Wróć do katalogu

Bliskość Anioła

Opowiadanie pisane na konkurs. Tematyka konkursu: Anioł - nasze wzloty i upadki. Wątek głównie narkomanii.

Morwena, opublikowano , 7 min czytania, 3,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Podobno anioły są wśród nas... Ktoś, kiedyś opowiadał mi, że żyją w świecie podobnym do naszego. Widzą nas, choć my ich nie widzimy. Nie mogą jednak materialnie wpływać na ten nasz świat. Każdy człowiek ma swojego Anioła Stróża, który czuwa nad nim. Myślę, że ten mój anioł, to ma chyba czarne skrzydła albo całkiem o mnie zapomniał. Czemu on mi nie pomagał? Nigdy... Czemu pozwolił mi się tak stoczyć? Wziąć pierwszy raz? I kolejny, kolejny, kolejny... dlaczego? Dopiero po chwili bluzgania w myślach zorientowałam się, że właśnie przestałam obwiniać o wszystko Boga – teraz ofiarą moich zarzutów stał się mój Anioł Stróż. To dziwne, ale o tyle, o ile Bóg zdawał się nigdy nie reagować na moje narzekania, o tyle ów anioł odpowiedział niemalże natychmiast. I okazał się taki... realistyczny. To straszne siedzieć tak samemu w miejscu potocznie zwanym domem. Właściwie ciężko to nazwać domem nawet potocznie. Ot, jakaś stara buda, melina. Mieszkam tu sama. Bez rodziców. Przychodzą tu czasem znajomi od skręta, znajomi od strzykawki. Oni również czasem tu śpią, nawet kilka nocy pod rząd. Czy dla nich to też jest dom? Siedzę w kącie. Jakoś tu tak ciepło. I ma się widok na resztę pomieszczenia. Nieszczelne okna, brudne ściany i podłoga, śmierdzące meble, gazety porozkładane w drugim rogu, puste butelki po alkoholach, stare strzykawki... Ach, czegóż tu nie ma! To mój dom. Ja już nie czuję tego smrodu piwa, wódki, ludzkiego potu, papierosów, palonego zielska, a nawet moczu. Czasem tylko fala tej zniewalającej mieszanki uderza w me nozdrza wywołując przelotny grymas na mojej twarzy. Ale to tylko czasem, tylko przez chwilę... Przyzwyczaiłam się już. Z rzadka kłuje mnie w klatce piersiowej – pewnie przez brak świeżego powietrza. Ale ja się już przyzwyczaiłam. Koniec siedzenia i rozmyślania – myślenie niszczy psychikę. Życie jest trudne. Czasem łatwiej trochę powegetować. Prostuję nogi, sięgam do kieszonki ciasnych dżinsów. Karteczka, kilkukrotnie zgięta na pół. Kochane zawiniątko... W środku biały proszek. Chwila, dwie i kokainowa trucizna dostaje się do mojego nosa. Najpierw w jedną dziurkę, potem w drugą, by nos z żadnej strony nie był poszkodowany. A kim jesteś ty?... Fala ciepła uderza w ciało, w głowie się kręci, wszystko wiruje. Chce mi się śmiać, tańczyć! Wsłuchuję się w wyimaginowaną muzykę i spoglądam na jakąś postać o czarnych skrzydłach. - Koleś, kim jesteś? To nie bal przebierańców!... Krzyczę, chcąc przebić się przez muzykę, którą słyszę tylko ja. Spoglądam na „kolesia” jak na ostatniego kretyna, a on posyła mi pobłażliwe spojrzenie rozczulonej matki. Znów coś zakuło, bliżej serca... brak powietrza? Próbuję dźwignąć się na nogi, trzeba wyjść na zewnątrz, zaczerpnąć świeżego powietrza... Och, jak tu duszno! Skrzydlaty powstrzymał mnie uprzejmym gestem dłoni, przewidział mój ruch. Boże, jaką on ma piękną twarz... A ja nie mogę się na niego napatrzeć, mam takie ciężkie powieki. Nie, nie zamykajcie się! Chcę patrzeć, on jest cudowny! To chyba najpiękniejsze, co w życiu widziałam. Nie, nie zasypiaj, nie teraz... „Klatka stop” – nie wiem jak się znalazłam na dyskotece, ale naprawdę mi się tu podoba. Tłum faluje, kłęby dymu osnuwają rozmazane…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych