na szyję i dekolt. Ona błądziła dłońmi po jego głowie, karku i plecach. Uwielbiała jego miękką skórę, krótkie włosy, napinające się mięśnie. Uwielbiała dotyk jego ust i dłoni na swoim ciele, czuła się wtedy w pełni akceptowana, kochana, najważniejsza i jedyna. Tak, ona. Gdy jego język musnął brodawkę, zadrżała i zacisnęła mocniej swoja palce w jego włosach. On, jakby drocząc się z nią, błądził pocałunkami raz dalej, raz bliżej nabrzmiałych już piersi, żeby ostatecznie zając się tylko nimi. Nie mogła wyjść z podziwu, jak on to robi. Kto prowadzi jego palce i usta, że samą pieszczotą jej biustu, doprowadzał ją na skraj rozkoszy. Jedna dłoń gładziła brzuch, dokładnie przemierzając wcześniej wcięcie w talii i biodro. Ona drżała coraz bardziej, znając doskonale następne kroki...
- ...zerżnę cię znowu... - usłyszała jego zachrypnięty głos. Nie miała co do tego wątpliwości, czując, jak coraz bardziej brakuje mu miejsca w spodniach. - Jak? - jej głos również był pełen podniecenia, choć przecież cała ta sytuacja trwała nie więcej niż 2 minuty. Ale przy nim to jej wystarczyło. - Zerżnę cię tak, że nie będziesz wiedziała, jak sie nazywasz...! - poczuła jak jego palce, bez zbędnej delikatności, zagłębiając się w niej. Równocześnie druga dłoń zacisnęła się na jej szyi. Nabrała głośno powietrza i jęknęła. Szybko pozbył się swoich ciuchów, przerzucił ją na plecy, tak, żeby móc patrzeć jej w oczy. - Lubisz to...? - spytał porzucając rytmicznie ręką. Już ledwo kontaktowała, wydając z siebie ciche jęknięcia. Kiwnęła głową. Uwielbiała. To jak i co do niej mówił, to jak ją dotykał, to jak na niego działała. - Więc krzycz... - jej ciało wygięło się w łuk, jęknęła trochę głośniej. - Stać cię na więcej, oboje dobrze o tym wiemy... - szepnął jej do ucha lekko gryząc płatek. - Ciebie też... - odpowiedziała mu, zdając sobie sprawę z konsekwencji...
Odsunęła się i pociągnęła go w stronę kuchennego stołu. O tak, od zawsze miał ochotę ją tutaj przelecieć. Nie spodziewał się jednak, że przy okazji ona będzie w ubraniu, w którym chciał ją wtedy widzieć. Usiadła na blacie podciągając lekko spódnicę, ale gdy wyciągnął ręce w jej stronę pokręciłą tylko głową i uśmiechnęła się złośliwie. Musiał tam stać i nie mógł zrobić nic, patrząc na jej poczynania, mimo, że była na wyciągnięcie ręki. A ona, jakby nic nie robiła sobie z jego podniecenia i obecności, zaczęła powoli dotykać najpierw swojej szyi, potem dekoltu, powoli kierując swoje dłonie w dół, wzdychając i oddychając coraz szybciej. Zaciskał mocno zęby i pięści. Wiedział, że nie wytrzyma tego zbyt długo...
...jego usta znalazły się na wysokości jej pępka. Uwielbiał muskać językiem jej brzuch, doprowadzając ją tym do rozkoszy. Uwielbiał czuć jej delikatne ruchy w odpowiedzi na pieszczoty. Powoli zsuwał jej białe stringi, odsłaniając najskrytsze skarby. W tych momentach czuła, jak bardzo jest jego, jak bardzo jest dumna, że może z nim przebywać. Drżała, gdy zbliżał się do najdelikatniejszych miejsc. Głaskał jej uda i pośladki, jakby przyzwyczajając ją do swojej obecności w tym miejscu. Dopiero po chwili odnalazł językiem najczulszy punkt, i najdelikatniej jak potrafił, zajmował się nim, czując jak bardzo ją to podnieca. Wsunął powoli palce w jej rozgrzane wnętrze, automatycznie rozchyliła bardziej uda, zapraszając go do środka...
- Ty mała suczko... - szepnął zagłębiając się gwałtowniej w jej wilgotną kobiecość - ...masz
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil podniecona_zakonnica
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…