'Bo kiedyś motyl zakochał się w Słońcu'
Fragment .. :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Winda sunęła powolnym ruchem na czterdzieste ósme piętro. Przezroczyste ściany pozwalały przyglądać się altruistycznym wizjom świata tak jakoś z góry. Kiedy rzeczywiście nie możemy znaleźć skrzydeł, wtedy naprawdę odfruwamy. Leciałem. Ponad tymi wszystkimi ludźmi i problemami. Z góry byli tacy mali. Przesuwali się tylko, teraz już w niemal niewidoczny sposób. Wjeżdżałem na dach najwyższego wieżowca. Czułem, że nie zatrzyma mnie w tej windzie nikt. Nagle mogłem wszystko. Dopóki nie wszedłem na dach. Siedział skulony pod niewielką ścianką, podgrzewając nad płomieniem świecy łyżkę z pewną ilością płynnej już substancji. Ręce trzęsły mu się, zastanawiałem się jedynie, czy od nadmiaru narkotyków, czy z nerwów. Mógł przecież robić to pierwszy raz. Po chwili jednak szarpnęło nim do tyłu i substancja wylała się na krwistoczerwoną bluzę. Usiadłem w oddali, przyglądając się dalszym czynom. Lubię czasem wyłączać na chwilę słuchanie. Idę wtedy przez świat, spoglądając na gestykulację ludzi, ruchy ich ust, mimikę twarzy i mowę ciała. Przez kilka minut cały świat staje się tak głuchy i omamiony, jakby nigdy nie posiadał dźwięków. Kolory wtedy nadają mu taki nastrój, jakiego nie są w stanie opisać słowa, trochę tak, jak muzyki. Jej też nie da się opisać słowami. Dlatego wymyślili nuty. Słowa i muzyka to dwa odrębne światy, każdy oddaje coś zupełnie innego. Później zaczęto je łączyć, tworząc kolejne. Bo najcudowniejszy efekt daje połączenie dwóch idealnych rzeczy. Podobnie, jak Bruce Dickinson z Iron Maiden, próbując kariery solowej okazał się dobry. Tak dobry, jak Ironi. Ale w połączeniu, okazali się niezniszczalni. Oczywiście, wszystko zależy od gustu. Gdyby tak móc opisać świat barwami, kształtami, gęstością, masą, średnicą, ogólnymi rozmiarami, po zapach i smak, nie nadając im żadnego dźwięku, wciąż byłyby to te same przedmioty, jakie spotykamy na co dzień. Bo świat jest głuchy. Muzykę tworzy się w swoim umyśle, wpatrując w płynący strumień. Rozróżniamy inne fale dźwiękowe od delfinów, czy nietoperzy. Nawet psy słyszą dużo wyższą skalę, niesłyszalną dla człowieka. A mimo to, to jest wciąż ten sam świat. Myślałeś kiedyś, czy od takich bardzo wysokich dźwięków, których nie słyszymy, jesteśmy w stanie ogłuchnąć? Nie możemy, bo ich nie odbieramy. Jeżeli nie odbierasz czegoś z zewnątrz na świecie, to też nie możesz od tego umrzeć. Nie urażą cię słowa, których znaczenia nie znasz. Urazić może cię jedynie ich ton, albo sposób wypowiedzenia. Nie można zginąć, jeżeli się nie żyje. Chrzęst obudził mnie z zamyślenia i spojrzałem przed siebie. Ćpun nie wycelował pustą strzykawką w małą ampułkę i nabrał do strzykawki powietrza, upuszczając z niego nieco w powietrze. Choć niczego nie było widać, on wpatrywał się w koniec igły, jakby faktycznie wytryskiwała z niej niewielka ilość kropelek. Trzęsącymi się dłońmi, ułożył ją obok siebie i zdjął pasek ze spodni, przepasując nim górną część przedramienia silnie zaciskając. Omamionym wzrokiem spojrzał na pulsujące i coraz bardziej widoczne żyły, wydobywające się z przeguba. Uśmiechnął się półprzytomnie i uniósł strzykawkę z powietrzem do żyły, nakłuwając skórę. Podbiegłem, uderzając go z całych sił w twarz, co nie zrobiło na nim najmniejszego wrażenia. Nie wiem, dlaczego tak zareagowałem. Może ta strzykawka wywoływała we mnie takie emocje. Pociągnąłem go po ziemi za kaptur, twarzą zwróconą ku ziemi i podciągnąłem, żeby wstał. Już lekko krwawił na obtartej buzi. Uderzyłem go znów w policzek, krzycząc i płacząc. Opadł na ziemi, ledwo przytomny. - NI-GDY-WIĘ-CEJ-TE-GO-NIE-RÓB – uderzałem go rytmicznie, sylabizując każdy wyraz. Chłopak spojrzał na mnie zaczerwieniony, ale i jakby martwy wewnętrznie. Wszystkie jego emocje były tak bardzo wypisane na twarzy. A najbardziej w oczach, które zalały się łzami. Usiadł, rozchylając ugięte nogi i zakładając na nie ręce, pomiędzy którymi zwiesił głowę. Nawet jeśli myślisz, że zrobiłem dobrze, nie miałem prawa tego robić. O swoim życiu każdy ma prawo tak swobodnie decydować, jak jest mu to pisane. Po kilku dniach z tego właśnie powodu złapałem kaca moralnego i nie wstawałem z łóżka. Bałem się. Madix chodziła wtedy, i przynosiła mi coś do jedzenia. Ale zupy, pierogi, chleb, kanapki, i kurczak stygły i stały tuż obok mnie, ponieważ nie byłem w stanie na nie patrzeć. - Nie wyglądasz dobrze – mówiła i siadała mi w nogach – znowu masz oczy podkrążone. Poczytać ci coś? – zapytała, szperając w półkach z książkami.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mróweczka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…