Blondyneczka
Kolejne króciutkie opowiadanie z mrocznej serii. Może i głupie, może i smutne, ale lepiej wyczerpać zapas smutku na początki, żeby potem już było tylko wesoło.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- A czym się zajmujesz? – zadała kolejne z tych standardowych pytań na czacie. - Udaję, że żyję – odpowiedziałem po chwili namysłu. - Tzn? Czemu udajesz? - Bo jak się nie umie żyć, to trzeba chociaż udawać. Długo nie odpisywała, pomyślałem więc, że filozoficzna myśl, którą wypowiedziałem niechcący, tak z braku innej ciekawej odpowiedzi, odstraszyła ją od mojej osoby. Były dwie możliwości: albo uznała mnie za kolejnego palanta, który próbuje się wymądrzać na czacie, albo potraktowała moją odpowiedź poważnie i teraz zastanawia się nad swoją repliką, żeby nie wyjść na głupią blondynkę przy tych moich mądrych wypowiedziach. Już sobie wyobrażałem, jak siedzi i gapi się w mój tekst, czyta go w kółko i nic jej nie przychodzi do głowy, co by tu odpowiedzieć. Widziałem jej niebieskie oczy utkwione w monitor. Dlaczego niebieskie? Miała nick Blondyneczka, musiała mieć niebieskie oczy. No może tak na dziewięćdziesiąt procent. - Sorki, że nie odpisywałam tak długo. Byłam siusiu. No to mnie zaskoczyła. Czas chyba się kłaść do łóżka, pomyślałem. Nie wiem jak jej niebieskie oczy, ale moje kleiły się już i zachodziły mgłą, co sprawiało, że rozmazywały się literki na monitorze. - Wiesz co, ja już będę musiał kończyć. Dzięki za rozmowę, ale stałem się trochę senny. - A masz może GG? – odpisała niemal po sekundzie. - Mam. - A podasz? - A po co? - Fajnie mi się z Tobą pisze, moglibyśmy poklikać jeszcze kiedyś. Super. Zamieniliśmy zaledwie parę zdań, właściwie były to w kolejności pytania o imię, wiek, miejsce zamieszkania no i to nieszczęsne życiowe zajęcie. Faktycznie fajna rozmowa, nie ma co. - Mi tez się miło rozmawia – naciągnąłem trochę tę wypowiedź, żeby nie robić przykrości dziewczynie. - To jak? Podasz ten numer? Tutaj na chwilę się ożywiłem, postanowiłem zmusić ją do odpowiedzi na jakieś bardziej ambitne pytanie. - A czemu tak fajnie Ci się ze mną rozmawia? - No wiesz, tu wszyscy myślą tylko, jak wyrwać laskę i już na wstępie pytają o sex. A z Tobą gada się normalnie. Spoko mała, też bym pewnie w końcu o ten seks zapytał. To że nic o tym nie pisałem, nie znaczy, że nie mam ochoty pójść do łóżka z sympatyczną blondynką. - Niestety niektórzy myślą tylko o łatwym seksie. Tak już jest na czacie – zauważyłem, zgrywając niewiniątko, zupełnie jakby dotykanie rozmów o seksie było dla mnie niczym dotykanie trędowatego. - Chciałabym utrzymać z Tobą kontakt. Podałem jej w końcu numer Gadu Gadu, chociaż było mi zupełnie obojętne, czy się kiedykolwiek odezwie. Pożegnaliśmy się grzecznie i mogłem w końcu wyłączyć komputer i działający zdecydowanie niekorzystnie na mój wzrok i łzawiące oczy monitor. Dopiłem jeszcze resztkę wódki z sokiem pomarańczowym, zajrzałem do barku, gdzie stała jeszcze pełna do połowy (a może do połowy już pusta, jakby powiedzieli alkoholicy) butelka Bolsa. Nie, nie, Tomek, trzeba mieć też coś na jutro, powiedziałem sam do siebie i walnąłem się na łóżko, żeby zasnąć twardym i mocnym snem.
*** Obudziłem się, jak przystało na bezrobotnego, przed dziewiątą. Trzeba choć trochę solidaryzować się z pracującymi i nie spać do południa, tylko ruszyć się z wyrka w porze, kiedy można jeszcze uchwycić w eterze telewizję śniadaniową. Z Saharą w gardle poszedłem do ubikacji. Ulżyłem sobie, jak zwykle z trudem celując do muszli. Jak to dobrze, że nie palę. Jeden poranny obowiązek mniej. Albo przyjemność, jak powiedziałby nałogowy palacz. Z moich porannych obowiązków, pościeliłem łóżko, zjadłem jakąś kanapkę, ubrałem się, zaparzyłem kawę i włączyłem komputer. Jak się nie chce wyjść po poranną gazetkę do kiosku, to można przecież poczytać wiadomości na Onecie. „Kolejny baron SLD aresztowany”, „Koalicja się chwieje”, „Taśmy prawdy w sejfie premiera”, „Czy prostytutki będą mogły zarejestrować swą działalność?”, „Ponad sto ofiar zamachu w Bagdadzie”, „NIE dla parady gejów i lesbijek” – krzyczały ze strony internetowej tytuły artykułów. Zdziwiło mnie tylko dlaczego wiadomość o tragedii w Iraku jest podana gdzieś na samym końcu, wciśnięta pomiędzy prostytutki, gejów i lesbijki i mniej ważna od wiadomości na temat bieżącej polityki i afer na szczytach władzy. Ale cóż. Życie (Life is brutal, jakby powiedziała moja nastoletnia sąsiadka zna przeciwka, fanka grupy Sistars, obcięta na zapałkę niczym Shinead O’Connor, albo Edyta Bartosiewicz w swoim czasie). Wziąłem łyk kawy, żeby zrobić sobie choć chwilę przyjemności. - Pamiętasz mnie? Klikaliśmy wczoraj – wyskoczyła mi nagle wiadomość GG. – To ja, Blondyneczka. Co porabiasz? No i teraz już wiadomo, dlaczego włączając GG najlepiej jest ustawić status na „niewidoczny”. - Nic ciekawego. Piję poranną kawę – odpowiedziałem, przeglądając sobie jednocześnie wiadomości sportowe. - Chciałbyś się może kiedyś spotkać? Czuję się trochę zagubiona – wypaliła po pięciu minutach milczenia tak nagle i niespodziewanie, że aż musiałem wziąć porządny łyk kawy. - Nie wiem, nie znamy się. Nie spotykam się zazwyczaj z nieznajomymi i z osobami z czata – zacząłem ściemniać. - A może chcesz się wymienić zdjęciami? Wymieniliśmy się. Nie była może specjalnie piękna, ale i brzydka też nie była. Ani mnie grzała ani chłodziła. Może jakby mi przysłała zdjęcie w bieliźnie, albo wypisywała zboczone teksty to bym na nią szybciej poleciał. W tym momencie jednak była mi obojętna. - Wiedziałam, że nie będziesz zachwycony. Pasztet ze mnie. Wszyscy mnie olewają. - Mi się podobasz – spróbowałem ją pocieszyć, bo nie była aż taka zła. Może ja bym jej nie wziął na swoją drugą połówkę, ale jestem pewien, że znalazłoby się wielu, którzy by chcieli z nią być. - I cio mi jeszcze napiszesz? – próbowała podtrzymać rozmowę tym niesamowicie ambitnym pytaniem. - A nie wiem, nie mam weny. - Aha. Rozmowa wyraźnie się nie kleiła. No i nic dziwnego. Całą swoją energię i twórczy polot wykorzystałem już dawno temu. Dziś załamane laski, szukające wsparcia na czacie to dla mnie tylko męczarnia. Można jeszcze tu się umawiać na seks, przecież potrzeby każdy ma i jak nie ma z kim, to warto z kimkolwiek, nawet z czata, ale żeby szukać tu miłości albo przyjaźni to już lekka naiwność. Nie wiedziałem, co odpisać, wstawiłem więc ładną uśmiechniętą buźkę J. - Słodki jesteś – znowu mnie zaskoczyła. - Hehe, bez przesady. Nie potrafiłem rozgryźć, o co tej dziewczynie tak naprawdę chodzi. Nie rozmawialiśmy właściwie o niczym konkretnym, zamieniliśmy zaledwie parę ogólnikowych zdań, co trudno było nawet nazwać rozmową, a ona uważa mnie za słodkiego i pisze, że fajnie jej się ze mą rozmawia. Równie dobrze mogłaby podejść do kogoś na ulicy i spytać o godzinę albo o drogę na dworzec, a potem twierdzić, że odbyła przemiłą rozmowę z przemiłą osobą. W każdej suchej wypowiedzi z mojej strony, pozbawionej jakichkolwiek emocji, ona dostrzegała swoim rozmarzonym wzrokiem ciepło, przyjaźń i uczucie, którego tak naprawdę nie było. - No mów coś – inspirowała mnie do rozmowy już nie pytaniem, ale trybem rozkazującym. - Ja niestety muszę już iść. - A gdzie idziesz? - Jadę do sklepu, do księgarni, na rynek, na spacer, do zoo. Po prostu muszę wyjść z domu. - Jasne. Powiedz lepiej, że Ci się nie spodobałam i skończymy tą rozmowę. O co jej teraz chodziło? - Oj, co Ty wygadujesz, po prostu muszę wyjść, nie mogę cały dzień siedzieć przed kompem. - Akurat. Jesteś tacy jak wszyscy. Powiedziałam, że nie jestem łatwa i mam gdzieś sex, to Ty nie chcesz ze mną już gadać. Ale co ja zrobię, że nie jestem taka pusta jak inne laski, które bzykają się na pierwszej randce. A czy laska, która idzie na pierwszej randce z chłopakiem do łóżka jest pusta? Wręcz przeciwnie – ma potrzeby i wie jak je zaspokoić. Wkurzają mnie czasem takie typowe zakompleksione dziewice, które narzekają, że nikt ich nie kocha, a na dodatek, chyba z zazdrości, nienawidzą dziewczyn, które mają…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil leomagic
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…